Hmmm

Wstyd przyznać, ale ciut się zapuściłam. Blogowo. Bo w życiu to niczym Kapral Wiaderny zapierdalam na wysokości lamperii i tylko patrzę czy mi się aby obcasiki nie hajcują. Ale tutaj cisza.

Po pierwsze dużo się dzieje i bywam nieziemsko umęczona po całym dniu biegania niczym kot z pęcherzem z miejsca na miejsce i z wymiaru w wymiar. Zatem ostatnio jedyne o czym marzę i co realizuję, to zawody w nadrabianiu zaległości sennych. Potrafię zasnąć w każdej pozycji i absolutnie w każdej, nawet najbardziej absurdalnie niesprzyjającej zaśnięciu pozycji. Na fotelu dentystycznym, w windzie, na schodach. Środki komunikacji miejskiej od zawsze działały na mnie jesienią narkoleptycznie, więc nie liczę. U ginekologa nie zasnęłam tylko dlatemu, że był przeciąg i wiało po łydkach. A w pracy tak przeciągle spogląda na mnie Szara Kanapa. Ech.

Po drugie mieszkam w prawdziwym Cmentarnym Zagłębiu. Jest tu pięć cmentarzy i w każdym, na każdym, przy każdym, pod każdym i nad każdym ostatnio roiło się od żywych z sztucznymi bądź świeżo zabitymi kwiatami, zniczami, lampionami, pozytywkami, siatkami z Ikei i Małoletnimi, z których każde – prócz obowiązkowego darcia japy – ściskało w dłoni balonik z Małą Syrenką lub Kubusiem Puchatkiem. Opcjonalnie. Myślałam, że dostanę szału, kota i galopujących suchot. Albo się zastrzelę. A zaraz potem wtargnę tam z poręczną siekierką to i owo zarąbię. Ewentualnie przegryzę kilka tętnic i zasłynę jako kumpel Nosferatu. Masakra. Stanowczo wolę normalne dni i zwyczajowych mieszkańców tych kwater. Spokojni, bez nałogów i pogadać z nimi można.

Po trzecie Lokator w ramach drugich urodzin dostał wspaniałą tablicę, która po jednej stronie ma powierzchnię do smarowania mazakami, po drugiej klasycznie czarną na kredę i jeszcze można do niej doczepić rolkę papieru na rysunki kredkami. Szukałam wodotrysku ale na szczęście Ciotka Halucinda na tym poprzestała. Dziecię rozkwiczało się z miejsca i trwa w twórczym amoku, ja wybieram z butów odłamki kredy a chodnik w przedpokoju wygląda jak idź_stąd. Ale wszyscy są szczęśliwi. Wahałyśmy się tylko wnioskując po odgłosach wydawanych paszczą czy Młodzież rysuje aktualnie świnię z bronchitem czy puchacza w ciuchci – bo kreski w zasadzie i tak są z wyglądu niepodobne do niczego. W tym wahaniu pozostałyśmy. Zarówno bowiem leśno-nocne ptactwo w tunelu jak i brąchająca świnia są spektakularnie atrakcyjne. Przynajmniej dla nas obu i Obywatela – dumnego twórcy mazideł i odgłosów. Bo to taka śpiewogra. Ludzki rysuje po czym z dzikim wrzaskiem oznajmia co zacz a my na zmianę łypiemy to na tablicę to na niego i tak samo ni w ząb nie mamy pojęcia o co Mu biegać może. Ale grunt, że jest wesoło.

Po czwarte obsobaczyłam wreszcie Stucla. Zbierałam się chyba z rok. Ale jak widać u mnie jak w ruskim banku – windykacja być musi. Widzi mnie Strucel rzeczony bowiem przynajmniej dwa razy dziennie jak tacham wózek z Lokatorem z i na pierwsze piętro, przynajmniej dwa razy dziennie mówi mi dzień dobry i przynajmniej dwa razy dziennie uśmiecha się do Igora. Niby nic, prawda? Miły, układny i dobrze mu z oczu patrzy. Więc czemu obsobaczyłam? Ha! Bo wreszcie nie wytrzymałam i na kolejny komentarz w stylu: Pani to się namęczy z tym wózkiem tyle razy. Ojoj… wysyczałam, że byłoby mi znacznie łatwiej gdyby energię zużywaną na uśmiechy zamienił na zwyczajną pomoc i czasem po prostu zniósł mi ten wózek. Wcięło go. Tak, jestem wredna. Ktoś musi. Albo niech pomoże albo dziabnie się w tyłek. Z dwutaktu. A jak mu trudno to niech ćwiczy jogę.

