Zmiana lokalu

W czasie choroby Leny jej żłobek się przeniósł. Znaczy nie, że podkasał fundamenty i podreptał gdzie indziej. Ot, stary żłobek się remontuje, więc dzieci wraz z personelem zyskały nowy adres.

Nowy budynek, nowa dzielnica – Wesoła, bardzo radośnie i biorę to za dobry znak. Wszystko jest nowe, pachnie świeżością a grupy są dwie, kameralnie. Nie wiem jeszcze czy mi się tam podoba, bo to mini żłobek, więc nie mają tam kuchni i dzieciom przywozi posiłki żłobek z Gocławia. Ale umówmy się, nie mnie ma się tam podobać a Młoda jest z gatunku tych, którzy swoje zdanie wyrażają zawsze, dobitnie i do skutku. Da sobie radę.

W związku z powyższym dziś rano, po wyprawieniu Igo na Zimę w mieście i odwiezieniu Janka do przedszkola, cudem i w ostatniej chwili przypomniałam sobie, że Halo! Matka! Ty nową trasą jedź bo azymut masz nadal na stare śmieci!

Udało się. Pojechałam, zawiozłam. Młoda rozejrzała się, założyła kapcie, wygładziła sukienkę. I poszła. Nie spodziewałam się scen rozpaczy i histerii, bo to zupełnie nie w jej stylu, ale zdumiała mnie brakiem jakichkolwiek obaw. No i nie było papa.

Dorośleje młodzież 🙂

Książę Małżonek w akcji

Książę Małżonek wyszedł do sklepu po ziemniaki a wrócił z rzeczonymi oraz wkrętarką. Cóż, bywa. Na mnie też czasem rzucają się ciuchy, choć miałam wziąć tylko masło.

Teraz w domu wszystkie śrubki są przykręcone jakby od tego zależało dalsze istnienie ludzkości.

Boję się, że zakradnie się do Dziadka Zdzicha i zaoferuje lepsze przykręcenie endoprotezy w biodrze.

Jan pragmatyczny

Jan jest typem pragmatyka. Wiadomo.

Książę Małżonek był łaskaw zezłościć się na Jana. Gdyż albowiem na firmowych arcyważnych papierach Jan testował nowe kredki. I tak na fakturze opiewającej na okrągłą sumkę są tęczowe mazaje oraz czarne błyskawice. Na szczęście złość Księcia Małżonka jest niczym wypłata na bankowym koncie. Efemeryczna i dość szybko wyparowuje.

Jan lubi jasne sytuacje. Zagaił więc po chwili:

– Tato! Ale ty się na mnie gniewasz, czy nie gniewasz?
Bo nie wiem czy mam płakać?

Powód

– Śniło mi się, że się ze mną rozwiodłeś…
– ???
– Bo zataiłam informację o chorobie psychicznej.
– Przecież nie zataiłaś.
– To nie jest dobra odpowiedź!
Po chwili.
– A najbardziej to jestem wściekła, bo powiedziałeś sędziemu, że nie kładłam dziecku sałaty do kanapek.
– Bo nie lubi.
– Wiadomo, ale to ja wyszłam na wyrodną matkę.
Płaczę 🙂
Oraz jakby co nie kładłam również cebuli, brukselki oraz ryby po grecku.