Dwa słowa o drewnie w życiu człowieka

Dzięki arcybogatemu doświadczeniu życiowemu, bardzo silnie uświadamiam sobie, że z biegiem lat człowiekowi coraz mniej potrzeba do szczęścia.

Najpierw musi być sześć metrów sześciennych zabawek, koleżanki, słodycze, wieczorynka i mleko bez kożucha w przedszkolu.

Później to ewoluuje w wielu interesujących kombinacjach, by w czasach hulanek i swawoli przybrać postać karty kredytowej oraz przystojnego męskiego ramienia na jej końcu. Opcjonalnie.

Aktualnie stan zen osiągnęłabym mogąc spać nieprzerwanie przez dwa tygodnie. Albo choć przez dwa dni. I żeby reszta świata była nieujebliwa. A ukochana rodzina daleko i w kagańcach.

Ech.

Na starość wystarczy mi solidna drewniana laska.
Będę nią naparzać wszystkie młode, chude i ładne 😉

8 uwag do wpisu “Dwa słowa o drewnie w życiu człowieka

  1. Jak chcesz się wyspać w spokoju, wahl do mnie. Pożyczę kanapę. Pomożesz mi robić te cholerne pierogi, co to idą do Ciebie od pół roku. Wróciłam po Chomikowym udarze do życia i mogę coś dziubać.
    Buźka!

    Polubienie

  2. Fisk – chętnie, tylko kiedy? mam teraz w domu urwanie dupy w związku z początkiem szkoły…

    Wiola – nie bardzo pamiętam 😦

    Meg – telefon, że zmieniłaś, to może i słusznie, ale numerem nowym to byś się mogła podzielić flądro 😉

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~Wiola Anuluj pisanie odpowiedzi