Po piąte będę wyjeżdżać. Nie wiem jeszcze na jak długo i czy dalej niż do pracy i z powrotem ale mam taki pomysł. Chwilowo wyjeżdżam do Gdańska a potem do Lublina. Jak tylko wpadnę na jakieś konkretne konkrety, pewnie napiszę. Chyba, że od razu się zawinę. Jeszcze nie wiem. Wiem tylko, że jestem na tyle szalona, że w zasadzie nic mnie nie zdziwi. Acha, przez chwilę miałam w domu internet ale już nie mam. Taki okazyjny był i tymczasowy. Miałam też mój własny i osobisty plecak – taki w sam raz na weekendowe wypady z Dzieciem gdzie bądź – ten z kolei był prywatny i całkiem na stałe ale się skończył. Gdyby ktoś miał zbędny i do pożyczenia na czas jakiś, będę wdzięczna.

Co jeszcze?

Dziadek to teraz Jadziek – przynajmniej według Lokatora.
Babcia za to – Apsik.
Taki folklor rodzinny.

A Wy jak się macie?

13 uwag do wpisu “Hmmm

  1. Szanowna Redakcjo!

    Dobrze jest 🙂
    Spać się mi chce też, aczkolwiek nie bywam u ginekologa.
    No i śnieg spadł (a może ciągle pada) i marzną mi paluszki.
    Wszystko w/w odbija się negatywnie na moim intelekcie, czego wiekopomnym świadectwem niniejszy komentarz.

    Polubienie

  2. zamiast syczeć było głośno i wyraźnie odpowiedzieć „o jak to miło że Pan chce pomóc” i wręczyć wózek, żeby nie miał wątpliwości że właśnie zadeklarował pomoc…

    Polubienie

  3. hihi,
    a propos narkolepsji rzekomej – gdy dzidź mój miał z półtora roku, a ja pracy tyle że oszaleć można, udało mi się zasnąć w tunelu do rezonansu magnetycznego, w którym jest potworny hałas, a ja na dodatek nie zaopatrzyłam się w korki do uszu. chrapałam aż miło z godzinę… Panie „techniczne” były oburzone.
    ukłony dla wszystkich niewyspanych matek
    nie wyjeżdżaj za daleko. lepiej.

    Polubienie

  4. Prośby już były. Raz się wymigał pośpiechem a kilka razy po prostu udał, że nie słyszy. Obowiązku nie ma żądnego ale niech potem konsekwentnie głuchnie i ślepnie gdy idę z dekoltem na wierzchu. O!

    Polubienie

  5. Więc…. wpadłam tu z przypadka. Zaparkować chcę na dłużej. Ale najpierw muszę przeczytać cały blog. Wtedy obiektywnie będę komentować. Mam nadzieję, że mogę tu przycupnąć na dłużej

    Polubienie

  6. Moje dziecię też miało talenty słowotwórcze. Np „odpłynąć do lulów…” hę?
    – spuścić wodę, … no do rur znaczy. ale największy szczenoopad wywoływała u moich koleżanek, gdy będąc 4 letnim dziecięciem przychodziła do kuchni i mówiła: „przepraszam mamusiu, czy mogę ci w czymś pomóc?” z powagą i absolutnie szczerze.Teraz już jej przeszło…

    Polubienie

  7. wybierasz sie do GD, a mnie tam nie ma i nie bede ci mogla osobiscie podziekowac za paczuszke dla Melci 😦
    dotarla do mnie dopiero kilka dni temu. Melcia zadowolona 🙂 DZIEKUJEMY!

    Polubienie

  8. w siatkach z ikei kwiaty i znicze a baloników multum pod cmentarzami i każde dziecię obowiązkowo męczy rodzica „kup mi!”… ale akurat baloniki i pańskie skórki były zawsze, tylko ikea z nowości

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s