Jestem i działam – wszystkich stęsknionych przepraszam za milczenie i serdecznie dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Fajnie, że ktoś tu jeszcze zagląda i w dodatku tęskni 🙂
Ostatnio było trochę pracowicie a trochę nerwowo, trochę truchtu po lekarzach, trochę różnych perypetii z tym związanych po drodze, trochę prawo jazdy w toku, trochę sprawdzania lekcji i jeszcze trochę robótek ręczno-domowych. Pod koniec dnia padałam na pysk w poduszkę stylem dowolnym. A jeszcze doplątało mi się paskudne przeziębienie z turbo kaszlem, którym straszyłam starsze panie w SKM-ce.
Teraz najważniejsze – bo wiem, że część tu czeka i przytupuje a reszta ogryza paznokcie.
Fasola jest zdrowa, cała, wszystkie testy zdała z powodzeniem i na ostatnim USG pomachała nam z ekranu monitora całkiem wyraźnie zarysowaną długopalczastą dłonią. Arystokratyczno-muzyczną rzecz jasna, bo ja nałogowo śpiewam a Książę Małżonek jest Księciem Małżonkiem. Kamień z serca huknął o ziemię o od razu zaczęło mi się lepiej oddychać.
Wszystko wskazuje na to, że na Wielkanoc zamieszka z nami całkiem fajna Babeczka. W końcu jak Wielkanoc, to musi być Babeczka.
Oczywiście wpadliśmy w uściski i płakaliśmy ze wzruszenia oboje.
Nie wyobrażam sobie wspanialszego prezentu. Serio, serio.
Kochany Święty Mikołaju, dziękuję, że zauważyłeś jaka byłam grzeczna. I że we mnie uwierzyłeś. Dobry z Ciebie święty 🙂
Wam też życzę spełnienia marzeń. Bądźcie zdrowi, szczęśliwi i uśmiechajcie się dużo.







