Piątkowy wieczór

Lojalnie uprzedzam, że jak już wyjdę z pracy – co mam nadzieję uczynić za chwilę – wezmę porządny rozbieg, zamach i trwale uszkodzę tego palanta, który od godziny drze mi się pod oknem do jakiejś Jolki przez domofon.

Jolka, kobito, weź znajdź sobie w lesie kawał drewna. Więcej z niego pożytku będzie i mniej dziamgotania paszczą. Nic mnie bardziej nie wkurwia niż faceci, którzy kłapią dziobem więcej niż bazarowe baby. No może bardziej tylko jeśli piskliwym dyszkantem.

A rozbieg i zamach wezmę sobie po primo hobbystycznie, po secundo temu, że bydlę ma ze dwa metry i to nie licząc czapki oraz kaptura a tertio, albowiem jak już napotka go moja wściekła a naga pięść… musi być widać ślady hamowania. Jak mnie już kto zdrapie z tego chodnika.

Miłego i inne wyrazy

6 uwag do wpisu “Piątkowy wieczór

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s