GG w późnych godzinach nocnych, opis 'pracuję'

Rudolf Czerwononosy
cześć, co robisz?
Bajka
gmeram
Rudolf Czerwononosy
co takiego?
Bajka
pielę ogródek kurka siwa… a jak myślisz co miałam na myśli pisząc w opisie ‚pracuję’?
Rudolf Czerwononosy
aha, sorry nie zwróciłem uwagi
Bajka
nie wątpię
Rudolf Czerwononosy
co masz na sobie?
Bajka
futro z norek, beret i żółte gumiaki
Rudolf Czerwononosy
serio?
Bajka
jak pragnę zakwitnąć
Rudolf Czerwononosy
a ja myślałem, że pończochy i jedwabną bieliznę
Bajka
nie myśl, to szkodzi
poza tym czy naprawdę sądzisz, że wszystkie laski, które piszą ci, że noszą pończochy, robią to naprawdę?
Rudolf Czerwononosy
no… tak
a myślisz, że nie?
Bajka
Rudolfie drogi, w wizytowniku widzę, żeś wpisał sobie 35 lat… powiedz mi zatem jakim cudem uchowałeś się na świecie tyle czasu w takiej naiwności?
Rudolf Czerwononosy
no… nie pomyślałem o tym, ale czemu miałyby kłamać?
Bajka
a czy gdybym spytała co teraz robisz powiedziałbyś mi, że siedzisz w paskudnej burej piżamie i kapciach przed kompem i dłubiesz w nosie albo z głupawą miną drapiesz się po tyłku próbując się podniecić wizją pięknej nieznajomej w pończochach ale na tyle cicho by nie obudzić śpiącej smacznie żony… czy zmyśliłbyś jakąś gładką bajeczkę?
Rudolf Czerwononosy
zawsze tak szybko piszesz?
Bajka
… a może próbowałbyś dyskretnie zmienić temat?
Rudolf Czerwononosy
czemu sądzisz, że mam żonę?
Bajka
bo z reguły faceci nie mający nic do ukrycia nie kryją się za głupawymi ksywkami i nie pytają obcych bab w necie późną nocą co mają na sobie
Rudolf Czerwononosy
wiesz…
Bajka
wiem
a teraz wybacz ale z dziką i upragnioną rozkoszą oddam się… pracy
pa

W czasie deszczu dzieci się nudzą… dorośli nudzą się zawsze

Na Harvardzie po raz czternasty rozdano Anty-Noble dla twórców najbardziej absurdalnych ‚osiągnięć naukowych’. Pomysłodawcą Ig Noble (od angielskiego słowa ignoble, czyli niegodny) jest Marc Abrahams a tytuły przyznawane są co roku tydzień przed rozdaniem prawdziwych Nagród Nobla. O dziwo, większość laureatów przyjeżdża i to na koszt własny (w tym roku rolę odpowiednikiem statuetek były puste pudełka po płatkach śniadaniowych oraz medale z cynfolii i pasztetu).

Hmmm… co kraj to obyczaj…

W ubiegłych latach ‚nagrodzono’ autorów wnikliwych prac naukowych w rodzaju: ‚Skubanie kur jako sposób mierzenia prędkości wiatru podczas tornada’ czy też szczegółowo opisany pierwszy przypadek homoseksualnej nekrofilii wśród kaczek krzyżówek.

W tym roku Ig Nobla w dziedzinie biologii otrzymał Magnus Whalberg oraz jego koledzy z duńskiego uniwersytetu w Aarhus, którzy w fachowym magazynie ‚Biology Letters’ napisali, w jaki sposób śledzie wytwarzają ‚szybkie, powtarzające się dźwięki’ poprzez ‚puszczanie baniek z regionu odbytniczego’. Komitet antynoblowski określił to mniej elegancko: ‚Śledzie porozumiewają się poprzez pierdzenie’.

