Rozmowy w tłoku

W autobusie tłumek. Ludzie na zmianę kopią się po kostkach albo obskubują rąbki płaszczy. Obowiązkowo jest też Chłopiec Z Konwulsjami, bo jak się słucha techno to trzeba koniecznie ile fabryka dała i najchętniej na kiepskich słuchawkach, żeby otoczenie nie zapomniało odnotować tego faktu. Pani Po Lewej czyta gazetę a Pani Po Prawej nie ale najwyraźniej zazdrości, bo zerka przez ramię. Lewa się obrusza, Prawa odszczekuje, że przecież krzywdy nie robi. I już awantura gotowa. Po chwili przerobioną mamy też politykę, drogowców, pocztę polską i nieśmiertelną dzisiejszą młodzież. Typowe polskie piekiełko. W zasadzie to się nawet uśmiecham, przecież to już folklor taki. Jakby się to wszystko dało po latach odkopać w charakterze odkrycia archeologicznego, naukowcy mieliby ubaw.

A w zasadzie to helloł ale czy istnieje już może jakaś praca magisterska o zachowaniach ludzi w środkach komunikacji miejskiej?

Bo jeśli nie, to stanowczo zaistnieć powinna. Śmiem twierdzić, że możnaby to ładnie rozparcelować jako odcinkowy scenariusz do niezłej komedii, to jeszcze czuję się ekspertem. Dziesiątka dla Pana Z Ostatniego Rzędu – nie dość, że jedzie autobusem, to jeszcze czosnkiem i szczypiorem. Kombinacja zaiste alpejska.

Pod oknem trwa licytacja:

– Pani wie, Pani kochana? Jaki ona ma przodozgryz… no mówię Pani…
– To nic moja droga, to nic… ta moja to ma takie tyłozgięcie macicy, że nie wiem…

Robię dośrodkowanie i wychodzę.
Jak nic kiedyś umrę ze śmiechu.

10 uwag do wpisu “Rozmowy w tłoku

  1. Ja kiedyś w pksie 😀 słuchałam przez 40 minut (jadąc przez wioski, pola, łąki i mućki) o płukaniu jelit! To był dopiero folklor!

    Polubienie

  2. Ja dzisiaj dostaję cholery na ZTM. Za nowy wspaniały rozkład 715 oraz za dwa 193 pod rząd które nie raczyły się objawić i zniszczony drzwiami (tłok) obcas włożonych po raz trzeci nowych butów.

    Polubienie

  3. Ech, nie ma to jak nieprzyjeżdżający tramwaj, który jednak przyjeżdża – spóźniony i (z)nawalony tak że drzwiami nie można trzasnąć bo nie mogą się ani zamknąć ani otworzyć – dziś doświadczyłem (jak prawie codziennie). Pomyśleć co będzie jak zamkną Śląsko-Dąbrowski i te tramwaje puszczą innym mostem (tylko którym). Już lepiej niech jadą brodem przez Wisłę: dla każdego pasażera przy wejściu do wagonu gustowne płetwy, pianka oraz akwalung w bonusie :))

    Polubienie

  4. hm, teraz to jeżdżę z babciami emerytkami, ale onegdaj to co się nawtulałam w klasę robotniczą, to moje… Babcie też fajne są. „Pani da to Metro, jak już pani nie czyta. Nie dam, kochana, bo mnie się przyda. na korki do butów”

    Polubienie

  5. ooo taaak…autobusy. w zasadzie rozmowy to mnie niezbyt interesują (sama sobie jeżdżę ze słuchawkami, z głośniej włączoną muzyką w trakcie złego humoru, żeby odstraszyć każdego kto będzie chciał cokolwiek ode mnie)…ale! brak otwartych okien, albo niby włączona klimatyzacja teraz kiedy lato coraz bliżej…no nienawidzę. I mam ochotę gryźć ludzi zakłócających moją przestrzeń, chociaż jest miejsce żeby stanąć dalej. W ogóle, to ja komunikacji nie znoszę. Ale samochodem jeździć się boje, niestety.

    Polubienie

  6. Brakowało tylko kogoś ze skoliozą – bo to przegiecie w bok chyba, prawda? ( z góry uprasza sie o wybaczenie za niedoinformowanie moje).

    Niech żyje komunikacja miejska!

    Polubienie

  7. Umrzec ze smiechu to brzmi jakos pozytywnie, nienajgorsza forma wśród dostępnych. Jakis czarny humor mi z tego wyszedł, hmm.
    A jak byś chciała pisac, albo wiedziała kto sie za to zabiera, to ja sie chetnie podziele zbieranym przez kilka lat po minimum dwie godziny dziennie doświadczeniem z PKSów 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s