Ala ma kota

Lena ma dwa tygodnie. Janek ma szkarlatynę. Igor ma kurzajki do wymrożenia. Książę Małżonek ma za miesiąc operację. Ja… jestem oceanem spokoju i ogólnie mam wszystko w tym schowku na szczotki, w którym chciałam się schować przed porodem. Zen i kwiat lotosu na tafli jeziora.

Chwile błogiego spokoju są jak balsam dla mojej duszy. Niestety trwają krótko. Zaraz okazuje się, że co Młoda do karmienia, to Janek właśnie w tym momencie nie zdążył na nocnik, Igor ma jakąś nie cierpiącą zwłoki w wyjaśnieniu wątpliwość natury merytorycznej a mnie przypomina się, że wstawiłam zmywarkę bez czyszczącej kostki. O!

Młoda nie wygląda jeszcze jakoś super rewelacyjnie. Ale nauczona doświadczeniem wiem, że początkowy wizerunek lubi ewoluować w bardziej przyzwoite formy. I tego trzymamy się z Księciem Małżonkiem kurczowo. Zresztą On sam, gdy ją zobaczył po raz pierwszy orzekł: „no Ty, to się będziesz musiała malować moja droga”. Takie całkiem świeże dzieci rzadko kiedy wyglądają jak całuśne bobasy z reklam. Bardziej jak nastolatek z atakiem trądziku po chipsach i musztardzie. Trochę pokrzywione, czerwone, pomarszczone i z krostami. No ale najważniejsze, że jest i ma się dobrze.

W poniedziałek wzięłam ostatni antybiotyk, który to zaaplikowano mi z uwagi na dość słaby stan pooperacyjny i zdjęto mi szwy po cesarskim cięciu… a we wtorek miałam chrzest bojowy, bo musiałam z Lenką pojechać z Rembridge na Młociny po Janka do żłobka. Wózek jeden, spacerówka, dzieci w stronę powrotną jednak dwoje – oczywiście nadzieja, że Jan raczy dreptać a nie jechać, olbrzymia. Stargana wysiadłam z SKM-ki na Dworcu Śródmieście – winda oczywiście obecna, ale nie działa. Uprzejmy Pan pomógł mi sforsować schody w liczbie bardzo mnogiej, za co bardzo mu podziękowałam. Ale cóż to za piękne okoliczności przyrody i rządek umundurowanych policjantów? A to gaz jak się okazało. Awaria w metrze była mi na rękę jak atak sraczki na końcu sopockiego molo w upalny letni dzień. Do komunikacji zastępczej oczywiście prowadzi pierdyliard schodów, ale co to dla nas. Na Placu Wilsona przesiadka z autobusu do metra, bo stamtąd już kursuje. Do żłobka dotarłam umęczona jak po maratonie. Szybkie karmienie za półeczką, przewinięcie na czas, Janek w tym czasie zmienia buty i już pędzimy do domu. Młody oczywiście po przejściu 60 metrów nadął się, zapłakał i kategorycznie odmówił kontynuowania pielgrzymki pieszo. Cóż było robić. Przesunęłam Lenę maksymalnie do końca wózka, jego posadziłam na brzegu, dopięłam pałąk wózka i zabroniwszy kłaść się na siostrze, ruszyłam dziarsko do metra. Na szczęście w międzyczasie dzielne służby porządkowe uruchomiły całą jego linię, więc przynajmniej ominęło nas trochę schodów. Przez całą podróż oczywiście drżałam, czy czasem Janek nie zlegnie całym swoim 16-kilogramowym ciężarem na Młodą, czy któreś nie wypadnie, albo czy oboje, i którędy, czy któreś nie zacznie wyć, chcieć jeść, pić, siku, albo dwójeczkę, albo wszystko na raz, czy nie dopadnie mnie jakieś stowarzyszenie, które napiętnuje mnie społecznie za przewożenie dwójki dzieci w jednej spacerówce bez zapiętych pasów, bez fotelika, bez spadochronu, bez lilak, oraz czy nie trafi mnie nagły szlag i nie zamkną mnie gdzieś w pokoju bez klamek… co swoją drogą nie byłoby takie znowu do końca złe. Wyrodna matka, czyli ja, dotarłam jednak do domu z pełną zawartością wózka i jeszcze po drodze zrobiłam zakupy na kolację.

