Wieczorynka poglądowa

Jestem głupia i brzydka
gruba też, bo jak głupia i brzydka to i gruba
lustro zamalowałam markerem pozostawiając miejsce na przekrwione oczy
nie ma jak troska o resztki zdrowia psychicznego
jak mnie wkurw ostateczny (jak krach systemu korporacji) złapie to zetnę kudły nożyczkami do paznokci
nożyce do drobiu już stępiłam po niegdysiejszym przypaleniu uwłosienia czajnikiem
nikt mnie nie chce
i kij temu nikomu w monokl
z wrednymi ryjami się nie zadaję
mam przedwcześnie wrednego peemesa
a wolałabym esemesa i to takiego co mnie rozwali w pozytywnym tego słowa znaczeniu
chwilowo wszystko mnie rozwala negatywnie
a do tego rozwala mie się zandał lewy co to sporo już w życiu przeszedł ale go lubię i tylko dlatego nie pizdnęłam go jeszcze tam gdzie aniołki idą palulu
poza tym mam wszystkiego dość
truskawki drogie
czereśnie pieruńsko drogie
doładowałam kartę miejską i boję się zapłacić rachunki
opierdalam się w pracy
czif patrzy spode łba
ja patrzę spod hałdy papierów, która rośnie sobie jak szczypiorek na działkowej rabatce
warczę na ratlerki i pudle
mam ochotę połowie ludzkości zrobić lewatywę ze żwiru
nad drugą połową (tą większą) mam ochotę pastwić się w wymyślniejszy sposób
a na dodatek czuję jak wielki pryszcz czai się żeby upiększyć mój wątpliwy profil
jeszcze tylko diody mi na czole brakowało
normalnie cycki opadają
i dlatego właśnie zaraz pierdyknę to wszystko w cholerę nagłą a jasną i pójdę się z Halką nawoltażować
przynajmniej nie będę tak drastycznie trzeźwa

Absokurwalutnie miłego wieczoru

Sex, procenty i rock'n'roll

Haluta
cza się z Zamieszanym umówić
na pewno chętnie się upodli wraz
Bajka
no cza, tyż tak myślę
Haluta
ale my na rrrowerry idyma, nie?
Bajka
no tak, obowiazkowo
Haluta
no to nie idzie się upodlić
bo jak potem jechać?
Bajka
chyba że potem się upodlimy
wieczornie
Haluta
bo ja myślałam
Bajka
noo
Haluta
że sie przejedziemy też na cmentarz
a potem ywyntualnie to Powsin
a droga długa jezd i daleka
i pełna niebezpieczęstw
Bajka
możemy na cmentarz i potem nach Powsin
co to dla nas, przecież od czego są postoje
Haluta
dla nas to oznacza BOLĄCE TYŁKI! hyhy
Bajka
walić to uprzejmnie wew czapkie
Haluta
a postoje od czego hmmm
bo ja wiem? od seksu w krzakach?
Bajka
od rozcierania bolących tyłków
Haluta
hyhyhy
Bajka
tia
Haluta
panowie też powinni być tirówki, hyhy tirowi
Bajka
bosz, umieram
Haluta
takie żigolaki-tirówiaki
to postój i seksik w krzaczkach
Bajka
żigolaki-torówki
bo na torach
jazdy ekstremalne
Haluta
eee na torach
w plecy by uwierały
Bajka
a kto powiedział że ty bedziesz na dole? 😉
Haluta
ooo! to jest pomysł
Bajka
no ba
bosz co za dyskurs
Haluta
nooo
kurde no! a ten sie napędza tymi ziółkami (Zamieszany ma w opisie ‚powered by Yerba’)
i nie odpisuje
Bajka
ech, faceci
Haluta
Zamieszany naYERBOwany
Bajka
naspawał się jakimiś liściamy
i ściemnia ziemnioka
Haluta
nooo – ja mówię, że to świnstwo
a on, że pyszne
naspawany jak nic
Bajka
może mu kuppki smakowe od tego siadli
na sedes
Haluta
hyhy
Bajka
podrzuć mu lutownicę
Haluta
a na chu…steczkę?
Bajka
jak się naspawał to może mogiemy mu i przylutować?
tak od serca
profilaktycznie

