Głuchy telefon… bez okazji

Po pracy człek jest wybitnie zblazowany i marzy tylko o przyspieszonym trybie kąpielowo-łóżkowym z opcją ‚nie budzić przed południem’. Po pracy człek jest tym bardziej zblazowany im wiecej energii na nią zużył. A jeśli do tego wszystkiego cierpiał katusze z powodu bolących post-rowerowo łydek i przyległości, to jego zblazowanie osiąga imponujące rozmiary. Moje osiągnęło punkt kulminacyjny, gdy próbowałam czytać w autobusie książkę ćwicząc jednocześnie nowy sposób zasypiania – ciekawa hybryda stylu ‚na dziobaka’ ze stylem ‚na załamanego psychicznie’. Na szczęście nie zdążyłam za wiele poćwiczyć bo wysiadłam.
W domu zastałam mimo późnej pory zacnych rodzicieli w nieco mniej zacnych odzieniach (piżamach) przy wcale nie zacnej herbacie (jakaś ziołowa lura) oglądających w TV jakiś zapewne godny polecenia program publicystyczny, który kompletnie mnie nie zainteresował bo nie zaistniał w zasobach mojej pamięci długotrwałej. Przy moim osobistym łóżku natomiast zastałam pokaźny wazon z równie pokaźnym bukietem z bzu. Bez był mieszany (biały i liliowy) i ja też się zmieszałam, bo nieczęsto zdarza mi się zastać przy łóżku jakiekolkwiek kwiaty. Po przelotnym sprawdzeniu mocno już zwiniętych, jak na porę i zużycie materiału w ciagu dnia, zwojów mózgowych i upewnieniu się, że nie zapomniałam o żadnych swoich urodzinach, imieninach, rocznicach ślubów, narodzinach potomka, nagłych i nieoczekiwanych awansach tudzież innych jublach, wyraziłam zdziwienie miną wyraźną i cokolwiek głupią. Mamut oderwał się bowiem od mieszania herbaty zdekompletowaną dawno łyżeczką w kubku z wytłuczonej niedawno do reszty babcinej zastawy i znacząco uniósł brew. Zaczęłam nieśmiało:

Ja – Czy chcecie dać mi coś do zrozumienia? – chrząknęłam spoglądając przelotnie na wazon z kwieciem
Mamut – Hę? – zdziwił się Mamut zachowawczo
Zdzich przeniósł zmęczone spojrzenie z ekranu na Mamuta, z Mamuta na mnie, ze mnie na bez, po czym znowu powrócił razem z zaspanym wyrazem twarzy do programu
Ja – No nieczęsto zdarza mi się mieć przy łóżku kwiaty? – zaintygowało mnie to
Mamut – Ach to – z całkowitym spokojem westchnęła moja matka
Ja – Więc? – ponownie chrząknęłam znacząco – Żadnych świąt sobie nie przypominam… Sugerujesz, że powinnam się przekręcić? 😉 – kwiaty od Mamuta to chyba znak rychłego pogrzebu
Mamut – No wiesz – wyjaśniła z rzeczową miną i przewrotnym uśmieszkiem – Wszystko teraz po tej unii podrożało… To taka luźna sugestia. Zrobisz jak uważasz 😉
Ja – Rozumiem, że mam się spieszyć póki kwiaty jeszcze świeże? – wolałam się upewnić 😉
Mamut – Byłoby miło – ucieszyła się Krycha – Od jutra kwiaty pożycza sąsiad z naprzeciwka 😉 Jego syn za duzo je. – wizja uśmiercenia syna sąsiada i popędzenia go do szybszego sztywnienia stojącym obok mego łóżka bzem celem zaoszczędzenia racji żywnościowych mnie przerosła
Ja – Ja nie jem – obruszyłam się bo Mamut zawsze narzeka żem patyczak – A poza tym nie ma sąsiad z naprzeciwka własnego ogródka?? Pełno bzu teraz kwitnie – odezwał się we mnie pies ogrodnika, bo bez sobie kwitnie i nie ma komu go zrywać
Mamut – Ale jemu nasz się bardziej podoba – oznajmiła z dumnym uśmiechem moja wyrodna matka
Ja – Mnie też nasz się bardziej podoba ale ok. Pomyślę nad tym sztywnieniem jutro bo zaraz się udaję na zasłużony spoczynek 😉
Na tym temat bzu się zawiesił. Ja również. Żeby nie było, że nie doceniam starań estetycznych mojej osobistej rodzicielki kwiecie było bez okazji za to pachniało upojnie i nadal po nozdrzach daje zaciekle.
Nastepnie akcja wraz ze mną i Mamutem przeniosła się do kuchni pozostawiając przed telewizorem samotnego Zdzicha, któremu jednak ta sytuacja najwyraźniej odpowiadała. Wreszcie mógł sobie w spokoju i ciszy obejrzeć swój program.

Mamut – A tak w ogóle, to pisałaś do Siostrzycy? – przypomniała sobie nagle
Ja – Kurde mol – walnęłam liścia w czoło – Zupełnie o tym zapomniałam.
Mamut potrzebował od Siostrzycy jej numer PESEL do jakiejś Nie Cierpiącej Zwłoki Sprawy zatem wystosowałam pospiesznego esemesa mając nadzieję, że Siostrzyca jeszcze nie śpi i odpisze. Po chwili rozległ się dzwonek telefonu domowego. Odebrał Zdzich. Siostrzyca wołała jak widać zadzwonić. Stoimy z Mamutem i nasłuchujemy. Słychać śmiech Zdzicha. Zanim podał nam słuchawkę sprawa się wyjaśniła.
Zdzich tłumacząc – Obieram a ta mi tu gada ‚WESELE’. Ja zdębiałem i pytam jakie wesele??
My też zdębiałyśmy… jakie wesele??!!
Zdzich niezrażony kontynuuje – Na to ona mówi, że ‚nie WESELE tylko PESEL’ i że ‚jakie wesele?? przecież Zuzka (starsza córka siotrzycy – przyp. narratora) ma dopiero pięć lat?!’

Jaki z tego wniosek?
Razem ze Zdzichem zasypia jego słuch… nawet przed telewizorem 😉

8 uwag do wpisu “Głuchy telefon… bez okazji

  1. Też masz mamuta!Jesteś moją siostrą?:)A bez też się u mnie pojawił,ale nie pytalam i chyba już nie spytam:)strach się bać!:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s