Po sygnale nie wysiadać

Śniło mi się, że byłam kierowcą autobusu. Siedziałam sobie z zapyziałej pikowanej kufajce, watowanych gaciach z ośligłym wyrazem twarzy, kurzyłam jakiegoś śmierdziela przylepionego do kącika ust i byłam mężczyzną. O zgrozo!

Sama nie wiem co poraziło mnie bardziej. Czy ta zapyziała kufajka i gacie (pewnie jeszcze miałam gumiaki ale wolałam jak osioł w Shreku ‚nie patrzeć w dół’), czy śmierdziel (teraz przez najbliższe kilka lat będę miała awersję), czy fakt zmiany płci. I to żeby jeszcze na jakieś bożyszcze drących majtki nastolatek. Ale nie – musiałam akurat wylosować wstrętnego kierowcę autobusu o fizjonomii przerośniętego gnoma.

To był koszmar. W dodatku miałam wąsy. Takie mięsiste, czarne wąsy. Nienawidzę wąsów. Zabrać mi to świństwo z twarzy. Chciałam się uszczypnąć, żeby się obudzić – bo oczywistym było, że to sen – ale zamiast tego włączyłam brzęczyk, zamknęłam drzwi i pojechałam w dal siną i odległą przy okazji przycinając jakiejś staruszce torbę.

Wrzask, kwik i koniec świata. Nie umiem jeździć autobusami. Ba. Nie potrafię nawet samochodem. Zanim przejechałam jeden przystanek sklęłam połowę ludzkości, rzuciłam w przestrzeń pieprznym dowcipem, skosiłam latarnię, stragan z szalikami, kwiaciarkę z wyposażeniem i zatrzymałam się na kiosku ruchu, gdzie przyjemna w dotyku pani w świeżo odwałkowanych puklach podała mi jakgdyby nigdy nic plik gazet i wyatrukułowawszy retoryczne – ‚to co zwykle?’ – pożegnała mnie promiennym uśmiechem.

Osłupiałam. Przejechałam jej przez pół kiosku a ta podaje mi gazety? Hmmm. Może to taki zwyczaj? Może kioskarze mają nawet przeszkolenie jak postępować z klientem demolującym im doszczętnie miejsce pracy ośmiokołowym pojadem? Może. Ale ja osłupiałam. W zamyśleniu – co dalej – podkręciłam wąsa i… obudziłam się. O! To to był sposób, żeby się z tego autobusu wydostać. Pamiętam, że w ‚Celi’ Dżenifer Szafa klikała sobie w płetwę miedzy kciukiem a palcem wskazującym. Tu wystarczyło się zasępić…

Siedziałam na łóżku z rozdziawioną paszczą a palcami lewej dłoni przy ustach. I najgorsze jest to, że tym co w pierwszym momencie przyszło mi do głowy, była rozpaczliwa myśl ‚ja nie chcę mieć wąsów!’.

Chyba jest ze mną gorzej niż myślałam.
Drrrryń. Następny przystanek ‚Kawa’…

17 uwag do wpisu “Po sygnale nie wysiadać

  1. hi hi, no nieźle, nieźle, skąd to przerażenie moja droga? Dostałaś od Morfeusza zestaw z górnej półki – kufajkę, gacie, autobus, hipotetyczne walonki, że o wąsach nawet nie wspomnę – normalnie wypas pełną gębą. Z takim zestawem sennym można poszaleć, szkoda że skosiłaś tylko jeden kiosk, ta jedna przycięta torebka staruszki to też niezbyt wiele – taki sen ma potencjał. ((:

    Polubienie

  2. khmm, ja tak w kwestii formalnej – jazda bez trzymanki w autobusie kierowanym przez naszego drogiego kosiarza kiosków Ruchu to dość niebezpieczna zabawa – pozycjonowałbym to tak gdzieś między pływaniem w basenie pełnym rekinów w stroju wykonanym z świeżutkiej cielęcinki a skokiem ze spadochronem wydzierganym przez babcię z wełny po swetrze dziadka, co to w nim nasz przodek na wojnie Berlin zdobywał.

    Polubienie

  3. ooo, ja to kiedyś też lubiłem ryzyko, ale ostatnio doszedłem do wnioosku że czas się nieco uspokoić – cóż jednak zrobić by czuć się bezpieczniej? Początkowo chowałem się pod stołem, jednak to nie pomagało, czułem się taki… przytłoczony, szczególnie gdy obrus był nieco dłuższy. Potem kupiłem hełm na bazarze, no niby było lepiej, nawet ładnie błyszczał, no i żadna cegła nie była już dla mnie zagrożeniem, ale piło mnie mocno w uszy to takie metalowe coś na brzegu, więc i ten pomysł w końcu zarzuciłem. W końcu, po wielu bezsennych nocach wymyśliłem idealne rozwiązanie! Teraz już sypiam spokojnie, czuję się bezpiecznie i niczego się nie boję. Lubię was to i powiem wam co zrobiłem. Kupiłem kaftan bezpieczeństwa i noszę go codziennie. Polecam – troszkę przeszkadza w pisaniu, może ręce z przodu spisywały się nieco lepiej niż takie zaplątane na plecach, ale za to nic nie odbierze tego komfortu psychicznego. W końcu jestem bezpieczny. (:

    Polubienie

  4. Rozumiem tę zgrozę. Zawsze mnie śmieszyli faceci z wąsami. Na przykład kucharze – moim skromnym, osobistym zdaniem – powinni nosic nie tylko czapki na głowach, ale także etui na wąsiskach.

    Polubienie

  5. zapomniałam powiedzieć że ostatnio też mi się śniłaś! ale nie miałaś wąsów, nie byłaś facetem, nie jeździłaś autobusem.. robiłyśmy to co dwie kobiety mogą robić we śnie! rozmawiałyśmy oczywiście;-))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s