Strzeżcie się panowie szalonych rowerzystek

I co dalej…

Polityka penitencjarna w Polsce kuleje tak, że nawet geriatryczny balkonik by jej nie pomógł. Polityki postpenitencjarnej nie ma wcale, bo raczej ciężko zaliczyć jedną biedną fundację Sławek do jakiejkolwiek kategorii społecznej. Pomocy nie ma. Wsadzą do pierdla to siedź. Ucz się pilnie, nabywaj nowych ciekawych umiejętności, mieszaj się ze środowiskiem przestępczym, dawaj sobie radę sam… a jak wyjdziesz będziesz zupełnie innym człowiekiem. Psychika zdrowego osobnika, umieszczonego w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zamkniętym, po pewnym czasie się załamie. Więzienie rządzi się podobnymi prawami. Nawet pozornie zdolni do częściowej resocjalizacji osadzeni, zamiast zdrowieć i wyzwalać się z patologii, demoralizują się jeszcze bardziej. Total bałałajka szoł. Jeden wielki kocioł. Jeśli chcesz przeżyć – musisz dawać sobie radę. Trzeba być twardym więc równaj do silniejszych. I błędne koło się zamyka, bo nawet jeśli chciałbyś dać sobie pomóc, musisz zejść na samo dno – do reszty – na zasadzie ‚z nami lub przeciw nam’. W przeciwnym razie czeka się rola, o której panowie boją się nawet wspomnieć w żartach. Cwel, kapuś, przestrzał – pozycje gorsze niż frajer, bo frajer przynajmniej może być w porządku. Jesień średniowiecza. W Polskich zakładach karnych resocjalizacja to bzdura, bo jak inaczej nazwać coś co ogranicza się do sporadycznych kontaktów i pomocy, która nawet jeśli zaczyna odnosić skutek, kończy się za bramą. Po wyjściu na wolność nie zawsze wiadomo co robić. Ten problem mają zwłaszcza więźniowie z długimi wyrokami. Wychodzą… i co dalej? Z braku wypracowanych nowych wzorców zachowań (bo przecież te co były dawno już uległy zniszczeniu) powielają te, które już znają – przestępcze. W sytuacjach stresowych przecież najbezpieczniej użyć starych, sprawdzonych metod. A zmiana dotychczasowych warunków życia jest niewątpliwie sporym stresem. jakkolwiek człowiek cieszyłby się na myśl o wolności, musi myśleć o przyszłości. Najczęściej myśli o niej z obawą. Boi się stygmatyzacji (mimo odbycia kary do końca życia jest napiętnowany przez społeczeństwo winą), powrotu do dawnych znajomości (pokusy czyhają), braku pracy (nikt nie zatrudni kryminalisty), mieszkania (bo nierzadko potracili bliskich i rodziny, które nie chcą mieć z nimi nic wspólnego), wszystkiego co nowe i nieznane. A wiele się zmieniło. Za wiele, by można było funkcjonować w tym świecie po wieloletniej przerwie w życiorysie. Niestety nikt jeszcze nie wynalazł lekarstwa na chorobę zwaną powrót. A jedna fundacja to chyba trochę za mało.
I jest jeszcze druga strona medalu.
Właśnie kończą się wyroki pierwszych więźniów, którym karę śmierci zamieniono na 25 lat. Minęło ćwierc wieku i lada dzień w społeczeństwie pojawią się bomby zegarowe. W ciągu najbliższych czterech lat na wolność wyjdzie 26 mężczyzn. Potem wyjdą następni. Odbezpieczone granaty. To chodzące zło. Bo de facto im jest już wszystko jedno. Dwadzieścia pięć lat temu byli zbrodniarzami, zwyrodnialcami, mordercami bez skrupułów. Teraz są jak przyczajone dzikie zwierzęta. Przez te wszystkie lata w więzieniu byli górą. Mieli posłuch, wytrenowali wszystkie potrzebne im mechanizmy, zanikły emocje, nie ma miejsca na współczucie czy ‚żal za grzechy’. Mają świadomość, że nie czeka ich już nic, nie założą rodzin, nikt nie wypatruje ich z okna, są sami. Nie stracą już więcej bo nie mają nic do stracenia. Bezwzględność pojawi się prawdopodobnie wraz ze złością na świat i ludzi, na nowe warunki, do których oni nie będą pasować. Najnowsze badania ostrzegają też o przestępcach seksualnych. W więzieniach na koniec kary czeka ich kilka tysięcy. Co trzeci z nich po wyjściu na wolność zaatakuje ponownie…
Co dalej? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia ale bagatelizowanie sytuacji i celowe nie nagłaśnianie jej, żeby nie wzbudzać niepotrzebnej paniki nie jest chyba do końca słusznym rozwiązaniem.
Przez cwierć wieku w Polsce zmieniło się praktycznie wszystko. Wszystko poza pamięcią. Bo o nich pamiętają już tylko nieliczni, głównie rodziny ofiar. Ale więźniowie mieli dużo czasu na myślenie i wspominanie.
Oni pamiętają wszystko…