Bardzo chcę żebyśmy już kupili jakiś niedrogi acz bezawaryjnie jeżdżący samochód i żebym mogła w takich sytuacjach po prostu do niego wsiąść, pojechać gdzie trzeba i wrócić bez tego typu przygód. Oj bardzo.

Byliśmy z Leną na kontroli żółtaczki i masy ciała. Bo słabo nam przybiera na wadze. Może to mieć związek z wadą serca, którą SzanPani raczy posiadać, a może z czymś innym. Jeszcze nie wiadomo. Do kardiologa udało nam się zapisać na 8 lipca, co uważam za szczęście niebywałe, bo terminy są oszałamiające i oscylują pomiędzy listopadem tego roku a sierpniem roku następnego.

Spędziliśmy na Karowej cztery upojne godziny. Przewijak jest jeden, dzieci masa – na szczęście mam swoje sposoby na przewijanie młodych na własnych kolanach. Miejsce do karmienia? Owszem, jest żółty fotel, bardzo wygodny. Na tyle, że na ogół siedzi w nim rozpostarty jakiś Pan, zaciekle rozprawiający o czymś przez swój super wypasiony telefon. Zresztą ten fotel stoi całkiem na widoku, pośrodku poczekalni pełnej ludzi. To ja jednak wolę nakarmić pod swetrem, gdzieś z boku. Ja jednak nie z tych epatujących biustem w kawiarni między ciastkiem a gazetą, przepraszam.

Żółtaczka na szczęście w odwrocie.  Masa ciała – źle, za mało.

– Karmi ją Pani? – Blondyna obrzuca mnie podejrzliwym spojrzeniem z cyklu: już ja znam takich jak wy, czytuję Fakt i Superekspress…

– Tak. [Nie, przywiązuję za nogę do słupa i z daleka nęcę kotletem… lubię takie zabawy].

– Może za rzadko? – Uniesiona brew daje mi do zrozumienia, że brunch w ciągu dnia i batonik na kolację nie wystarczą. O, nie… serio??? A kawa i papieros?

– Co trzy godziny, czasem częściej, jeśli akurat ma ochotę, ale na ogół co trzy. [Córka jest na diecie, gdyż mam plany by została supermodelką i zrobiła międzynarodową karierę, więc daję jej wyłącznie wodę i liść sałaty. Liść sałaty co drugi dzień oczywiście.]

– W nocy też? – Blondyna nie daje za wygraną

– Tak, przez całą dobę. I wybudzam gdy akurat śpi a zbliża się pora. [Budzik nastawiam na północ, potem trzecia, szósta etc]

– Hmmm. To proszę może częściej.

– Tylko, że częściej to na ogół zupełnie nie jest zainteresowana, bo akurat jest najedzona. [Może powinnam kupić rurę do tuczu gęsi? W sumie dla najstarszego też by się przydała…]

– No ale za mało przybiera! Może powinna Pani dokarmiać sztucznie?

– Nie wydaje mi się. Ale dziękuję.

[Kupię… Albo wpadnę w rozpacz. Albo dam jej jeszcze szansę. Moje dzieci w niczym nie przypominały tych z książkowych wyliczeń – może Lenka po prostu potrzebuje więcej czasu].

