Poniedziałek

Nie wiem jak u was, ale u mnie pada.
Całe szczęście, bo nie miałam siły trochę, by pocisnąć z konewkami albo wężem ogrodowym. Od czasu różnicy poglądów w temacie podlewania iglaków w fazie wczesnego wzrostu właściwie wolę czekać na deszcz. Książę Małżonek twierdzi z mocą, że takie drzewka to nie szlauchem, ino konewką, bo delikatne, wrażliwe i nieodporne. Ja mu na to wykład ekspercki, że w tej sytuacji sam będzie sobie tachał te konewki po całym ogrodzie, bo mnie światopogląd nie zezwala. Kręgosłup takoż. Oraz mam nadzieję, że jest wystarczająco odporny na kwietniową noc pod chmurką. Drzewka szczęśliwie doczekały deszczu.

U nas dziś kurcgalopka. Wzięliśmy urlop na jeden dzień z uwagi na tour po lekarzach z dziećmi. Planowo, zaledwie kilka miesięcy czekania do Poradni Periodontologicznej. Troje dzieci jednocześnie u stomatologa to jest osobny krąg piekła, serio. Nie zgadniecie kto był tym najbardziej jęczącym. Nie, nikt z rodziców.

Popołudniu byłam padnięta jak koń po westernie. Na to wpada moja mama, nieśmiało, że może bym z nią pojechała coś załatwić w banku, skoro już tak sobie siedzę i spokojnie nic nie robię.
Aaaaaaaaa!
Pojechałam. Matce i różańca nie odmawiam.
Wróciłam – trup 100%.

I oczywiście pojechałam jeszcze na próbę chóru. To dla przyjemności ale też można się zmęczyć. Haydn lubił szybkie tempo i dużo nut.

Po powrocie jeszcze tylko sprawdziłam lekcje i jakieś rozpalone czoło ukoiłam nurofenem. No i standardowo nakryłam trzy pary rozkopanych stóp.

Umrę dramatycznie zmęczona lecz szczęśliwa.

A co u Was?

5 uwag do wpisu “Poniedziałek

  1. U nas wieczna wojna płci w jednym pokoju i co za tym idzie remont. Dzielenie pokoji na męski i żeński. I zapowiada się całkiem spora przebudowa. Słabo mi na samą myśl. Ale córeczka wizualizuje blady róż w wystroju więc pewnie będzie dobrze.
    Ja dla odmiany obstawiam najmłodszą pociechę jako najbardziej jęczącą .

    Polubienie

  2. U mnie już prawie sześciolatka pechowo zakończyła zabawę w berka z dzieciakami na szkolnym placyku…telefon ze szkoły że dziecko spadło z huśtawki..wpadam zdyszana do klasy a moja pociecha z zabandażowaną stopa siedzi zapłakana otoczona wianuszkiem koleżanek.tego dnia zaliczyliśmy SOR po kilku godzinach wyszliśmy z RTG stopy szczęśliwie bez złamania mocno stluczona tylko.
    Teraz mam w domu kuśtykająca marude i brykajacego dwu i pol latka.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s