Szczotka kiblowa z wymiennym giertychem…

…vs partyzancka latryna z podświetlonym rydzykiem.

Niedługo w mojej łazience zamieszkają Roboty. Prawdziwe. Będą chrzęścić żelastwem, stukać mackami uzbrojonymi w metale mało szlachetne acz upiorne w wydźwięku i wezmą mnie w jasyr własnego mieszkania. Roboty zaistniały póki co na wielkich karteluchach na drzwiach do klatki i otapetowały (tymiż karteluchami) wszelkie dostępne ściany. Żeby czasami nikt nie przeoczył, że one będą. Chyba, że niewidomy przeoczył by był. Albo karypel jaki. Bo karteluchy bez wypustek Braile’a i na wysokościach. Karteluchy informują uprzejmie i rzeczowo do bólu dziąseł, że w dniach 4-5 miesiąca lipca (strasznie lubię ten urzędowo-pegeerowski styl) odbędą się u mnie (uroczyście) właśnie te Roboty i one nie będą na wysokościach tylko w klopie i okolicach. Okolice to na ten przykład kuchnia. Ładna jak dotychczas. Roboty będą szaleć w godzinach 7.30-16.30 i wymieniać mi piony i poziomy. Znaczy nie mi tylko rurom. A ściślej rzecz ujmując temu mieszkaniu wymieniać będą. No mać normalnie no. W praktyce oznacza to bowiem przymusową obecność w chacie, burdel z bajzlem naprzemiennie i w podskokach, rozkucie wdłuż i wszerz ścian z ‚pienknom glazurom’, którą wynajmuję razem z mieszkaniem i ogólnie pojęte gościnne występy. Karteluchy opluć nie mogłam bo za wysoko (przebiegłe te dranie) ale mogłam SE doczytać, że SE mogę zadzwonić i SE dopytać jakbym SE dopytać chciała. Ale o co tu pytać? Dlaczemu??? I dlaczemu właśnie ja? Przeca jak wół napisały france przebrzydłe, że Roboty będą bo wspólnota zleciła i finito atramento. I że trzeba być w domie. W domyśle ‚bo jak nie to w żabką 10-kilową dziób’. Zatroszczył się nawet ktoś o porządek bo ‚polecił’ lokatorom w tej kartelusze co by się w folię na podłogach zaopatrzyli. Życząc wszystkim na koniec miłego wszystkiego bez poważań. Dobre. Rozwinę folię, wyciągnę z szafy siekierę i zabawię się w ‚American Psycho’ na własny użytek. A trupy będę upychać na pawlaczu. W końcu byczy mam i samopas… samozwis tak się kurzy. Aż żal byłoby nie skorzystać.

No. Czyli ja już się cieszę na wtorkowo-środowe lipcowe tet-a-tet z Robotami i zastanawiam się tylko jak długo będę musiała wietrzyć mieszkanie z fajek zanim będę mogła przynieść Lokatora z szałasu. Bo chyba Mu szałas wybuduję na lipiec. W pierwszej połowie. Żłobek ma urlop, zastępczy 2 dni drogi w korkach stąd i dzieci dzieści parę w grupie, jeździć w te i nazad do Mamutowa to bym musiała chyba telepatycznie bo przecież obecność obowiązkowa w kiblu z okazji Robotów. Pozostaje tylko ubłagać Ludzką Babcię żeby jeszcze nie zieleniała przez chwilę i przygotowała się na najgorsze – dwa tygodnie z Wnukiem. Upojne jak romantyczny wieczór nad szambem. Bo Młody fajny jest i w ogóle słodziak i ‚żeby wszystkie córko-syny takie pogodne zawsze były’ a ‚problemu z Nim praktycznie żadnego’… prócz dawkowania lekarstw, przygotowywania posiłków, których głównym składnikiem jest to żeby były ‚bez’, notorycznego rzygania w dal na kolejne części garderoby opiekuna i ogólnie pojętej coraz lepszej sprawności motorycznej… ale Mamut swoje możliwości i nie-możliwości ma i obawiam się, że może nie dać rady nad tym wszystkim zapanować. W końcu to co dla mnie problemu nie stanowi dla Niej może być trudne i męczące. Obawiam się też jednak, że mogę nie mieć innego wyjścia, bo urlop dostanę dopiero w lipca połowie drugiej. Mamut oczywiście mężnie zapowiedział się na dziesięć dni z przerwą na ujkent z regeneracją sił w Rembridge, bo co ‚ona by nie dała rady?’ ale nie oszukujmy się, że będzie to łatwe przedsięwzięcie. Dobrze, że z reguły pracuję tylko do 15. Przynajmniej póki co. Szybciej przybędę z odsieczą i czereśniami na poprawę humoru.

Ps. Lubię nocne czerwcowe burze. A nowy Tool jest na prawdę rewelacyjny. O tak…

8 uwag do wpisu “Szczotka kiblowa z wymiennym giertychem…

  1. W pawlaczu nie da rady. Tam przecież upychasz tych swoich gachów z którymi uprawiasz, no jak to się nazywa, a już wiem: gruppensex wolf.

    Polubienie

  2. A ja siem zbuntowałam. Mimo, ze aparatemnt toże wynajmuję, to poparłąm właścicieli protestujacych, bo tez mi się nie chciało z robotami siedzieć, nie mówiąc o ‚odsłanianiu pionów i zabezpieczaniu sprzętów’. I robotów u nas nie będzie. Przynajmniej na razie.

    Polubienie

  3. właśnie przeżywam w pracy roboty…zazwyczaj rano trwa totolotek będzie woda, czy nie…różnie z tym…któregoś dnia nagle zgasło światło na korytarzu i zamilkły sprzęty w jednym z pokoi…roboty przewierciły się przez kabelek jakis…

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do kuriozum Anuluj pisanie odpowiedzi