W książeczce zdrowia dziecka Blondyna z zapałem kreśli WAGA DO KONTROLI. Postanawiam nie dać się zwariować i wpędzić w jakieś ustalone rubryczki i centyle. Robię swoje. Chyba za karę wyniki bilirubiny dostajemy na końcu, wcześniej wychodzą nawet Ci rodzice, którzy przyszli tu grubo po nas. Życie, Panie. Nadal jestem zen.

W domu młodzież reaguje na siebie nader pozytywnie. Igor jest siostrą absolutnie zachwycony i domaga się uczestniczenia w kąpielach, przewijaniach, przy karmieniu głaszcze Lenkę po lekko tylko porośniętej wątłym włosiem głowie i rozkochanym wzrokiem patrzy na nią, gdy ta wydaje pomruki zadowolenia. Nie chcę wyprowadzać go z błędu, że te pomruki to zawsze oznaki zadowolenia. Niech żyje w błogiej nieświadomości. Janek na swój sposób również okazuje siostrze miłość, choć nie zawsze są to techniki bezpieczne, gdyż jeszcze nie do końca jest świadom swego ciężaru gatunkowego, czy siły uścisku. Ale całuski są, z tym, że aktualnie przy szkarlatynie musimy go mocno z wyrazami uczuć ograniczać i na ogół kończy się na żarliwym 2,5-letnim „kocham ciem, Lenka”. Janek kocha również Michalinę ze żłobka, o czym oznajmia nam często i z werwą. Oraz rodziców, Igorka, Babcię Kisię, Dziadka Zdzisia, Babę Jadzię i jeszcze kilka osób. Serce ma więc pojemne niczym żołądek przeciętnego studenta. I zawsze najbardziej nas śmieszy ta Baba Jadzia.

A tu macie Lenkę

D0430 (105)

45 uwag do wpisu “Ala ma kota

  1. Cudne dziewczę, czego chcecie! Nie daj się sterroryzować blondynom od centyli, one zawsze mają odchył w którąś stronę i w rezultacie zatruwają życie połowie populacji. Gdy urodził się nasz najmłodszy, niemądra położna zestresowała dziewczynę leżącą z moją żoną w pokoju, twierdząc, że ma za mało pokarmu i za słabo karmi. Biedactwo całą noc odciągało po trochu pokarm, żeby wystymulować – i dzień później dostało mega-nawału.

    Polubienie

  2. Kotlet mnie zabił :)))
    Trzymajcie sie ciepło i nie daj sobie wchodzić na głowę nawiedzonym lekarzom. Buziaki.

    Polubienie

  3. Ja tam nie widzę żeby jakaś wątła była…:) ładna buzia, pulchne paluszki :)) Normalny noworodek:))
    Może nie przybiera bo ma taką hiperprzemianę ???
    A lekarka pytała jak często się malutka wypróżnia? Bo może częściej niż przeciętnie?
    To by świadczyło o tej szybkiej przemianie 🙂

    (kurteczka, o ile dobrze pamiętam to moje dziecko nie „kupkało” zbyt często ale na pewno codziennie przynajmniej raz, grubas był a teraz jest chudzielec ale ma prawie 14 lat i jest już po mutacji :P)

    Pozdrawiam i trzymam kciuki. Wierzę, ze będzie dobrze !!!

    Polubienie

  4. Nie wspomniałaś czy także z kapustą. Tzn ten kotlet. Może dlatego tak kiepsko przybiera.

    Ale to i tak fajna kobietka. Powiedziałabym – wykapany Tata.

    Pozdrowienia z Bemowa.

    PS – Cyrku jeszcze u nas nie ma, ale kiedy „zjedzie” damy znać :))

    Polubienie

  5. gratulacje! trzymam kciuki, żeby zdrowie Wam dopisywało, WSZYSTKIM! A co do latania z dwójką dzieci i jedną spacerówką- nie myślałaś o nosidle dla małej? chusta albo ergonomiczne? znacznie łatwiej po schodach:)

    Polubienie

  6. Boże jaka ona cudna. Wcale nie wygląda na wątłą, raczej na pulpecika o masie ponad 5 kg. Jest bardzo podobna do mamci, widac to nawet z zamkniętymi oczętami.

