Syropek

Jeśli jest wtorkowy poranek a Matka Dzieciom budzi się w swoim własnym łóżku – sama – w lewy bok nie wbija jej się wyścigówka, a zegar pokazuje godzinę zdecydowanie bardziej przyzwoitą, niż 4:45 czy 5:20… wiadomo, że są powody do niepokoju. Ba! Powody do niepokoju same do nas przychodzą, rzucają nam się w ramiona i występują o azyl.

Matka Dzieciom ma już na koncie trochę wiosen i doskonale wie, że dzieci o poranku są najbardziej twórcze. I z reguły jest to twórczość niczym nieskrępowana, albowiem rodzice śpią całkowicie nieświadomi, że oto na ich metrażu objawił się nowy talent, wynalazek czy związek chemiczny. A jeśli jeszcze do tego w mieszkaniu jest cisza, choć wiemy, że nasi małoletni są już na nogach, można od razu zawinąć się w dywan i popaść w stupor.

Można też wstać z łóżka i zmierzyć się z rzeczywistością.

Na podłodze możemy napotkać zawartość pieczołowicie zapełnionej równiutko złożonymi ubraniami komody. Zawartość wygląda jakby ktoś ją spożył i zwrócił, ale nie martwmy się tym. Nie zwracajmy uwagi nawet na nasze ostatnie całe – do niedawna – rajstopy malowniczo rozdarte niczym sosna Żeromskiego.

Idźmy dalej.

W przedpokoju znajdujemy butelkę po syropie na kaszel. Butelka jest pusta, ale bez obawy, nikt nie wypił jej zawartości – i tu jest miejsce na WTEM – tuż obok leży nasza torebka, z której unosi się specyficzny zapach… Ałć.

Oczywiście nie jest to torebka od Prady i nie nosimy w niej bezcennych staroegipskich zwojów papirusu, straty są więc zdecydowanie mniejsze, niż mogłyby być, gdyby to była inna damska torebka. Jednakowoż – możecie mi wierzyć na słowo – wydobycie zawartości torebki Matki Dzieciom z lepkiej, gęstej brei o zapachu apteki, na którą napadł sosnowy zagajnik, umycie czego się da, wytarcie ważnych dokumentów, kluczy, portfela, pierdyliarda różności, które kobiety noszą w torebkach i absolutnie nie mogą bez nich funkcjonować, uważam za poranny Mount Everest. Wszyscy przeżyli – to kolejny ośmiotysięcznik dzisiejszego dnia.

Torebka niestety zakończyła karierę. Syrop, poza tym, że śmierdzący nieludzko, kolorek też miał konkretny. Reasumując, ponieważ trzeba szukać pozytywów, Matka Dzieciom musi kupić nową torebkę, co nie jest takie do końca okropne jak się o tym pomyśli w kontekście wyprzedaży. Bo oczywiście jeśli torebka, to i coś do niej, oczywiście wyłącznie na pocieszenie.

Zamiast kurtyny proponuję wspomnienie żelu pod prysznic, który to rozlał nam się kiedyś obficie w łóżku pod poduszką, gdyż Książę Małżonek umieścił go tam jako niespodziankę i całkiem o nim zapomniał. Intensywny zapach mango do dziś przyprawia mnie o nerwowy chichot. Oraz całe szczęście, że to był żel mango a nie na ten przykład wędzona makrela. Zapomnieć o wędzonej makreli pod poduszką w upalny lipcowy wieczór – to byłaby dopiero niespodzianka.

14 uwag do wpisu “Syropek

  1. Ufff – odetchłam. Z serca spadł mi kilkutonowy ciężar, ten z tych co to od paru miesięcy pączkują…
    – ale nam stracha napędziłaś
    Cieszę się, że znowu jesteś! Brakowało mi Twoich notek, czytanych do kawy o poranku. Znowu dzień się lepiej zaczyna!
    Dziękuję baaardzo:)

    Polubienie

  2. ładne i porządne, niedrogie torebki (torby) kupisz w przejściu podziemnym metro Centrum, koło butiku z dzianinami. 45 zeta i masz fajowy nowy gadżecik 🙂

    Polubienie

  3. Lenie gratulujemy rozsądku (nie wypiła!) i fantazji (bo lepiej niż w Mamy torebce syropek nie miałby się nigdzie indziej!) 🙂
    …. i cieszymy się z powrotu – bo wiesz, deczko się tu FSZYSCY martwiliśmy… 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s