Najświeższa relacja z kanapy. Brązowej. W prążek. Cienki.

Oglądam Kevina Bacona w "Opętaniu" po raz nie wiem który i za każdym razem mam dreszcze w innym miejscu. Raz przy zębie a raz w kuchni. Czy już wspominałam, że uwielbiam horrory? Im straszniejsze tym lepiej. I oczywiście zawsze robię się wściekle głodna. Musi to jakiś atawizm albo inna cholera, grunt, że włącza mi się opcja jamochłon i lodówkowy szperacz rusza do ataku. Czasem to nawet bardzo konstruktywne, bo znajduję coś, o czym zapomniałam, że mam – na przykład bardzo miłą tabliczkę czekolady, która czekała sobie na mnie grzecznie pomiędzy konfiturą truskawkową a twarożkiem.

Albo słoik grzybków.

Muszę przyznać, że marynowane grzybki, papryka i ogórki (zarówno w occie jak i kwaszone) to zdecydowanie moje ulubione słodycze. Plus śledzie, kiszona kapusta, ptasie mleczko, żelki i nugatowa czekolada. Kolejność bardzo dowolna. Ostatnio w późnych godzinach wieczornych zapukałam nawet do sąsiada. Nie mogłam otworzyć słoika. Nie wiem co sobie pomyślał ale sytuacja wszak do typowych nie należała. Spodziewam się zatem w najbliższym czasie powinszowań.

Muszę odreagować gdyż przed godziną uśpiłam Lokatora – bez użycia młotka, eteru i pokrewnych, co bywa teraz nie lada osiągnięciem – i schwyciwszy nożyczki, obcięłam wszelkie dostępne racice. Teraz śmiało mogę pobiegać na bosaka po Saharze i zatańczyć oberka. Obcinanie lokatorskich paznokci przypomina kąpanie kota w ciasnej umywalce. Krzyki i wrzaski jakby co najmniej odpiłowywano komplet kończyn zardzewiałym pilniczkiem, mowa ciała ala węgorz w piwie czyli wijemy_się_bo_tak i wymowne spojrzenia z gatunku boleściwych. Żeby nie musieć odpowiadać przed przedstawicielami władzy za znęcanie się nad Dzieckiem, wyczekuję momentu, w którym Młodzież zasypia snem sprawiedliwego i dopiero wtedy przystępuję do czynności bojowo-szturmowych.

Oczyma wyobraźni zobaczyłam dziesięciolatka, który niezwykle zdziwiony faktem wzrostu paznokci kłóci się z Panią Od Biologii, że nieprawda bo Jemu nie rosną. Kiedyś będę musiała poćwiczyć trochę "na żywo". Ale może do tego czasu Instytut Matki I Dziecka pozytywnie zaopiniuje knebel.

Póki co gimnastykuję się przy lampce, sięgając prawą ręką przez lewą nogę i dokonując nieprawdopodobnych wygibasów, by Młody nie rozorał sobie przy okazji czoła albo nie powiększył nim naszego metrażu o pokój sąsiada. I nadal jestem zdania, że niektórzy powinni się rodzić z tipsami.

Przy okazji pragnę nadmienić, że zakończyliśmy epokę Hrabiego Smoczka. W piątek Młody definitywnie pożegnał ukochany dotąd wytwór przemysłu gumowego i po kilku kontrolnych wyciach, kilkunastu rozmowach wyjaśniająco-uspokajających oraz kilkudziesięciu przytuleniach do żółtego misia Freuda, uznał brak silikonu w swoim najbliższym otoczeniu za zjawisko dokonane i bezdyskusyjne. Dzielność nad dzielnościami. Czytając rozmaite mądre książki lub czasopisma spodziewałam się co najmniej najazdu Hunów skrzyżowanego z syreną alarmową. Tymczasem najwyraźniej Lokator też uznał, że pora dorosnąć. Teraz jeszcze tylko nocnik na stałe, sedes w rzucie dalszym i pierwsze piwo z kumplami.

Niedziela upłynęła mi zatem głównie na opowiadaniu gdzie teraz szwęda się nasz Hrabia i zapewnianiu, że wcale nie jest mu tam źle. W przerwach zaś na gotowaniu, czytaniu, malowaniu, czyszczeniu, bieganiu, czołganiu się i zajęciach praktyczno-technicznych z użyciem odkurzacza i żelazka.

