U Zosi na urodzinach – notka zaległa i w obrazkach


Przyjechaliśmy późno i zanim się nie obejrzeliśmy już był poranek.
Ciotka Halka próbowała jeszcze łapać resztki snu pod poduszką
ale stado pędzących kotów i dwoje goniących je dzieci,
przebiegających z gromkimi okrzykami po lędźwiach, skutecznie wytrąca z fazy REM.

Kiedy już udało się wszystkim zwlec z posłań, dokonać niezbędnych ablucji,
pochłonąć śniadanie, opowiedzieć o tym wszystkim co wydarzyło się od ostatniego spotkania,
obejrzeć z dziećmi Misia Uszatka, popatrzeć przez okno, pogłaskać kota, albo trzy
i wreszcie wyjść na planowaną uroczystość w ogrodzie…

postanowiliśmy ubrać się kolorowo i niemal ukłonić.

Niektórzy byli bardzo głodni…

… straszliwie, okropnie, potwornie, wściekle głodni…

… inni zaś się lansowali, w wolnych chwilach głaszcząc się po smukłych szyjach
i zabawiając otoczenie ożywioną konwersacją…

… ale spokojnie, my też się lansowaliśmy
i w dodatku bezczelnie podrywaliśmy fotografa przy pracy…
wprawdzie fotograf był kobietą, zamężną i dzieciatą w dodatku,
ale w związku z zawężeniem pola widzenia przy taki słońcu, uznajmy to za sukces.

Koniec końców wyżarliśmy wszystko, oblizaliśmy brwi
– albowiem serwowane dania były przepyszne –
i tyle po nas zostało.

Oczywiście przezornie zostawiliśmy sobie ukryte zasoby żołądka
na wspaniały oraz jakże urokliwy deser agowej roboty.
Proszę bardzo – Państwo pozwolą, że przestawię – Pan Urodzinowy.
Tort Urodzinowy.

Zofia była przeszczęśliwa…

…obecna wokół roślinność również zdawała się pałać radością…

…nawet moja osobista Torba Na Ramię przeżyła swoje pięć minut chwały,
kiedy to stała się obiektem zainteresowania
obiektywu aparatu fotograficznego
oraz owego obiektywu sympatycznych przyległości…

Stefania również wyglądała na zadowoloną, może i względnie,
bo pomyliła tubki i zamiast kremu do opalania użyła kleju z brokatem,
ale postanowiła szeroko otwierać oczy i się nie przejmować konwenansami.
W końcu nikt nie powiedział, że mruganie jest obowiązkowe.

Panie zażywały relaksu z dobrą książką w przytulnym namiocie…

…bądź też prowadziły rozmaite badania naukowe…
na przykład wpływu decybeli na okoliczne sąsiedztwo.

Panowie celowali w doświadczeniach z pogranicza fizyki i prawego sierpowego
– prezentowana mina p.t.: "spróbuj no mie podskoczyć maleńki" mówi wszystko.

Oczywiście w przerwach zawsze znalazła się chwila dla paparazzich…

… albo dwie…

… ale koniec końców i tak zawsze lądowanie jest u Mamy.

No dobra, przytulać możesz ale nie całuj, dobra? Umowa stoi?
Ech, te kobiety mnie już męczą po prostu…

Oczywiście nadeszła wreszcie ta upragniona chwila,
kiedy to nawet Kot Zwany Zuzanną odetchnął z ulgą i spokojem…

… bo naszym słodkim dziateczkom wreszcie siadły baterie …

… i to – fenomen na skalę światową – synchronicznie!

Niestety drzemka trwała krótko, zdecydowanie ZA krótko
i według obserwacji uczestniczącej wielu świadków, w tym narratora,
miała charakter wysoce regeneracyjny. Godne pozazdroszczenia.
Młodzież obudziła się z nową energią i jakże fantastycznymi pomysłami.
Kota zdążyła nawiać, my przezornie przemieściliśmy się pod dach,
gdzie nieco łatwiej było tę powietrzną trąbę dwojga trzylatków
i jednego nieco młodszego absztyfikanta ogarnąć,
jednak żadnego zdjęcia nie udało się już nikomu zrobić.

No dobra, to powyższe udało się Zoji. I to jeszcze jak.
Zwraca uwagę interesujące kadrowanie, symboliczny motyw ruchu
oraz jakże plastyczna forma kompozycji na stole.

I tak o.

Mam ciepłe wspomnienia, masę zdjęć i wiele nowych planów.
Na przykład taki chytry plan, by za rok połączyć siły
i zgrać zojkowe i igorowe święto w jedno… lublińskie.
Bo tam i jest gdzie i jest z kim i jest po co.
I taką historię tu teraz mam, do przytulania oczami.
AgA, Michał, Zosiu – dziękujemy 🙂


Fotografowała agA, Asia oraz Zofia

13 uwag do wpisu “U Zosi na urodzinach – notka zaległa i w obrazkach

  1. chociaz nigdy nie poznalam Agi osobiscie, a ciebie owszem, to i tak smiem powiedziec, ze po prostu wy do siebie pasujecie kobitki. Obie jestescie dla mnie uosobieniem inteligencji, dobrego samku i humoru, kobiecosci i normalnosci w tym zwariowanym swiecie. Co kolwiek o sobie napiszecie i jak siebie postrzegacie. I ciesze sie, ze was zam i moge czytac.
    A i dodam cos jeszcze – rewelacyjnie ci w tym niebieskim! moim ulubionym zreszta 🙂

    Polubienie

  2. Bajko, masz bardzo twarzową fryzurę – to po pierwsze, a po drugie, trzecie i dalsze – tylko Ty potrafisz w TAKI sposób opisać życie. Same zdjęcia, bez Twojej narracji, to już nie byłoby to. Cudnie 🙂

    Polubienie

  3. to się nazywa udany dzień:),Bajko slicznie wyglądasz,serdecznie pozdrawiam,powiedz,czy jeszcze jakies ciuszki by sie pzrydały ,bo moge cos tam mieć ,tylko na jaki rozmiar ,bo juz pewnie chlopaczek urusł sporo

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do autumn Anuluj pisanie odpowiedzi