    Polubienie

  7. no chciało mi się słodkiego ! dobrze że weszłam bo od tej słodyczy się nie tyje 🙂
    Lenka śliczności !
    Gratuluję i życzę dużo zdrowia

    Polubienie

  8. Lenka! Fajna jesteś! I nie dawaj się tuczyć! Ani wmówić sobie, że potrzebny Ci jakiś makijaż!
    Wszystko powoli się unormuje – serio serio 🙂
    Kotlet jest PRZEBOJEM! :)))

    Polubienie

  9. Oby pani od ważenia trafiła na ten post, to może jakaś lampeczka się zaświeci. Moja czwórka co dwa lata i też niby słabo przybierali ale jednak, udało się nam. I wózek identycznie był wykorzystywany;)
    Piękna Lenka! Gratulacje ! i zdrowia dla wszystkich !

    Polubienie

  10. cudna jest. a waszym obowiązkiem jest wychowywanie jej w poczuciu , że jest najpiękniejsza. nie ma nic gorszego, niż rodzice, którzy racjonalnie patrzą na dziecko. od racjonalnego patrzenia jest otoczenie. rodzice są od od wychowywania najpiękniejszych i najmądrzejszych dzieci. to najcenniejsze co możecie jej dać – WYSOKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI, a nie realną ocenę. do poziomu będą ją ściągać inni, wy jesteście od dodawania skrzydeł. ściskam matkę Bajkę, królewnę i królewiczów. i dużo zdrowia dla Was, a szczególnie dla Lenki

    Polubienie

  11. Bajka gratuluję!
    Kokietujesz 😉 Przecież cudna jest!!! Pucułka mała:)
    Niech się położne wypchają na zielono, jak na dzień dobry proponują dokarmianie to nie maja pojęcia o karmieniu piersią. O!
    Dostawka dobry pomysł, bo zwariujesz całkiem. I spacerówce ciężko i nie wyrobi. Albo jak Młody oporny (no małe toto i ma prawo) to kupcie może coś (nawet bardzo) używanego podwójnego? Coś tego typu:
    http://allegro.pl/graco-quattro-tour-duo-blizniaczy-rok-po-roku-i4206614608.html
    http://allegro.pl/dla-blizniakow-wozek-graco-2-fotele-2-bazy-folia-i4217056401.html – tyle żeby na rok starczyło?
    I tak nie uciekniesz przed wózkiem, nawet samochodem;)

    Polubienie

  12. Zdrówka i spokojności dla Was ,a w szczególności dla Ciebie Baj.
    Lena śliczna i wcale a wcale na niedożywioną nie wygląda:)
    Pogoń głupią babę może niech ona przytyje…

    Polubienie

  13. No tak, blondyna miała rację, niedożywione dziecię ;)))))
    Gratuluję ślicznej dziewczynki, życzę dużo zdrówka jej oraz siły Mamusi. Zresztą Mamusia wraca chyba do formy, bo prawie oplułam monitor czytając o kotlecie przy słupie i tym podobnych ;))))) Humor jak brzytwa bez zmian. Pozdrawiam.

    Polubienie

  14. A ja sobie świetnie radzę! Polecam wszystkim, którzy nie chcą być pracoholikami. Pracuję w domu 4-5 godz dziennie, mam czas dla rodziny i swoje zainteresowania. Zarabiam świetne pieniążki a nie przepracowuję się. I o to chodzi prawda?
    Polecam
    pracazdomu.com/gberes

    Polubienie

  15. Bajko wszystkie naj dla Ciebie i ślicznej córeczki, o co chodzi Księciu z tym makijażem. Mała sama jak malowana. A jeśli chodzi o podwózki 2 dzieciaków, to polecam wózek dla bliźniąt (spacerówkę w której 1 siedzenie zastąpić takim dla Leny) lub chustę. 3maj się, pozdrawiam.