W psychologii wyróżnili się Daniel Simons z University of Illinois i Christopher Chabris z Harvardu. W studium ‚Goryle wśród nas’ obaj naukowcy wykazali, że osoby skupione na obserwacji jednego zjawiska nie dostrzegają innych, bardziej spektakularnych fenomenów. Uczestnicy eksperymentu oglądali na wideo ludzi rzucających do siebie piłkę do koszykówki i mieli za zadanie liczyć, ile razy piłka została rzucona. Większość była tak zajęta liczeniem, że nie zauważyła spacerującej w pokoju kobiety pod parasolem ani mężczyzny przebranego za goryla.

Po Ig Nobla w dziedzinie chemii nie zgłosił się przedstawiciel koncernu Coca-Cola z Wielkiej Brytanii. Firma dokonała nie lada wyczynu poddając obróbce zwykłą kranówę pobieraną z Tamizy, a następnie sprzedając ją wielokrotnie drożej w butelkach jako wodę mineralną Dasani.

To wg mnie powinno zostać uhonorowane raczej nagrodą z dziedziny ekonomii ale tu też było ciekawie…

Na Harvard nie przybył bowiem również wysłannik Stolicy Apostolskiej, uhonorowanej Ig Noblem na polu ekonomii. W wielu kościołach Zachodu brakuje kapłanów, więc urzędnicy watykańscy stwierdzili, że prośby o odprawienie mszy w określonej intencji należy przekazywać księżom w Indiach.

Antynagrodą w medycynie zostali zaszczyceni Steven Stack z Wayne State University w Detroit i James Gundlach z Auburn University w Alabamie. Niestrudzeni naukowcy wykazali, że wśród białych mężczyzn w dużych miastach USA, którzy często słuchają muzyki country, liczba samobójstw jest wyższa. Artykuł opublikowany w 1992 r. w magazynie ‚Social Forces’ stwierdza, że ‚muzyka country podsyca nastroje samobójcze, ponieważ zajmuje się problemami powszechnymi w potencjalnie skłonnej do samobójstw populacji, takimi jak kłótnie w małżeństwie, kłopoty z alkoholem czy alienacja w pracy’. Gundlach, zaskoczony Ig Noblem, oświadczył, że wnioski z 1992 r. nie są już aktualne, gdyż obecnie muzyka country stała się weselsza.

Takich to oto i jeszcze wielu innych ciekawych odkryć można się dopuścić będąc naukowcem…

To ja może pójdę do ZOO?

by Mała Jaszczurka

Jesień, pani kochana, jesień…

Dziś po polsku… i nostalgicznie, jesiennie…

Kult ‚Czterej jeźdźcy’
Mariusz Lubomski ‚Spacerologia’
Raz Dwa Trzy ‚W wielkim mieście’
Jarosław Wasik ‚Nastroje’
SDM ‚Czarny blues o czwartej nad ranem’
Elżbieta Adamiak ‚Jesienna zaduma’
Robert Kasprzycki ‚Niebo do wynajęcia’
Kayah & Bregovic ‚To nie ptak’
Grzegorz Turnau ‚Naprawdę nie dzieje się nic’
Wilki ‚Moja baby’

a na deser ulubione… koncertowe…
KNŻ ‚Krzesło łaski’ jak zawsze z pomyłką 😉

i bajki pachnące gruszkami
i zamglone porankiem szyby
i ‚Rozmowa w katedrze’ Llosy
i obraz mi się sam w głowie maluje tym pędzlem co to go zgubiłam

do tego mam kieszenie pełne kasztanów i gmeram w nich łapkami co mi już nie marzną bo otulone są w śliczne czerwone miękkie rękawiczki

i znalazłam na chodniku piękny liść we wszystkich październikowych odcieniach świata

oswajam jesień

Bajka refleksyjna

Tymbark na dziś – Dzięki!

Chwała Wam Dobrzy Policjanci czyli jak dostać 500 złotych mandatu za napis na bluzie

Onet.pl za ‚Trybuną Śląską’ podaje, iż noszenie odzieży opatrzonej pewnymi nadrukami może sporo kosztować. Można tłumaczyć się nawet z tego przed sądem. Wystarczy, że np. stróżom prawa nie spodoba się napis na bluzie lub koszulce.

Przekonał się o tym 19-letni Michał Wolański z Mikołowa, któremu dzielni i czujni policjanci wlepili 500 zł mandatu za… bluzę z napisem CHWDP… a rozdrażniła ich własna interpretacja skrótu CHWDP, który w slangu ma być obraźliwy dla mundurowych.

