Książę Małżonek wyszedł do sklepu po ziemniaki a wrócił z rzeczonymi oraz wkrętarką. Cóż, bywa. Na mnie też czasem rzucają się ciuchy, choć miałam wziąć tylko masło.
Teraz w domu wszystkie śrubki są przykręcone jakby od tego zależało dalsze istnienie ludzkości.
Boję się, że zakradnie się do Dziadka Zdzicha i zaoferuje lepsze przykręcenie endoprotezy w biodrze.
Z rodzinnych opowieści zakupowych: teściowa poszła po chleb (jak dobrze pamiętam z opowieści żony) a wróciła bez chleba ale z wielkim żyrandolem (złoto-szkiełka-świecidełka).
PolubieniePolubienie
Ja, we wrześniu poszłam po półbuty na jesień a wyszłam z kozakami!
Z minusów – jesień przechodziłam w starych butach.
Z plusów – miałam mega kozaki, w których chodziłam bardzo długo i wzbudzałam zachwyt/zazdrość 🙂
PolubieniePolubienie
Ha. Widzę, że nie tylko mnie spotyka taka sytuacja. Wyszedłem po pieczywo, a wróciłem z akcesoriami kuchennymi 🙂
PolubieniePolubienie