Zatrzęsło mną i mocno trzyma.
Jak tak można?? Jak można zabić człowieka przez pomyłkę?? Zastrzelić, zabrać mu wszystko, zabrać jego samego rodzinie, zniszczyć ten misterny mały-wielki świat i powiedzieć ‚sorry, pomyliliśmy się’… Jakim prawem? Kto daje komukolwiek prawo do decydowania o życiu lub śmierci drugiego człowieka? Kto na to pozwala? Kto stara się to wyciszyć i kto potrafi powiedzieć ‚przepraszam’ dopiero po interwencji dziennikarzy? Kto tłumaczy bezmyślność i niefrasobliwość? Kto usprawiedliwia głupotę i brak jakiegokolwiek kodeksu moralnego? Kto pomija ból, żal, cierpienie, jakiego nie jest w stanie wyobrazić sobie nikt, kto nie stracił dziecka, przyjaciela, partnera? Kto może po czymś takim spojrzeć w lustro nie spluwając w swoją własną twarz? Pytam kto… bo nie znajduję odpowiedzi. Nie wiem jakim prawem… bo takiego prawa nie ma. Jak można kogoś zabić przez pomyłkę? Odpowiedź jest jedna… nie można.
Nie mam słów, które mogą wyrazić to co czuję. Po raz pierwszy w życiu brak mi słów… Wiem tylko, że w sobotę bawiłam się z Hal na Juwenaliach, tańczyłam do ulubionych melodii, nuciłam ‚Krew Boga’, widziałam znajome i nieznajome twarze – wszystkie uśmiechnięte i byłam beztroska i szczęśliwa. I wiem też, że gdyby to było wczoraj i gdybym wtedy była nie w Warszawie a w Łodzi… moi rodzice mogliby usłyszeć tylko ‚zastrzeliliśmy ją przez pomyłkę… po prostu była w tłumie w który celowaliśmy’
Dziwny jest ten świat