Wyniki sondy majowej

W DUPIE TO MAM I JUŻ…

– rząd i polityków – 15% (13 osób)
– motyw snoora w poezji współczesnej – 7% (6 osób)
– nie powiem co – 6% (5 osób)
– dyskusje egzystencjalne… jest wiosna, maj i bzy kwitną obłędnie – 8% (7 osób)
– co myslę o sobie sam – 3% (3 osoby)
– co myslą o mnie inni – 17% (15 osób)
– myślenie – 2% (2 osoby)
– generalnie wszystko… tylko pojemność jakaś ograniczona – 30% (26 osób)
– ale pracuję nad zwiększeniem asortymentu – 13% (11 osób)

Zawartością swojej szanownej pochwaliło się 88 osób.

Teatr rozmaitości wystawia marzenia

Odsłona pierwsza

Z okazji wczorajszego Dnia Dziecka się wzruszyłam. Ja, która miałam być twarda jak Rambo albo Zenon B. Nagle zrobiłam się miękka jak stygnący wosk. Od Mamuta dostałam pierwsze truskawki. Soczyste, słodkie, tak przyjemnie rozpływające się po podniebieniu, tak pieruńsko drogie… Od Halki dostałam coś czego nie umiem nazwać… Ale razem z tym prezentem zjawił się uśmiech i nadzieja i myśl ‚dobrze, że jesteś’. Czasem wystarczy pół słowa, jakiś gest, by wiedzieć wszystko. Wystarczy czuć. A taką właśnie cechę mają ludzie wyjątkowi. Postawią na głowie cały świat by zobaczyć twój uśmiech. Bo warto. I wystarczy by poczuć się naprawdę kimś ważnym. Przyjaciele mają szczególny dar odgadywania marzeń. I nawet, gdy to marzenia pozornie bardzo przyziemne, mają szczególne znaczenie. Kiedy głodny dzieli się posiłkiem a ktoś, kto z trudem wiąże koniec z końcem, pieniędzmi – nie sposób przejść obojętnie. Nie trudno dzielić się, gdy mamy wszystkiego pod dostatkiem. Ale kiedy wszystkiego brak…
Są prezenty, których znaczenia nie da się opisać słowami.
Dziękuję.

Odsłona druga

W autobusach i tramwajach na szybach nalepki. Poezja dla mas. Konkurs. Daty, miejsca, strzępy, liczby, literki, sylaby, słowa, zdania. Chaos oswajany. Poezja na brudnych i tłustych śladach tysięcy linii papilarnych. Obok wyciągu z przepisów i ostrzeżeń dla gapowiczów. Obok markerowych bluźnierstw i reklam plastrów na odciski. Góra w odwiedzinach u Mahometa. Błędne spojrzenia współpasażerów ześlizgują się po nich bezszelestnie. Zanik emocji. Beznamiętność wyrazu. Szukam ich. Czekam na kolorowe prostokąty. Dodatek do podróży. Gratis. Sztuka na kawałki. Na centymetry powierzchni reklamowej ZTM. Nalepki z poezją. Brzmi dysonans. Czytuję od przystanku do przystanku. W 107 trafiam na ‚moją’. Sedno. Marzenie takie mam. Tylko. Aż.

