Szpital, zakład pedodoncji

Dziś niestety oficjalnie potwierdzono, że Jan ma w spadku ode mnie, oprócz pięknych niebieskich oczu i długich smukłych palców, przykry zestaw genów odpowiedzialnych za amelo- i dentinogenesis.

Igor ma DI w stopniu niewielkim i jest szansa, że w jego życiu niewiele to zmieni. Na Lenę jeszcze poczekamy, bo jest jeszcze za młoda.

Bardzo bym chciała, żeby medycyna zrobiła wielkie hop i znalazła na to lekarstwo. Bo póki co Janka czeka zaawansowana protetyka nawet na zębach mlecznych. Aczkolwiek dobrze, że lekarze już takie cuda robią i nie każą czekać do 18-tki. No i krok milowy w porównaniu z czasami moimi, że dzieciom też robi się znieczulenie. Mniej cierpienia to zawsze wielki plus.

Chciałabym również żeby NFZ nie miało rzadkich wad genetycznych tam, gdzie je ma obecnie. Może za kilka lat coś się zmieni i moim dzieciom będzie łatwiej, niż mnie. Taki koncert życzeń.

Tymczasem na deser zdjęcie.

Dzielny Jan, którego podstępnie i przy użyciu narzędzi pozbawiono dwóch zębów, szczęśliwie dał się udobruchać koparką.

image

4 uwagi do wpisu “Szpital, zakład pedodoncji

  1. Solidaryzuje sie jako matka prawie czterolatka z regularnie lapisowanymi zębami ze względu na niewykształcenie sie szkliwa… Nie jest „letko”…

    Polubienie

  2. Mine Jan ma taka, jakby jeszcze nie do konca wiedzial, o co w tym wszystkim chodzi 🙂
    Ale oby zdarzaly mu sie te „przygody” jak najrzadziej…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s