    Polubienie

  16. Lenka jest cudna. A co do kardiologa to podaję nr telefonu 22 648 35 35 i adres ul. Pasaż Ursynowski 9 – na wizytę z synkiem czekałam 1 tydzień (NFZ oczywiście?).
    Powodzenia

    Polubienie

  17. i tu przypomina mi się jak w okresie czerwiec-sierpień 2013 jeździłam po marketach budowlanych (długo odwlekany remont) po zakupy, których 2 ekipy remontowe nie były w stanie kupić, no bo pod nieobecność właścicieli domu można wreszcie spokojnie śniadanko zjeść, albo rozpalić grilla (czujne oko sąsiadów wszystko wychwyci :-). No i ja z córkami, jedna 2,5 roku, druga 4 miesiące „sprawnie” manewrująca alejkami marketu z koszykiem, gdzie na jego górze dziewczyny, starsza siedzi, młodsza w foteliku samochodowym, a pod spodem 3 worki kleju (20 kg każdy), jakieś parę litrów farby, i co tam fachowcom aktualnie brakło 🙂 Że ja nie mam przepukliny, to cud jakiś. Pozdrawiam matki wariatki! Puknijmy się w głowę, albo lepiej naszych Księciuniów Małżonków. Niech ruszą swoje 4 L.

    Polubienie

  18. na oko dziewczyna jak się patrzy… ale z tym okiem bywa różnie…:) może faktycznie twój pokarm jest za mało sycący… zdarza się… w najlepszych rodzinach…:) wiele pań mimo, że dzieciak je, ssie ile się da musiało sztucznie dokarmiać… ale to tylko takie zasłyszane… co do sytuacji w naszym kraju to nie jest to przyjazne miejsce do posiadania większej ilości dzieci… kobietę traktuje się jak niewolnika, który tylko musi, musi za darmo, z pokorą i bez słowa skargi, architektura i komunikacja nie przygotowana do transportu rodzin z dziećmi, służba zdrowia niedostosowana do opieki nad dziećmi w godziwych warunkach, brak miejsc w żłobkach, przedszkolach i opieki pozaszkolnej na przyzwoitym poziomie. Do tego jeszcze brak zatrudnienia dla matek, co skutkuje brakiem świadczeń, emerytury… i dochodzę do wniosku, że Polki w naszym kraju rodzą dzieci wyłącznie z patriotyzmu lub z przypadku….;)

    Polubienie

  19. To na zdjęciu to niedożywione dziecko? Chyba się komuś coś popierrrrrr………wszegomaja….
    Ale słodka dziecina.

    Polubienie

  20. Drogi katoliku, mam wrażenie, że to zupełnie nie twoja sprawa. Jeżeli zaś w ten sposób chcesz apostołować, to popracuj trochę nad formą, taktem i sam się pomódl o trochę zdrowego rozsądku.

    Polubienie

  21. Lenka prześliczna dziewuszka 🙂
    Też urodziłam się z wadą serca, z niską wagą urodzeniową i też powoli przybierałam na wadze, ale z opowiadań mamy wiem, że jej doktorka nie przymuszała do dokarmiania, tylko kazała pilnować 🙂 … a później, kiedy już jadać poza mlekiem zaczynałam cokolwiek, ciotka mi łapała krakowskie gołębie i rosołek z gołębi mi gotowały z mamą na zmianę… cóż 🙂 wyrosłam na kawał baby – Lenka tez sobie z czasem w kaszę nie da dmuchać 🙂

    … a Pani doktor zapewne chce jak najlepiej, ale warto czasem wziąć pod uwagę, że nie wszystkie dzieci są podręcznikowe – podręczniki to średnia statystyczna,a średnia statystyczna, nie obejmuje przecież całości populacji tylko jej część…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s