Pytanie do Czytelników

Moi drodzy. Znów zwracam się do Was z prośbą o odpowiedź na „nietypowe” pytanie. Ale mam nadzieję, że i tym razem nie zawiedziecie.

Czy możecie się pochwalić jakimś nietypowym hobby?

Nietypowym w sensie, że nie rybki czy znaczki. Takim, które łączy się w pewien sposób ze strachem – to znaczy, że jest ryzykowne, albo wymaga wewnętrznego przełamania się. Przy czym od razu zaznaczam, że bardziej chodzi o na przykład paralotniarstwo niż przygodny seks bez zabiezpieczeń 😉

Na odpowiedzi czekam w komentarzach.
Będę też wdzięczna za podanie emalii zwrotnej.

Bajka Incoguto

56 uwag do wpisu “Pytanie do Czytelników

  1. Od czasu do czasu jadę sobie TIR-em gdzieś… z bratem (albo jak byłam młodsza, z tatą) najlepiej po Polsce, bo blisko. Taki spontan.
    Drugie moje hobby to zbieranie biletów komunikacji miejskiej z różnych części świata – oczywiście wcześniej tym transportem musiałam się przejechać.
    Niestety w moich granicach zainteresowań brak przygodnego seksu, morderstw, ćpania i tym podobnych. Nudna jestem. A że szara, nikomu nie muszę wspominać;)
    pozdrawiam!

    Polubienie

  2. No to ja się przyznaję do jeżdżenia po Warszawie bez zrobionego prawa jazdy i ważnego ubezpieczenia. Adrenalina wzrasta zawsze po przekroczeniu magicznej linii Obok-Patrolu.
    Liczy się?

    Polubienie

  3. do moich szaleństw należy nieuiszczanie (tak się mówi..?) opłat za parkowanie. ha! oczywiście potem nie płacę mandatów. żaden to sport ekstremalny ale zawszeć dreszczyk ryzyka jest. bo mam już ich na swym koncie sporo i ciekawam, co dalej

    Polubienie

  4. Nie wiem, czy to jest jakieś wielkie hobby z ogromnymi dawkami adrenaliny, ale uwielbiam chodzić. Nie jest to takie zwykłe chodzenie. Pakuję swojego przyjaciela (to jest mój plecak), biorę mapę puszczy i dwie koleżanki i na piechotę sobie robimy średnio po 40 km dziennie, ale bez kompasu, bo tak jakoś nam wychodzi. Śpimy gdzie dojdziemy, oczywiście zawsze zapominamy o latarce i często nam się zdarza przedzierać z plecakami przez bagna nocą. To jest dopiero hard core, zwłaszcza jak ma się tą pewność, ze w krzakach łypią ślepia zwierza, które pewnie jest duże i nie chce, żeby je głaskać. Wtedy to adrenalina skacze w górę.

    Polubienie

  5. A ja uwielbiam turystykę śmietnikową:) Zaczęło sie 2 lata temu w Rumunii, gdzie szukając jaskiń z 5 wieku wykutych w skale trafiliśmy na wysypisko śmieci….Albo chcieliśmy przejść wzdłuż plaży z jednej miejscowości do drugiej, ale nie przewidzieliśmy, że część plazy bedzie zalana betonem i pelna porzuconego żelastwa… Od tego czasu wszystkie opuszczone fabryki, slamsowate dzielnice to dla mnie wyzwanie:)

    Polubienie

  6. Jeśli chodzi o extreme hobby to u mnie to należy rozmowa z Klientami. Teksty typu (przez telefon) „A zrobi mi pani loda??” i odpowiedzi (też przez telefon) „Nie zrobie, bo jesteśmy firmą telekomunkacyjną i nie produkujemy wyrobów spożywczych” to zupełna jazda bez trzymanki. Ostatecznie (na żywo) „Może się pani wybierze ze mną na wakacje na Karaiby?” to już soft w wykonaniu 57 letniego człowieka.

