Uszy jako wyraz buntu

Szwy z paszczęki zostały zdjęte. Tym samym zostałam uwolniona od wnerwiającej plątaniny nitek w ustach, z którą czułam się jak rasowy wieloryb. Wprawdzie dwie nitki wyjęłam jeszcze potem sama w domu przy użyciu nożyczek do paznokci, pęsetki i lusterka w etui po puderniczce, ale przy tej liczbie mogło się Panu Doktorowi przeoczyć. Bywa.

Mamut twierdzi, że jestem Rambo, bo jej słabo na samą myśl, ale ona ogólnie wrażliwa. Kilka lat wcześniej zdjęłam sobie sama szwy z kolana, bo nie miałam ochoty jechać na drugi koniec miasta i spędzić dwóch godzin w poczekalni. Ale kolano dostępne bardziej niż środek paszczy.

Mamut wypomniała mi przy okazji, że w szóstej klasie, ponieważ nie wyraziła zgody na przekłucie mi uszu i kategorycznie odmówiła pieniędzy na kosmetyczkę, przekłułam je sobie sama. Igłą groszówą zdezynfekowaną śmierdzącym przepotwornie salicylem, przed lustrem w drzwiach szafy na wysoki połysk. Wróciła z pracy a ja siedzę w kolczykach po Babci Stasi i specjalnie włosy spięłam, żeby nie dało się przeoczyć. Dumna, blada i gotowa stawić czoła rodzicielskiemu gniewowi. Mamut się nie wściekła, tylko zmartwiła, że mnie bolało, że mogłam sobie zrobić krzywdę, że może się wdać zakażenie i umrę na różne wymyślne sposoby wijąc się malowniczo na szpitalnym łóżku. Nie umarłam jednak i mam się dobrze.

Po tym pamiętnym wydarzeniu została mi jednak pamiątka, gdyż ponieważ albowiem jedną dziurkę zrobiłam sobie odrobinę niżej, niż drugą i w ten oto sposób mam jedno ucho bardziej.

Zawsze to lepsze niż nóżka. O ucho trudniej się potknąć, a o nogę zdarzyło mi się. Wprawdzie była cudza i wystawała na korytarz z przedziału w pociągu relacji Lublin – Warszawa, ale potknięcie już niestety cudze nie było, tylko moje. Na szczęście Pan, na którego wpadłam nic nie jadł, nie pił i nie wypełniał urzędowych pism. W przeciwnym razie miałabym go na sumieniu.

Uważajcie zatem na nisko usytuowane odnóża. Zwłaszcza w pociągach.

2 uwagi do wpisu “Uszy jako wyraz buntu

  1. ja tak sobie pępek
    na zwykły złoty kolczyk
    najgrubszą igłą do zastrzyków
    nie wiem jakim cudem nie umarłam na żadne zakażenie

    Polubienie

  2. Jestes jednym z moich ulubionych blogerow a takich jest tylko trzech 🙂 Polecam Cie kazdemu, kto lubi lub szuka czegoś o podobnej tematyce. Pare razy zdarzyło mi się również na roznych forach podlinkowac Twojego bloga, czy posta, jestem ciekaw, czy ktos dzieki temu został Twoim stałym czytelnikiem, hehe 🙂 Pozdrawiam

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~frotka Anuluj pisanie odpowiedzi