Łydko, wróć!

Po wczorajszych 6 km biegu w deszczu i dzisiejszym morderczym w tempie treningu  step-sztangi-respirator moje łydki umarły i znajdują się w jakiejś odległej galaktyce. Są w niebie dla zbolałych i zmaltretowanych części ciała. Ale nadal chodzę. Czary z mleka!

Oraz Syn mój najstarszy zagaja: „Mamo, zagraj ze mną w piłkarzyki, co?”

Pewnie, że zagram, Synu. Albowiem gdyż ponieważ mam opcję „zmartwychwstanie” w pakiecie powitalnym. Ze stałą odnawialnością co rano. Opcja ma wprawdzie wyłącznik czasowy między pierwszą w nocy a piątą rano, ale spokojnie – wtedy jestem w trybie gotowości. Nieustający stand by z mleczkiem, kocykiem, kołyszącymi ramionami i bajką na życzenie.

Wszystkie SuperMatki tak mają. A SuperOjcowie wracają po dobie spędzonej za kierownicą, biorą prysznic i hop – już jeżdżą z dziećmi na rowerze, albo bujają huśtawki, z których wystają tylko majtające się, dziecięce nogi.

3 uwagi do wpisu “Łydko, wróć!

  1. Hej 🙂 Nie no, wydawalo mi się, ze już nic mnie w sieci nie zaskoczy, a tu jednak jest zaskoczenie 🙂 Oczywiscie w pozytywnym tego slowa znaczeniu. Jednak mylilem się, dawno nie czytalem nic tak dobrego 🙂 Chylę czoła przed mistrzem, mam nadzieje, ze pisac będziesz jeszcze dlugo 🙂 Bo naprawdę wielka strata byłoby, gdyby ten blog został zamkniety 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s