Bij, katuj… ale kochaj !!

Zonk
może jakieś piwko?
Bajka
na zdrowie
Zonk
a ty?
Bajka
ja dziękuję, mam kawę
Zonk
może być i kawa
Bajka
kawa się dość kiepsko komponuje z piwem
Zonk
dlaczego?
Bajka
nie ta kolorystyka
nie te parametry sprzętowe
nie te horyzonty
Zonk
to chyba za trudne dla mnie
Bajka
brawo! potrafisz samodzielnie wyciągać wnioski
Zonk
meczy cię ta rozmowa?
Bajka
jesteś coraz lepszy
mówiłam, że jestem nieco zajęta
Zonk
czemu nie chcesz się umówić?
Bajka
bo np nie lubię rozpaczliwych gadek w stylu ‚rwij mnie rwij bo stracę formę’
Zonk
przecież nie rozpaczam
Bajka
świetnie, teraz masz lizaka i idź się pobawić
Zonk
lubisz mnie?
Bajka
niespecjalnie
Zonk
dlaczego?
Bajka
tak dla fanu
Zonk
dla jaj chyba
Bajka
dla jaj to z kogutem trzeba
Zonk
a ze mną?
Bajka
dla psychozy maniakalno-depresyjnej najpewniej
Zonk
???
Bajka
bo jeszcze się nie mogę zdecydować czy bardziej chciałabym cię skatować czy zakopać
Zonk
oj to groźna jesteś
Bajka
tylko jak się mnie rozdrażni
Zonk
a czym cię rozrażniłem
Bajka
suchym patykiem wurwa na prętach klatki
Zonk
nie rozumiem
Bajka
powiedz mi coś nowego
Zonk
drażni cię cała ta rozmowa?
Bajka
bingo! wygrał pan wczasy w Groznym, dojazd na koszt własny
adieu

Panowie litości! Przez takie gadki wychodzę na gorszą Horpynę niż wyglądam 😉

Tymbark na dziś – Gdzie mnie znalazłeś?

Wczoraj z Halutą u Zamieszanego oglądaliźwa finała

A dziś Zamieszany, pomny naszych wczorajszych śmiechów przy winie z ekwilibrystyki językowej komentatora, wysyła mie emalie:

Szpaq ambiwalentny:
– „cieszą się Portugalczycy, cieszy się cała Portugalia i my się cieszymy
dzieląc się w bólu z Anglikami”
– „To jest deprymujące i budujące.”
– „wprawdzie dzisiaj przegrali ale czy napewno?”

Szpaq seksowny, momentami perwersyjny
– „znalazł to miejsce między nogami obrońcy”
– „Deco podrywa kolegów”
– „dobre krycie… potwórzyły się pary…”
– „wnikliwe krycie”
– „Kurani dochodzi”
– „Raul obsłużył Morientesa”
– „Vieira, brutal, ale kocha dzieci” (słodkie, prawda?)

Szpaq antyglobalista
– „Hiszpanie czują się jak u siebie w domu, bo na stadionie jest ok. 15
(piętnastu) kibiców z Hiszpanii”

Szpaq i liczby:
– „3 minuty potrwa ta druga połowa”
– „zawodnicy podczas treningu wypijają 200 litrów wody”
– „zawodnicy przyjechali na stadion 1,5 godziny przed jego rozpoczęciem”

Szpaq wynalazca
– „zespołom dostarczono kasety DVD”

Szpaq alternatywny:
– „znajduje się na polu karnym lub w jego obrębie”

Szpaq filozoficzny:
– „Gdzie jest piłka? W środku…”
– „Ten wynik to dla Portugalczyków sporo jak i niewiele”
– „Rodzi sie pytanie: czy taką ikonę zdjąć w takim meczu?”
– „przeważająca większość”

Szpaq psycholog:
– „ważna jest dla bramkarza ta pierwsza udana interwencja, to daje takie
psychiczne samopoczucie”

Szpaq inteligent:
– „Hiszpanie antycypują posunięcia przeciwnika”
– „Hiszpanie znają potencjał swoich możliwości”
– „porażka zmniejsza szanse na wyjście z grupy”

Szpaq refleksyjny:
– „w zamyśle nie doszedł do tej piłki Ballack”
– „Holandia cierpiąca na nadmiar bogactwa”
– „Zidane miał problemy z głową”

Szpaq zagadkowy:
– „co się odwlecze, to … zobaczymy”

Szpaq niedoinformowany:
– „Barthez opuścił bramkę, tylko nie wiem po co”

