Grechuta i Kraków

O ważnych ludziach się milczy.
O ważnych ludziach świat sobie przypomina dopiero gdy umierają.
Tak jak wszyscy.
Po kolei.

Zajrzałam na onet gdy było jeszcze pusto. Wiadomość uzupełniono o dyskografię, standardowy życiorys w skrócie. Potem komentarze zaczęły narastać po dwa, po pięć, po naście. Przez chwilę mi tylko mignęło, że to takie typowe. Zastanawiam się kiedy padnie pierwszy w stylu ‚to przez lewicę/prawicę/dziurę ozonową’. Ktoś kogoś wyzwie, obrzuci błotem, powietrzem. Internet łyknie wszystko.

Gdy odchodzi ktoś, w kogo słowa wsłuchiwałam się nie raz po nocach czuję go jak daleko-bliskiego. Zwłaszcza gdy teksty były bliskie. Wyłapuje się z nagrań charakterystyczny tembr, częstotliwość wdechów, zmęczenie, omyłki, uśmiechy. Nie był obcy. Żałoby nie będzie. Ot taki smutek co zakłuł gdzieś w środku. Że tak po kolei. I że nie ma następnych takich. A inni są… inni.

3 uwagi do wpisu “Grechuta i Kraków

  1. „Jego piosenki pomogły mi w wielu trudnych momentach, choć nigdy o tym nie wiedział”
    Mnie też.
    Wtedy gdy potrzebowałam śpiewał to, co się właśnie chciałam usłyszać.

    Polubienie

  2. Mamy w pracy kilka Jego piosenek i od razu zrobiliśmy sobie wspominki.
    Szkoda, wielka szkoda, że tacy ludzie szybko odchodzą. Najważniejsze jednak, że pozostaje po Nich ślad. A tych piosenek będą (mam nadzieję) słuchać jeszcze nasze dzieci.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s