Rozwiane wątpliwości, włosy i plakaty na przystanku

Kot jest na 350% Panem Kotem. Chyba, że kotkom samiczkom tak hobbystycznie wiszą jaja. No bo wacka to się faktycznie mogę jeszcze nie doczekać ale jak Zwierz zasnął i się wziął sam wystawił, to dokonałam obserwacji i kategorycznie stwierdzam, że to On. Wcześniej jakoś nie miałam sumienia Go stresować zaglądaniem pod ogon, w końcu minimum prywatności Mu się należy. I tak musi się załatwiać publicznie pomiędzy: "Mama a temu kotku wyszły oczy" a odpowiednim doborem odzieży na przejażdżkę pralką dookoła świata. No. Czyli sprawę płci mamy jakby zamkniętą. Kot jest Panem Kotem. W dodatku całkiem nieźle sfiksowanym. Rano urządza dzikie maratony po mieszkaniu pląsając  wielkimi susami pomiędzy kwiatkami na kuchennym parapecie a gmatwaniną obuwia w przedpokoju. W dzień śpi, bo On towarzystki jest i nie będzie ganiał z pustymi przebiegami jak nie ma nikogo kto by podziwiał, głaskał, miział, gruchał oraz maćkał. Wymaćkiwanie bowiem Pan Kot ubóstwia miłością wielką oraz nienasyconą. Wystarczy wrócić z pracy, nakarmić Pana Kota i na chwilę przysiąść, by już wskoczył na kolana i głośnym gruchaniem domagał się gmerania w sierści, naturalmą najmilejsze jest gmeranie zauszne oraz podszyjne. A późnym wieczorem w Panu Kocie budzi się łowca skrzyżowany z tropicelem – z lekką nutką dekadencji oraz sporą dozą schizofrenii – co objawia się nagłym a metodycznym atakowaniem komarów, prezentera dwójkowej Panoramy, żaluzji zamkniętych spokojnie za szybą, bądź własnego cienia. I tak gdzieś do północy. Rano budzę się, szacuję szkody, grożę palcem i potulnie powtarzam schemat kochanej pańci: mleczko, chrupeczki, saszeteczka.

Tymczasem Igorowski najbardziej lubi Pana Kota przytulać. Póki co to szczerze wątpię, by z wzajemnością, bo Pan Kot na takie przytulanie reaguje dość gwałtownym skrzekiem sprzeciwu przechodzącym w arię. Ja upatruję przyczyn w nazbyt jeszcze żelaznym uścisku lokatorkich łapek, Lokator raczej w nieprzystosowaniu Pana Kota i Jego emocjonalnej niedojrzałości. Będą się zatem przyuczać wzajemnie aż kogoś coś trafi – Młodego koci pazur, Kota – angaż do musicalu, mnie – jasna cholera. W zamian Igorowski wykazuje niesamowitą cierpliwość w temacie zawłaszczenia przez Ogoniastego swoich zabawek, znacznej części łóżka i ulubionej miseczki z krówką. Muuu. Czyli tworzymy całkiem zgraną Rodzinę Dysfunkcyjną. Dziwna mamuśka, nawiedzony oraz niekiedy ciemiężony sierściuch i Lokator, który znosi to wszystko ze stoickim spokojem i miną pokerzysty. A trzeba przyznać, że jest dzielny niesłychanie, nie urządza scen, nie gania Pana Kota bez powodu oraz daje się przywołać do porządku a czasem nawet do kuchni na obiad. Poza tym to w zasadzie śmiem twierdzić, że nic Go już nie zdziwi. Never ever.

Przykład.

Niedziela, wczesne popołudnie, ulica Nowowiejska w Warszawie. Ruch uliczny w zaniku, większość populacji przed telewizorem, bądź w centrum handlowym, jakaś niemiarodajna próba śpi pochrapując z cicha. Sjesta varsoviana. Po prawej gmach Politechniki, po lewej jamnik z Panią na spacerze. Pani w spódnicy w panterkę, jamnik w mikrokagańcu. Portier rodem z gmachu Politechniki w zadziwieniu. Przed nami Szpital Akademii Medycznej. Psychiatryczny. W tym jakże uroczym miejscu przyszło mi odebrać paczkę z lekami. Bo tak ścisłego zarachowania, że apteka nie wyda kurza jej melodia. Idziemy więc naprzód z Lokatorem i podśpiewujemy piosenkę o morzu, co to miało kołek, wierzchołek, zająca i drinka z palemką. Drepczemy, nucimy, ogólnie plaża, tyle, że bez jagodowo-jagodowych jagodzianek i wali błękitnych w przyciasnych bokserkach.

Wtem… (no bez tego sie jak wiadomo nie da)

Drzwi budynku otwierają się z hukiem, wypada z nich rozwiany a także rozchełstany Pan W Piżamie i śmiałym kłusem zasuwa w kierunku metra. Czyli jakby odległość ma niedużą. Wszystko trwa ułamek sekundy.

Lokator – stoik w osobie trzylatka – O. Pacz mama. Tu Pan biegnie.
Mama, czyli ja – w pełnym zaskoczeniu – Yyy…
Lokator – rzeczowo – Ee. W kapciach ślednio się biega.

Po czym spokojnie wrócił do kontemplowania świeżo opadłego liścia i oglądania go pod światło.

Za Panem W Piżamie oczywiście ruszył pościg w postaci dwóch Sanitariuszy. Pościg zakończył się zadyszką oraz sukcesem. Pan został ujęty, piżama ocalała, kapcie powróciły na swoje miejsce i wszyscy dalej żyli szczęśliwie. Tylko mnie zadziwił brak zadziwienia, przestrachu oraz jakże logiczny wniosek.

Teraz wszyscy już wiemy czemu w szpitalu nosi się kapcie.

8 uwag do wpisu “Rozwiane wątpliwości, włosy i plakaty na przystanku

  1. domagam się notki streszczeniowej o tym jak to wddniu wczorajszem wyniesliwa pół Ikei na własnem osobistem grzbiecie. I jak padłam na dupe w autobusie pod brzemieniem zakupów. I czy zeżarłaś torcik, co się był rozmrażał. I w ogóle i w szczególe.
    howgh

    Polubienie

  2. „w kapciach ślednio się biega” – no, po prostu puenta roku!!!! 😀 I podziwiam stoicki spokój Lokatora 🙂

    A Pan Kot to już taki dorosły Pan Kot czy młodociany? 🙂

    Polubienie

  3. Dla Lokator tak samo dziwny jest Pan w piżamie, jak Pan w kapeluszu. Czyli nic nie jest dziwne, najwyżej nowe. Gdyby miał sie dziwić to wszystkiemu co widzi… On jeszcze nie wie co jest ‚normalne’, a co nie.

    Polubienie

  4. Bajko,

    Lokator cudny. Przy okazji – wielki szacun. Zostalem na tydzien sam z Irenka (8 mies.) i choc sie swietnie bawimy i Mala jest slodka, zdrowa jak rydz i wesola jak szczygielek, dopiero zaczalem pojmowac, czym jest samotne rodzicielstwo… Bije poklony glowa o panele.

    Polubienie

  5. Myślę, że Lokator nie zdziwił by się również, gdyby za Panem w Pidżamie pobiegł jamniczek, Pani a panterce, ochroniarz z Politechniki… i nawet recepcjonista ze Szpitala:)
    To już po prostu taki typ człowieka, że do wszystkiego podchodzi logicznie, bez paniki i na luzie.Tylko pozazdrościć! Dumna Mamo:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s