Różne takie

Obśmiałam się dziś w metrze jak norka. Złośliwie i sytuacyjnie, przyznaję. Ale same mi się mięśnie twarzy napięły a i inni widziałam, że chichotali w mankiety pokątnie. Więc nie czułam się w tym niecnym się obśmiewaniu samotna. Ale tylko przez chwilę się śmiałam. Potem było mi już zwyczajnie wstyd.

Najpierw wszystkie bramki zrobiły dźwięczne pierdut i zblokowały się na amen. Potem okazało się, że w kilku w tak zwanym miedzyczasie zaczęły tkwić już jakieś przygodne osobniki płci rozmaitej i sądząc po dzikim wkurwie malującym się na obliczach wyżej wzmiankowanych oraz po dziwnych pozach jaki nagle przybrali wraz ze swymi bagażami, gazetami tudzież szalikami, tkwić mieli tak czas jakiś. Jeden Pan próbując się oswobodzić niefortunnie przyłożył teczuszką Drugiej Pani i Druga Pani podniosła larum jakby co najmniej zrzucił na nią z ósmego piętra fortepian. Albo raczej próbował bo jakby zrzucił to nie bardzo by miała co podnosić. Na to Jeden Pan grzecznie przeprosił i usiłował się wytłumaczyć, gdy Trzecia Pani regularnie zdzieliła parasolem. A gdy bardziej zdumiony niż oburzony odwrócił się w celach badawczych, okrzyknęła go zboczeńcem. Szkoda mi się zrobiło Pana bo ani teczuszką nie chciał nikomu przyłożyć ani parasola zarobić nie powinien. Najwyraźniej nie tylko mnie dopadła empatia bo stojący w kolejce za nim inni panowie poczuli się w obowiązku solidarności, sprawiedliwości i innych ciekawych słów na es.

To co rozpętało się później można już nazwać regularną bitwą. Na szczęście jedynie werbalną. Jedni wieszali psy na Jednym Panu, drudzy stawali a nawet podskakiwali gwałtownie w jego obronie, wieszając co popadnie na obu Paniach, jeszcze inni tylko na Trzeciej. Byli też na szczęście tacy, którzy patrzyli z coraz większym wytrzeszczem na to co robi niewyspanie i późna jesień ze zwykłego sfrustrowanego, spieszącego się i zapewne mocno już spóźnionego człowieka. I chyba wtedy zorientowałam się, że w zasadzie już od dłuższej chwili nie jestem rozbawiona sytuacją co śmieszna i nietypowa… a raczej zażenowana.

W całym zamieszaniu gdy wreszcie bramki zaczęły działać na nowo a wszyscy wyswobodzili się z ich wątpliwie przytulnych objęć okazało się bowiem, że komuś zginął portfel, a komuś przecięto torebkę, a innemu komuś w niewyjaśnionych okolicznościach wsiąkł zegarek.

Takie to polskie, prawda?

Zrobić raban, powyżywać się trochę, profilaktycznie ciepnąć parasolem i jeszcze skorzystać bo tłum i zamieszanie, więc łatwiej.

Zawsze mam strasznego wścieka o etykietki jakimi nas opatruje cały świat i wszyscy z osobna a przy takich sytuacjach mam ochotę zwyczajnie wytrzeć kimś podłogę. I mi wstyd.

Nikt mnie nigdy nie okradł. Próbowano dwa razy ale raz złapałam szczyla za rękę a raz po prostu uniknęłam podejrzanej sytuacji wysiadając z tramwaju. Ale pamiętam jakie wtedy czułam emocje. I było cholernie daleko od ok.

2 uwagi do wpisu “Różne takie

  1. polskie jest to, że włączyli się (prawie) wszyscy. tutaj byłam nieraz świadkiem „pyskówek” w metrze, ale zawsze uczestniczyły tylko dwie zainteresowane osoby. no, może ewentualnie trzecia. reszta ignoruje. i na ogół jednak emocji jest mniej, chyba.

    Polubienie

  2. Ja bym raczej powiedziała, że słowiańskie, niż polskie. Bo u Ruskich tak samo, a raczej – jeszcze gorzej. Tylko na nich się psów nie wiesza, bo mocarstwo i „kochany sojusznik”. A my co najwyżej rozrusznik.

    Mnie najbardziej wkurza, jak taki jeden z drugim „ęteligięt” stara się „nauczyć Polaków”, „uświadomić Polaków” i jest pierwszy by oceniać Polaków.
    Bo najłatwiej wmówić a potem się pławić, że odkrywca.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s