Szpaq meteorolog:
– „nad stadionem nawałnica jeśli chodzi o deszcz…”

po prostu Szpaq:
-„i nie byloby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt.. że jego żona była w 7
miesiącu ciąży”
– „trochę jakby zgłupiał teraz Jan Koller…”
– „to była majestria”
– „Vieira składał się, ale się nie złożył”
– „Santini przywiązał się do nazwisk”

Nic dodać nić ująć
Piłka nożna to być czasami bardzo dobry kabaret 😉

Kejwmen w japonkach, czyli damsko-damskie podrygi plemienne

Ziuta
masz czas?
Bajka
nie, ale mam brudny kubek, dwa siniaki i wkurwa jak stodoła u Niemena
chcesz?
Ziuta
eee… może innym razem
a po czym brudny?
Bajka
a jednak! wiedziałam, że się skusisz
po chińskiej dupce
Ziuta
chyba zupce
Bajka
taki chłit mańketingowy
Ziuta
ale ja nie jestem facetem – wielbicielem azjatek
Bajka
wiesz, w dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo
Ziuta
wolisz się ubezpieczyć?
Bajka
nie – od tego mam pizetju
złotą jesień mi wyprawią aż mi kierpce spadną
Ziuta
na zimę
Bajka
i będę jak Oszin po śniegu w zandałach zaiwaniać
Ziuta
za dużo Szoguna oglądałaś w dzieciństwie
Bajka
ale kiedy on miał taki fajny mieczyk i kucyka
zawsze chciałam takiego mieć
Ziuta
taiego mieczyk czy takiego kucyka?
Bajka
takiego Szoguna
Ziuta
jesteś niereformowalna
Bajka
racja, wolę stringi 😉
Ziuta
hyhy…
gdybym była facetem to już bym ci się oświadczyła
Bajka
to zmień płeć i stań w kolejce
Ziuta
a gdzie koniec?
Bajka
nie wiem
na razie nie widzę nawet początku
Ziuta
to po co mam stawać w kolejce?
Bajka
bo prędzej ustawi się do mnie dzikie stado absztyfikantów niż ty dasz se wyciąć cycki i doszyć je na dole
Ziuta
aj tam od razu dzikie
oswojonych nie przyjmujesz?
Bajka
a co ja przychodnia rejonowa?
Ziuta
no kto wie
ja tam nie wiem co ty robisz po godzinach
Bajka
dobre wrażenie
Ziuta
oj, to mam nadzieję, że to nie twój drugi etat
Bajka
a co?
Ziuta
nic, tylko nie wyżyjesz z tego 😉
Bajka
sieknę cię zaraz 😉
Ziuta
a mocno?
Bajka
tak i poczekam aż będziesz wołać ‚Bierz mnie, gryź mnie i zahaczaj’
Ziuta
‚zahaczaj’? 😉
Bajka
‚demoluj’ mi się przejadło
Ziuta
konam ;))
Bajka
Konam Barbarzyńca?
Ziuta
ta jest
a co? mam cię wziąć za włosy i zatargać do jaskini? hę?
Bajka
uprzątnę kamulce na drodze 😉

Mój nowy idol – Jasiek ;)

Siedzi sobie duży Jasiek w jednostce w Iraku. Któregoś dnia przyszedł do niego list od dziewczyny:
– „Kochany Jaśku, niestety nie mogę być już dłużej z Tobą. Ta odległość jest za duża, a do tego zdradziłam Cię dwa razy, więc sam widzisz ze to nie ma sensu. Dlatego proszę Ciebie, abyś odesłał mi to zdjęcie, które Ci kiedyś dałam na pamiątkę – Buziaki Ania”.
Jaśkowi przykro się zrobiło, ale co miał zrobić. Wziął zdjęcie i zaczął chodzić po jednostce. zbierając od chłopaków zdjęcia ich dziewczyn, dziwek z którymi spali, sióstr i w ogóle wszystkich lasek jakich zdjęcia mieli. Uzbierało się tego ze 60 sztuk, więc Jasiek zapakował to wszystko w kopertę i wysłał do Anki. Kiedy Anka otworzyła list, wszystkie zdjęcia wysypały się na podłogę, a pomiędzy nimi była notatka:
– „Kochana Aniu, niestety nie mogę sobie Ciebie przypomnieć, dlatego wyświadcz mi tę przysługę i wybierz sobie swoje zdjęcie a resztę odeślij mi do jednostki – Buziaki Jasiek”

przyemilowało od Zamieszanego

Tymbark na dziś – Reszta to pikuś!

