Kalosze z golfem

Pogoda dziś bardziej na ryby. Z pewnością nie na poniedziałek, który i tak sam z siebie jest najbardziej wnerwiającym dniem tygodnia. W bucie mi chlupie, w stawie strzyka a kropla deszczu za kołnierzem dopełnia całości obrazka. Potrzebne kalosze z golfem, na szelkach. I żeby były czerwone w białe groszki i miały w pakiecie przystojnego operatora. No co? Żebym wiedziała jak ich używać.

1. Strasznie, przeokropnie, dramatycznie… nic mi się nie chce.
2. Poza spaniem, bo to ostatnio na okrągło.
3. Ten stan postępuje.

4. Reasumując: jestem niedźwiedziem. Gabarytowo w sumie się zbliżam.

Bardzo nieodpowiedzialnie acz przypadkowo obejrzałam dziś swoje zdjęcia z… nieco wcześniejszej młodości. Miałam dwadzieścia kilka lat, jeszcze myślałam, że jestem nieśmiertelna i mogę absolutnie wszystko, a do tego byłam chuda, miałam masę blond włosów do pasa, zero dzieci, a jak założyłam kusą sukienkę i pomalowałam rzęsy, dochodziło do kolizji na Marszałkowskiej. Bożesztymój!

Aktualnie najchętniej pogoniłabym samą siebie z parasolką. Aktualnie jestem w nastroju: uwaga, gryzę i nie jestem szczepiona. Spaliłabym jakiś Rzym. Albo dwa.

Tymczasem idę przepytać Lokatora z angielskiego. I tabliczki mnożenia. O! Zawsze to coś.

43 uwagi do wpisu “Kalosze z golfem

  1. Łączę się w bólu z niedźwiedziem, aczkolwiek nie ukrywam, że wydałam mu wojnę. Jestem twarda, nieugięta i mam ochotę pożreć całą cukiernię, włączając stoliki. I może nawet to zrobię. Pamiętasz jeszcze czasy, jak nie miałaś dzieci? Ja już zupełnie nie. Zwalam to na fakt, że Twoje są małe.

    Polubienie

  2. Bajko, przez całą ciążę hormony niestety buzują… to tylko kwestia przyzwyczajenia…
    Co tam u Ciebie; zaglądam na bloga prawie od początku jego istnienia, to odskocznia od zwariowanej rzeczywistości

    Polubienie

  3. Nie jeden raz już miałem taki dzień. Zastanawiałem się jak ten czas szybko mija. Rzeczy których nie zrobiliśmy w młodości praktycznie już nigdy nie zrobimy. Przykre to i smutne.

    Polubienie

  4. jak to powiadają – starość nie radość, młodość nie wieczność… wszyscy doświadczamy takiego zderzenia z rzeczywistością prędzej czy później, a utrzymanie się (swojej prezencji raczej) na przyzwoitym poziomie w pewnym wieku zaczyna wymagać od nas zaangażowania czasu i energii…ech…

    Polubienie

  5. Hmm, skąd ja znam ten stan, kiedy nic się nie chce poza tym, aby się walnąć do łóżka i spać? Sam nie wiem, staram się żyć aktywnie, robię pompki, wychodzę z kumplami itd itp, ale ostatecznie non-stop jestem zmęczony. To chyba nie jest naturalne 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s