Tak pisać aby nędzarz
myślał że to pieniądze
A ci co umierają
że to urodziny

Ewa Lipska
Przesłanie

Kurtyna
Miłego dnia

Wariaci i wizjonerzy

Pewien Pan
co powiesz na sex z posiadaczem 30cm penisa?
Bajka
powiem ‚hahaha’ po czym dodam jeszcze ‚hyhyhyhyhy’ i gratis dorzucę dziki rechot
Pewien Pan
to znaczy, że jesteś zainteresowana?
Bajka
chyba znamy inne dialekty
Pewnien Pan
?
Bajka
dobra, tłumaczę dla słabszych
to znaczy ‚chyba cię powaliło stary’
Pewien Pan
nie wierzysz mi?
Bajka
w to, że chciałbyś czy w to, że masz?
Pewien Pan
mam
Bajka
to gratuluję wyobraźni i życzę owocnych łowów
Pewien Pan
to znaczy, że nie chcesz?
Bajka
jaśniej się chyba nie da powiedzieć w sposób uprzejmy ‚spierdalaj’
Pewien Pan
skoro tak to po co uprzejmie?
Bajka
bo może jesteś biednym chorym fiutkiem, któremu braki centymetrowe rzucają się na mizerną resztkę mózgu i siedzi godzinami przed monitorem tapirując mudżahedina za każdym razem jak ktoś mu nabluzga a ja nie mam ochoty ci w tym pomagać
Pewien Pan
o tym nie pomyślałem
Bajka
chyba nie tylko o tym
miłego dnia

Dzień Dziecka – prezenty mile widziane

Z okazji Dnia Dziecka wszem i wobec ogłaszam, że mam dziś wszystko w… poważaniu. Zwłaszcza wszelką pracę. Zastawiłam się papierami, kręcę się na obrotowym krześle i merdam nogami w wysoce nieskoordynowany sposób. Dziś pięlęgnuję w sobie dziecko, któremu na imię leń. Zaraz biorę foremki i wiaderko i grabki i czereśnie i śmigam na plac zabaw a jakby ktoś coś chciał to wybitnie jego problem, bo dziś generalnie MTV*. Będę się koncertowo obijać dzień cały i dobrze mi z tym będzie jak nie wiem co. A wieczorem do nieprzytomności najem się słodyczy, połażę na bosaka po trawie, pójdę późno spać i nawet nie umyję uszu. Właśnie!
A jak sie coś komuś nie podoba to może mnie cmoknąć in the pompka’. O!

* MTV – mnie to wali

Nie tylko Polak potrafi, czyli rzecz o cudzołóstwie

Polujący na cudzym terenie muszą mieć się na baczności. I moim osobistym zdaniem to bardzo dobrze. Być może przynajmniej w dziedzinie aksjologii sprawiedliwość przestanie istnieć tylko jako hasło w słowniku… w dodatku wyrazów mocno obcych i archaicznych.

Pewna Pani w Seulu mocno przegięła w olimpijskich wręcz skokach w bok i sąd skazał ją na wypłacenie zdradzonemu mężowi odszkodowania w wysokości 50 milionów wonów, czyli równowartość ponad 40 tysięcy dolarów. I dobrze. Nie będzie medalu. Będzie za to kaszanka. I to nie w mięsnym spod lady.

Jak podały południowokoreańskie media, kobieta owa zmusiła partnera do małżeństwa, twierdząc, że spodziewa się jego dziecka. Gdy jednak okazało się, że typ urody noworodka zasadniczo odbiega od fizjonomii ojca, na co zaczęli zwracać uwagę przyjaciele domu, ten zbadał DNA swego domniemanego syna. I sprawa się rypła. Bo okazało się, że dzidzia nigdy nie powinna powiedzieć do niego tato. Nie ma jak przyjaciele domu.

Kobieta najpierw upierała się przy pierwotnej wersji, potem usiłowała bronić się, że dziecko być może zostało zamienione w szpitalu (niezłe niezłe). Ostatecznie przyznała, że potomek może być owocem gwałtu (to mnie powaliło), jednakże nie była w stanie przedstawić dowodów, by padła ofiarą przemocy.
Sąd więc orzekł, że nie równo zważona baba to kłamliwa bicz co jest głupia i ma wszy jak ruskie czołgi, zdradzony i oszukany mąż musi od niej dostać kasę, więc lala jeszcze długo nie kupi sobie nowej torebki a w dodatku sąd unieważnił ich małżeństwo, więc została na lodzie i to z bogu ducha winnym brzdącem.

Pomysłowa kobitka trzeba jej przyznać. Szkoda, że nie obrała wersji z obcymi i archiwum x. Przynajmniej byłoby o czym kręcić seriale.

Drogie panie (panowie też) – ja apeluję gorąco póki lateks nie jest towarem luksusowym – jak już zdradzacie to przynajmniej z głową… bo z dupą to każdy potrafi.

Bonus