Moralna historia łysienia

Haluciny pies zmienia imydż. Hmmm. Nic dziwnego. Lato, spacery, nowe ogony… znaczy się twarze. Belial linieje jakby mu za to płacili. Jego sierść jest dosłownie wszędzie. W łóżku, w wannie, pod szafką, na biurku, w cukiernicy, w bucie i na podłodze. Przy śniadaniu rozmawiamy o zmianie obyczajów co i raz odkrywając na sobie belowe uwłosienie.

– No tak, bo kiedyś to zanim się taki kolo do lali dobrał, zanim te wszystkie sznureczki rozsznurował, haftki porozpinał, barchany przekopał i się dobrał do choćby kawałka łydki to mu wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach…
– I wtedy jak tę łydkę spostrzegł to już był w takim uniesieniu, że niewiele mu było trzeba…
– Nawet jak lala okazywała się pod tym gorsetem szpetna i śmierdziała rybą…
– A dziś co? Zero wyobraźni…
– Dziś młodzi ściągają podkoszulki i wskakują do łóżka…

Bel patrzy żałośnie żebrając jak zawsze o kawałek kanapki. Łypie to na jedną to na drugą z nas, że mało zeza rozbieżnego nie dostanie. Gubi sierść jak grudniowa choinka igły w marcu.

– Bel też ściaga podkoszulek…
– Tyle, że po kawałku 😉

A potem wskoczy do łóżka i zostawi po sobie kłaczaste pamiątki.
Klasyka gatunku 😉

Piątek

Nie będę pisać kim był i jak umarł.
Nie udam, że tak strasznie go ceniłam, że śledziłam z wypiekami na twarzy wszystkie Jego filmy, że był naj… we wszystkim.
Nie będę płakać bo już nigdy, zawsze, aż, tylko…
Był wspaniałym człowiekiem.
Jak każdy z nas.
Ale choćby za rolę pułkownika Kutrza w ‚Czasie Apokalipsy’ ma u mnie coś więcej niż podziw.

Cóż za straszny rok.
Tylu wielkich odchodzi…

O 19.00 zacznę weekend

Wychynę z pracy, pognam radosnym truchtem na przystanek, złapię jakiś mały deszczyk we włosy i pouśmiecham się do przechodniów. Poudaję, że świeci słońce. Mimo deszczu i burości zobaczę kolory w każdym pojedynczym przydrożnym kamyku. I chmurom ponadaję imiona. Przypadkowa dziewczyna dziś będę. Bo jestem. Przypadkiem sama znajduję sobie powody do radości, przypadkiem temperuję ołówek aż do samej gumki bo przypadkiem się zamyślam, przypadkiem blokuję drukarkę fotografią motyla i przypadkiem połykam dobrego cukierka (a miał mi na długo starczyc cham jeden), przypadkiem rysuję kwiatki na jakichś ważnych papierach i przypadkiem przeciągam się w windzie z pasażerami, a potem z przypadkowym uśmiechem mówiącym ‚jakoś tak wyszło’ kupuję w sklepie ogromnego lizaka i przypadkiem wracam z nim do biura dopiero po spacerze. Takie przypadkowe półgodzinne wagary. I przypadkowo słucham bardzo dobrej muzyki z przypadkowo nonszalancko wrzuconej w odtwarzacz płyty. Przypadkiem zupełnym będzie mi dziś dobrze – już ja się o to postaram. Bo całkiem przypadkiem wybieram się dziś do Hali. Zrobimy sobie wieczór bjuti. Jak nam się nie uda to przynajmniej wieczór będzie piękny. Będziemy robić sobie manikury (bosz – ja i pomalowane pazury to będzie w istocie premiera), nabłyszczać ust korale błyszczykami o aromacie brzoskwiń, czesać swe piękne pukle, na ryła nałożymy maseczki i będziemy żreć pasztet prosto z puszki zagryzając kabanosami i popijając kisielem ‚słodka chwila’ a rechotać będziemy przy tym ze świńskich kawałów i kląć szpetnie a siarczyście. Będziemy siedzieć i wyglądać… o ile maseczki nie ograniczą nam zbytnio widoczności. I pięknie pachnieć będziemy. A może do tego obejrzymy jakąś zbłąkaną Łydkę w telewizorni. Hmmm… Muszę się skupić żeby dziś przypadkiem nie nałożyć sobie na twarz pasztetu w miejsce upiększającej papki śmierdzącej wodorostami. No i mam nadzieję, że do Haluty czasem nie zajrzy sąsiad po szklankę cukru… Wolałabym nie mieć na sumieniu trupa. Choćby nie wiem jak ponętnie był sztywny (tak wiem, że jestem okropna). Bo w sumie widok dwóch przypadków (najlepiej wołaczy – O!), z czerwonymi szponami, fryzem a la piorun dupnął w rabarbar i podejrzaną substancją na gębach może być traumatyczny w skutkach. Apeluję zatem do przypadkowych sąsiadów – dziś siedźcie w domach i nie integrujcie się z okolicą… przynajmniej w okolicach Targówka 😉