‚Zapytali mnie, czy wiem co może ów skrót oznaczać. Odrzekłem, że np. Chwała Wam Dobrzy Policjanci. Nie muszę mieć akurat wiedzy na temat ich interpretacji. To chyba zrozumiałe’

Policjanci nie mieli jednak poczucia humoru. Sprawę skierowano do sądu grodzkiego. Michał będzie odpowiadał z art. 141 kodeksu wykroczeń, przewidującego sankcje dla osoby umieszczającej wulgaryzmy w miejscach publicznych tudzież publicznie nimi się posługującej. A za to, prócz mandatu, który Michał już dostał, grozi dodatkowo kara grzywny do 1500 złotych.

Rzecznik rybnickiej policji oczywiście twierdzi, że nie chodziło o samą bluzę a o przeklinanie w miejscu publicznym, którego chłopak się haniebnie dopuścił ale przyznała jednak, że napis mógł wpłynąć na decyzję policjantów: ‚Powszechnie wiadomo, jak ten skrót jest interpretowany i co oznacza’.

No to co za problem?
Skoro powszechnie wiadomo i producent nie ma zakazu sprzedaży bluz z takimi nadrukami to po kiego grzyba karać za ich noszenie? W dodatku karać za WŁASNĄ interpretację…

Dla mnie to absurd.
Może gdyby szanowni policjanci zajęli się tym co do nich należy to by im się w dupach nie poprzewracało.

Wrrrr

Stara panna? Chyba śnisz… stara to jest dupa bo nie ma zębów ;)

Wkurza mnie taki jeden z Działu Książki. Więc jak w najbliższym czasie wywalą kogoś z pracy za fange w nos daną koledze z sąsiedniego boksu to znaczy, że szukam posady. No ale jak mnie się ma agresor nie włączać i wkurw nie łapac nagły jak jasna cholera skoro już któryś raz mocno nadwyręża moją i tak nadwyrężoną cierpliwość. Bo do prostaków cierpliwość mam zawsze… tyle, że ograniczoną. Sam się burak prosi.

Zachowuje się jak pan na włościach a maniery ma dużo do życzenia pozostawiające. Wścibski obleśny tłuścioch z wybujałym ego i samoświadomością kinowego amanta. Takie pytanko na marginesie mam – Czy zawsze im facet koszmarniejszy tym wyższe ma o sobie mniemanie? Tak wiem, retoryczne. Ale zirytował mnie i już…

Znał z widzenia mojego niedoszłego, gdy ten jeszcze niedoszłym nie był, skądś (nie wiem skąd) wiedział, że miałam swego czasu zostać żoną tego pana co do skutku nie doszło z przyczyn oczywistych gdy niedoszły niedoszłym się stał i stan rzeczy przybrał bardzo realistycznie jasny obraz. Wiedział. Nie wiem skąd ale wiedział. W windzie zaznaczał, że mnie podziwia, że radzę sobie świetnie, że nic po mnie nie widać a to chyba trudne być musi… Nie komentowałam. Uśmiechałam się uprzejmie i przełykałam wulgaryzmy, które na usta mi się cisnęły tłumnie i gwałtownie. No bo przecież chciał dobrze – tak to sobie tłumaczyłam.

Kilka takich ‚kwiatków’ z różnych dziedzin darowałam. Ale ileż można pozwalać by ktoś nam prywatne rabatki deptał zabłoconymi gumiakami? Zwłaszcza gdy niechętnie i niezwykle rzadko wypuszczamy jakiekolwiek informacje na tematy osobiste. No jak pragnę zakwitnąć…

Przyszedł sobie z uśmiechem lisa, który właśnie pożarł zawartość kurnika, do naszego pokoiku numer pięć, gdzie praca ośmiu rąk nie ustawała już z dobrych parę godzin i ni z gruszki ni z pietruszki głośno wypalił:

– Aniaaa… a kiedy Ty za mąż wychodzisz?!