A po wszystkim piję martini z cytrynką i lewym okiem odrabiam angielski a po prawej mam śmietankowego Wedla.
Panie Emilu… Jest Pan doprawdy wyborny!

Teraz wybaczcie ale lecę.
Mam rozbieraną randkę z Panem Poduszką.

9 uwag do wpisu “Najświeższa relacja z kanapy. Brązowej. W prążek. Cienki.

  1. Bede sie czepiac leksykalnie –
    Sugeruję wersję: „z Panią Poduszką”, choc bardziej hetero byloby: „z Panem Jaśkiem”.;-)))
    A ja tam śpie ze szczurem!
    Z Ikei, zeby nie bylo piskow, ze zadusze biedne zwierzatko.

    Polubienie

  2. Kevina Bekonika pamiętam z niezbyt skomplikowanej roli w filmie „Tremors”. Mniemam że też drżysz gdy widzisz go na ekranie? 😉
    Jedzonko zakamuflowane w dziwnych miejscach sprawia dużą frajdę – choćby dlatego że się go nie spodziewasz (chyba że są to lody – które powinny być w stanie wględnie stałym ale mimo tego że były trzymane w zamrażalniku są w stanie papki mleczno-owocowo-tiramisu’owej) 😛
    Zawsze sądziłem że „sąsiady” to dobre są do pożyczania szklanki cukru a tu proszę: do słoików też się nadają, no no no… 🙂
    Oczywiście nie widzę innej możliwości jak tylko taką że Pan Poduszka (raczej Poduszek) był przytulny, mięciutki i cieplutki i ze wyspałaś się przytulona do Niego… :))

    Polubienie

  3. Akurat zabiegi obcinania paznokci z dzieciństwa pamiętam. O ile u rączek jakoś szło, u nóżek – to był dziki cyrk. A ja byłam za mała, żeby umieć składnie wytłumaczyć, że a/mam łaskotki b/nożyczki są zimne
    i oba te elementy w połączeniu działają jak chińska tortura. W rezultacie zaczęłam obgryzać paznokcie zarówno u rąk jak i nóg, niech się schowa profesjonalny jogin.

    Polubienie

  4. Eh.. Pana Wedla też uwielbiam;) Zresztą kto nie?

    A z pazurkami to chyba mają tak wszytkie dzieci.. Janek też się wije i trzeba stosować metodę nocną. Gorzej jak się obudzi..

    Polubienie

  5. Mojej znajomej syn także ma robiony manikiur we śnie:] inaczej pisk, wrzask i coś podobnego do tego, co nadmieniłaś.
    O co chodzi z Panem Emilem, bo ja tivi nie oglądam…

    Polubienie

  6. Ruda – Pan, zdecydowanie i konkretnie Pan Poduszka 😉

    Julia W – niejaki Wedel miał na imię Emil, choć znaczną część życia myślałam o nim Edzik.

    Polubienie

  7. Bajka, ja kategorycznie zabraniam wspominania przy mnie o ogorkach kiszonych, kapuscie kiszonej oraz grzybkach marynowanych. zabraniam. bo przestane czytac!! usilowalam nie tak dawno siostre przekonac, ze na pewno kotom trudniej obciac pazury niz trzymiesiecznej pannie (z kotami mam doswiadczenie). wysmiala mnie. nie bez racji 🙂

    Polubienie

  8. Nie wiem jakim cudem nigdy nie mialam problemu z obcinaniem pazurkow. 5 dzieci przeszlo przez me rece. I tym nianiowanym tez zawsze ja obcinalam, bo nie bylo wrzaskow przy mię i rodzice mnie prosili. Ale to na 99.9% dlatego, ze obcinam obcinarka(zwana u mnie w domu gilotynka) a nie nozyczkami.
    Jakby ktos chcial mi cos nozyczkami(w sensie obcinania szpongów) to bym mu tymi szponami wlasnorecznie nie powiem co zrobila.
    Gerber ma takie male to urzadzenie, ale to jest ostre jak brzytwa prawie i mialam ostanio troche stresa. Wole te wieksze i bylejakie chinskie, bo sa tepawe.
    Udaje mi sie tak ekspresowo chyba dlatego, ze mam wprawe dwudziestoparoletnia w poslugiwaniu sie tym przyrzadem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s