Miłego ujkendu
Wasz Nadziejny Przypadek

Nie tylko Grecy robią siurpryzy ;)

Hamerykańscy naukowcy znowu zaskoczyli mnie dokumentnie. Niczym kiedyś Mamut informacją o tym, że zadzieranie sukienki do góry (a co! fajne majty nosiłam, to się pewnie pochwalić chciałam) nie jest zwyczajowym powitaniem małych dziewczynek z przygodnymi przechodniami płci różnej. Mamut informację tę przekazał mi jakiś czas temu (chyba trzyletnią Bajką wtedy byłam) i przyjęłam ją z rozdziawioną paszczą, jakby mnie właśnie uświadomiła, że jestem w Matrixie i nie będzie Teleranka, bo łyknęłam nie tego tic-taca. Pamiętam o tym jednak do dziś i sukienek nie zadzieram. Mimo, że majty tyż mam fajne. Całkiem prawdopodobne, że njusy hamerykańskich cudownych naukowców równie mocno utkwią mi w operacyjnej. Ale to, co oni wymodzili nie jest dla mnie niespodzianką samą w sobie. Raczej po raz kolejny zdziwiłam się, że trzeba robić stado specjalistycznych badań, angażować sztab ludzi, wydawać grube pieniądze i zawracać dupę połowie ludzkości, żeby uzyskać informację tak banalną i oczywistą, że aż boli. Mogli mnie zapytać. Powiedziałabym im za darmo i to z uśmiechem numer 14. Bo hamerykańscy uczeni, proszę państwa odkryli, że poniekąd rację ma ksiądz Józef grzmiący z ambony na niedzielnej sumie ‚internet to zło, komórki to zło – postęp techniczny deprawuje naszą młodzież!’. A mianowicie – młodzi chłopcy posiadający telefony komórowe i częsty dostęp do internetu wcześniej inicjują się seksualnie. Ci bez telefonu i netu dłużej pozostają prawiczkami… Wstrząsnęło mną do głębi. Nie wiem jak chłopcami, ale zapewne już teraz wszyscy piszą listy do Mikołaja z prośbą o sztywne… ekhem… łącze i telefon na kartę.
Po pierwsze primo mnie wcięło i uśmiałam się jak dzika norka w swetrze w serek, że faktycznie musi im się nudzić w tych laboratoriach. Po drugie primo ja bym ten wniosek rozszerzyła koedukacyjnie – dziewczynki tyż, tylko, że im bardziej głupio się do tego przyznać. Po trzecie primo – ultimo – nic w tym przeca dziwnego nie jest. Jeśli się choć przez moment pomyśli logicznie (to na prawdę nie boli), to nie trzeba niczego badać by zdać sobie sprawę z przyczyn takiego stanu rzeczy. Posiadanie komórki i surfowanie w sieci otwiera na świat i na ludzi na pewno bardziej niż przebywanie bez telefonu i sieci w zabitej dechami drewutni, gdzie jedynymi osobnikami płci odmiennej są brzydkie koleżanki z podstawówki nieopodal i trzoda chlewna w obórce. Mamy dostęp – sami jesteśmy dostepni. Łatwiej o nawiązanie kontaktów, często także przygodnych (stąd już tylko o krok do promiskuityzmu ale zagalopowywać się nie będę), mniejsze poczucie odpowiedzialności i większe rozluźnienie sprzyja flirtom wszelakim, kreowaniu swojej wirtualnej osobowości zależnie od okoliczności i w końcu zacieśnieniu ‚stosunków’. Ku nierzadko obopólnym korzyściom. Większość traktuje to z początku tylko jak zabawę. Potem bywa różnie ale dość często nie kończy się czystej wymianie słów. Bo nad dupą nie ma bata, nikt nas za to nie napiętnuje, bo przecież jesteśmy tylko anonimowym nickiem w cyberprzestrzeni. To przeca prawda stara jak świat. A przynajmniej jak internet. Więc po coż badania? Chyba tylko dla fanu. Tak tak proszę państwa. Jeszcze trochę poczekamy a na billboardach operatorzy będą kusić prawiczków i reklamować się hasłem: ‚Zmień rękę… albo kup komórkę’…

Ps. Zamiast czytać badania hamerykańskich lab-boysów wolę piłkę nożną. Taki rzut rożny to dopiero zaskakuje 😉