Od zachłyśnięcia sokiem marchwiowym uratował mnie tylko brak tegoż. Jednakowoż stłumiłam odgłosy krztuszenia powietrzem i odparłam:

– Nigdy. Czemu pytasz?
– A bo powinnaś. Patrz Basia wyszła i żyje…

W tym miejscu zakrztusiła się Basia i spojrzała na mnie jakby chciała zobaczyć czy zaraz cisnę w niego glanem czy klawiaturą. Zamiast tego grzecznie acz stanowczo skomentowałam:

– Ale ja nie zamierzam.
– W ogóle?
– W ogóle – dodałam z uśmiechem mając nadzieję, że na tym skończymy.
– A dlaczego? – padło pytanie z gatunku tych o zabarwieniu mocno ironicznym
– Bo to mi do niczego nie potrzebne – skwitowałam
– Do niczego?
– Dokładnie. Po co mi papier? – uśmiech sardoniczny numer pięć
– No jak to po co?
– Po nic. Jak będę się chciała za przeproszeniem podetrzeć to pójdę po toaletowy.

Zacukał się z lekka i z głupawą miną podreptał z powrotem razem ze swoim wścibstwem.

Nie tylko Polak potrafi, czyli czego się nie zrobi dla pieniędzy

Hiszpanie wymyślili nowa ofertę handlową… pośmiertny e-mail.
Przeszły mnie dreszcze. Niesmaczne to dość jak na mój gust prostej kobity z prowincji świata. Ale może ja się nie znam.

Korzystałeś z poczty internetowej za życia? Będziesz mógł to zrobić i po śmierci. Wystarczy zawczasu napisać pożegnalny e-mail, uzupełniony o zdjęcia i wideo, jeśli ktoś chce, i umieścić go na stronie http://www.thelastmail.com.

„Dzięki nam będziesz mógł powiedzieć to, co chciałeś, ale nie mogłeś powiedzieć, powtórzyć to, co uważałeś za najważniejsze, po raz ostatni albo się pożegnać” – pisze twórca strony Hiszpan Alberto Iriarte z firmy Global Spectrum.

Jak działa e-mail zza grobu? Należy wypełnić dokument upoważniający administratora strony do rozesłania poczty z chwilą śmierci i zostawić go osobie zaufanej. W odpowiednim momencie da ona znać Global Spectrum, by rozesłał pocztę pod wskazane adresy. – Pośmiertny e-mail to elektroniczny odpowiednik listu znalezionego w szufladzie – mówi pomysłodawca. – Nie żerujemy na nieszczęściu, próbujemy tylko pomóc w pogodzeniu się ze stratą – dodaje. Od uruchomienia strony, w połowie roku, zgłosiło się 300 chętnych, głównie z Hiszpanii, Brazylii i Stanów Zjednoczonych. Cena usługi zależy od liczby listów elektronicznych i ich długości.

Brrrrr… ja chyba nie skorzystam ale może ktoś chętny?

Ps. Z rzeczy absolutnie radosnych – Kazik i ‚Czterdziesty pierwszy’… tadaaam :))
Ech… gdyby tak mieć jakąś miłą portfelową nadwyżkę…

Tymbark na dziś – Ale o co chodzi??

Wyniki sondy wrześniowej

W kinie w tzw. momentach romantycznych najczęściej…

* przysypiam chrapiąc miarowo (3 osoby) 2%
* miziam za uchem sąsiada lub sąsiadkę zależnie od stopnia ciemności (11 osób) 9%
* z nudów ogryzam paznokcie i tapicerkę (8 osób) 7%
* liczę popcorn i siorbię pepsi przez słomkę (11 osób) 9%
* drażnię otoczenie całym wachlarzem możliwości prezentacyjnych (6 osób) 5%
* gdy na ekranie pokazuje się pani udaję trzodę chlewną, jelenia bądź tchórzofretkę (5 osób) 4%
* gdy na ekranie pokazuje się pan krzyczę ‚pokaż cycki’ (21 osób) 17%
* wymyślam imiona dla zatuszowanych charakteryzacją aktorskich pryszczy (6 osób) 5%
* śmieję się (11 osób) 9%
* płaczę (17 osób) 14%
* robię na drutach (23 osób) 19%

Łącznie oddano 122 głosy

Bolszoje spasiba