Monotematycznie ale z torbą

Znów będzie o kinie. Tym razem o Muranowie. Muranów jest przereklamowany i odkąd stał się popularny, to go nie lubię (zwłaszcza, że nadal zaraz przy wejściu można palić, co działa niekiedy jak wędzarnia), ale ma niewątpliwe plusy. Jednym z nich są aktualnie nam panujące Poranki z Jazz Jamboree. Przyznaję, że mam fioła na punkcie muzyki i kina, a moje Dziecko jest niestety zmuszone dzielić tę szajbę ze mną na dobre i na złe, bo jestem większa, starsza i trzymam kasę. Na szczęście wszelkie znaki na niebie, ziemi i jasnym obliczu Lokatora wskazują, że jest kul i póki co dobrze się tym wszystkim bawi.

Jazzowe Poranki w Muranowie trwają sobie od 25 października i co sobotę od 11.00 serwują dobrą muzykę na żywo z ilustracją pięknych polskich bajek. Wszystko jest dostosowane do potrzeb i możliwości Małoletnich – jest półmrok, trąbki i perkusja nie przestraszają, jest przerwa na siku, no i najważniejsze – po całej imprezie można pobiec i pobawić się trochę w perkusistę, kontrabasistę, czy klawiszowca. Aż żal, że już nie jestem w formacie XXS i mnie nikt nie zaprononował pobrzdąkania na tym i owym.

Niewątpliwym natomiast minusem całej imprezy jest proceder sprzedaży większej liczby biletów, niż jest na sali siedzeń. Miejsca są nienumerowane, więc oczywiście niektórzy lądują na dostawkach, ale właściwie nie ma co narzekać bo 12 złotych od osoby za fajny jazzowy koncert i możliwość osobistego powalenia w bębęn daje mi więcej frajdy niż obity czerwonym suknem fotel.

Ponadto zawsze po koncercie są jakieś atrakcje plastyczne, co by
Dziateczki mogły się do reszty zmęczyć przed obiadem. Pracownicy  biegają z rozwianym włosem, Dzieci biegają w szale, ogólny mekong delta ale w zasadzie jest nam wszystko jedno bo to nie my ten bajzel będziemy sprzątać. Potem wiezie się
Mlode do domu, Młode je wszystko co podamy i jeszcze wylizuje talerz,
pada na pysk i chrapie. A my mamy czas na kawusię i machanie nóżką przy
Wysokich Obcasach. Znaczy bosko.

Za tydzień nie idziemy bo piątkuję z Nocą Reklamożerców i w sobotę o 11.00 będę trochę martwa, ale za dwa tygodnie to i owszem.

To tyle jeśli chodzi o kino.

W związku natomiast z poprzednią notką publikujemy sensacyjne zdjęcie.

To nie ptak! To nie samolot! To nie farbowany muflon ani nawet pokrowiec na patelnię. To moja nowa, wielka i piękna Niebieska Torba Przytulna.

Aczkolwiek tyle rozprawialiście o dywaniku łazienkowym, że aż zaczęłam się zastanawiać czemu żadnego nie mam. Chyba rozpłaszczę PanKota – zwłaszcza, że akurat mu się zebrało za wyżarcie sernika pozostawionego bez opieki na ledwie cztery sekundy.

13 uwag do wpisu “Monotematycznie ale z torbą

  1. Nie wiń Pana Kota – niczemu nie jest winien, że pieczesz dobre ciasta. Mój wyżarł swego czasu całą górę z szarlotki. Stał nad blaszką, pazurkami zdrapywał ciasto z góry, następnie konsumował i tak dalej. Warstwy jabłkowej nie ruszył – nie smakowała mu? Ciasto nadawało się tylko do konsumpcji przez domowników, wizualnie wyglądało strasznie!!!
    A musztarda to jest to, co Antek lubi najbardziej, szczególnie że jest na liściach jego ulubionego kwiatka. Pychotka! W związku z tym jestem w desperacji, co robić?

    Polubienie

  2. kociubińska – no i była prosta… dla mnie 🙂

    tirana – bo to jest wielka torba, tam się mieści np zgrzewka papieru toaletowego

    slana – nie wiem również ale pomarańczowy też lubię

    Lu – no był… właśnie był :/

    Agnieszka – na szczęście to nie ja robiłam sernik, inaczej musiałabym reanimować kota. z kwiatkiem to już nie wiem – a może kocią trawkę mu wokół porozstawiaj?

    melissa – w Muranowie nie ma granicy żadnej bo widziałam cały przekrój wiekowy żłobkowo-przedszkolno-szkolny. torba z endo 🙂

    bu – na Sezamkowej nie, ale na Mokotowskiej tak – likwidacja sklepu mnie skusiła

    Polubienie

  3. ooo komentarze som… znowu…
    to jednak miło
    oprócz rewelacyjnej notki,
    jeszcze przy porannym soku z pomarańczy uraczyć się wymianą komentarzową zdań,

    noo wróciłam do podglądactwa,
    a może nie ujawniłam się nigdy?
    tak czy siak … no zaczytuje się 🙂

    Polubienie

  4. ooo! znowu zobaczę co inni piszą 🙂 ale do sedna: aż żałuję, że Miki jeszcze za mały na taką imprezę, bo BAAARDZO mnie się podobywa!
    torba super!
    a tak z innej beczki: będzie Ci któregoś dnia po drodze na Koszykową?

    Polubienie

  5. zielona – miło poznać

    majuś – kiedy, jak mnie w końcu po drodze, choroba zaatakowała i chrycham straszliwie :/

    ps. Miki wcale nie za mały jest!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s