Pingwiny to nieloty… czyżby?

W drodze na przystanek autobusowy wiele może nas spotkać. Można na przykład usłyszeć (całkowicie przypadkowo naturalnie) fragmenty bardzo interesujących rozmów. Wszystko zależy od tego za kim się idzie i jak głośno ten ktoś mówi. Wczoraj miałam szczęście do zakonnic. Przez zielony skwerek pomykały sobie niczym rącze łanie dwie siostrzyczki w gustownych habitach rozprawiając o czymś i gestykulując żywo. Scenka o tyle groteskowa, że stereotypowo rzecz ujmując panie zaślubione stwórcy zwykliśmy postrzegać jako ciche, spokojne, skromne, równo zważone z zamiłowaniem do cierpiętnictwa, każdą wolną chwilę wykorzystujące na modlitwę i przyglądające się światu łagodnym spojrzeniem młodej łani z pozycji wolnego słuchacza na arenie dysput wszelakich. Z tym wiekszym zdziwieniem spostrzegłam wypieki na policzkach obu pań i usłyszałam dość głośny nerwowy szczebiot.

Zakonnica lewa – Bo mówię ci, ten mój brat Piterek, to był wczoraj czy przedwczoraj na jakimś ognisku, no wiesz piwko, te sprawy
Zakonnica prawastrzyże uszami z zaciekawienia i słucha dalej – Uhm
Zakonnica lewa – I tam go ktoś normalnie popchnął do tego ogniska – kontynuuje coraz bardziej wzburzona – Wyobrażasz sobie?
Zakonnica prawanie mogąc sobie wyobrazić – No daj ty spokój. Nie może być…
Zakonnica lewa – A jednak – ciągnie dalej – Na szczęście nie wpadł do tego ogniska ale mówię ci normalnie jak się wkurzył to historia
Zakonnica prawa ze zrozumieniem dla zdenerwowania rozmówczyni miarowo kiwając głową – No popatrz
Zakonnica lewa – Normalnie tak się wkurzył, że o Jezu!

Dalej nie słuchałam bo tłumiłam chichot własny i do stłumienia ciężki.

Opowiedziałam o tym zdarzeniu w przerwie wczorajszej próby.
Kolega stwierdził, że on to w ogóle miał wczoraj ‚dzień pod zakonnicą’.
Wolę nie wnikać w szczegóły.
Pora chyba jednak zweryfikować swój pogląd na grzeczne siostrzyczki ;))

Miłego dnia

9 uwag do wpisu “Pingwiny to nieloty… czyżby?

  1. Zamieszany – no chyba żąrtujesz… przecież jak ja bym poszła do klasztoru to bym go rozniosła w trzy sekundy ;))

    Biko – wnikam… nawet bardzo… bez rezultatów 😉

    Polubienie

  2. Eeee tam, marudasz, miałabyś szanse dodatkowo wzbogacić życie siostrzyczek i to bez polewania braciszka piwem i wrzucania go do ogniska (:

    Polubienie

  3. a mi się przypomina taki obrazek u trzaskpraska:
    zakonnica,która się pośliznęła na skórce od banana… zgadnijcie, co miała „w chmurce”:)

    Polubienie

  4. swego czasu miałam przyjamność jechać za pięknistym autem nieznanej mi marki (cudo! miód!). A że napatrzeć się nie mogłam, wiec w pewnych momentach musiałam nieźle gazu dodać, aby go dogonić. Goniłam abuto, goniłam, a gdy się zatrzyamło na parkingu wpadłam w niemałe osłupienie.
    Wysiadła z niego.. zakonnica. Suknię swoją wygładziła i widząc że ma obserwatorów, nabożnym krokiem podreptała w stronę Katedry.

    I jak tu wierzyć w ich życie w ubustwie i oddaniu Bogu?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s