    Polubienie

  7. heh …zapraszam na jazdę motomaranem (nie mylić proszę z katamaranem) …pełen odlot, nie wspominając o adrenalince 🙂 co prawda już jest nieodpowiednia pora na tę jazdę, ale do pełnej wiosny i lata w sumie nie tak daleko jest 🙂

    pees. No i w ogóle witam, tak nieśmiało 🙂 podczytuję od bardzo, bardzo dawna, ale nie śmiałam się tutaj „produkować” jako ta nieznana. Wolę zawsze posiedzieć cichutko „pod miotłą” 🙂 pozdrawiam wesoło

    Polubienie

  8. nudna jestem i niezwykłego hobby nie mam. rysuje sobie po prostu albo czytam (na temat Dalekiego Wschodu i nie tylko).
    chociaż… liczy sie chodzenie do szkoły? bo to czasem wymaga ‚wewnetrznego przełamania sie’.

    Polubienie

  9. Ja lubię wyciskać zaskórniki tudzież inne krosty. To jest czasem bardzo niebezpieczne, zarówno dla mnie, bo ktoś się może odmachnąć, jak i dla wyciskanego, bo nie zawsze myję ręce przed.

    Polubienie

  10. 1.obraźliwe insynuacje przemycane w pozornie poprawnych politycznie mailach do Zarządu

    2.korzystanie z rodzimej opieki zdrowotnej

    3. przechodzenie ” na durch” przez grupę blokersów z gromkim: „przepraszam panów stokrotnie”

    4. spożywanie artykułów spożywczych z hipermarketów

    🙂

    Polubienie

  11. Kiedyś jak byłam jeszcze młodym nieletnim dziewczęciem radośnie uczyłam się nurkowania w naszych pięknych gęstych polskich jeziorach. Już nie mogę niestety, więc się nie liczę.

    a wewnętrznego przełamania wymagało ode mnie przechodzenie w buwie szklanym mostkiem 🙂

    ale to wszystko było dawno temu.

    Polubienie

  12. To już nie hobby, to nałóg- filmy Finchera.
    Poza tym namiętnie zbieram pluszowe owce (jakieś 70 sztuk stoi na szafie w rodzinnym gnieździe). Chyba przerzucę się na żyrafy 🙂

    Polubienie

  13. W młodości to mi blisko było do tego hobby łażenia po śmietnikach 😉 A raczej opuszczonych placach budowy, tudzież ruinach i czynnych placach budowy, teraz to mnie ciarki od tego po plecach przechodzą 😀 Dodatkowo zjeżdżenie rowerem z góry z wertepami prosto do rzeki i wykręcanie jakieś pół metra przed, wtedy to wręcz dzieckiem byłam, a koleżanki olały wyczyn, bo chyba uznały, że tego nie zrobię czy sama nie wiem ;] O!! I zjeżdżanie na zwykłych drewnianych sankach opuszczonym torem saneczkowym, takim sportowym, prawdziwym, ryzykowałabym stwierdzenie, że z prędkością jakieś 100 na godzinę – i to już było mojego Taty pomysł 😀 Jak i zjeżdżanie na tych samych sankach czynną (tylko mało uczęszczaną) ulicą z zakrętami 90 stopni…
    No, ale to wszystko dawno, jak jeszcze byłam córeczką Tatusia 😀

    Polubienie

  14. ekstremale hobby..? pisze doktorat. z historii. dziennie (z gratyfikcaja finansowa ze strony uczelni, czyli bez normalnie_platnej pracy). a do tego jestem w ciąży. i chadzam do ipn. i bibliotek. i innych archiwów. i siedze tam godzinami.

    Polubienie

  15. Czy wspinaczka skałkowa wchodzi w grę?
    Kiedyś chodziłam na ściankę codziennie… teraz trochę się zaniedbałam…
    Kilka razy leciałam paralotnią 😉 gdyż mój D. jest posiadaczem takowej 😉

    Polubienie

  16. hm, jeśli praca to hobby, to dopóki mogłam jeździć w karetce to właśnie ta jazda była totalnie ekstremalna i każde wezwanie: R wyjeżdża, zespół reanimacyjny wyjazd, R wyjazd ….powodowały rzut adrenaliny i jeszcze oczekiwanie jakie to wezwanie, czy „leży” czy „nie oddycha” , czy :potrącenie” , czy „wisielec” Jejku kochałam to , a teraz ino szpital mi pozostał, bo baby w ratownictwie miejsca nie mają, i jak tu nie mówić o dyskryminacji??!!

    Polubienie

  17. Podroze z plecakiem moga byc? Im dalej tym lepiej (Azja, Ameryka Poludniowa). Zazwyczaj tylko z przewodnikiem (ksiazka) i bez znajomosci jezyka (no OK, angielski sie nie lliczy a Hiszpanski troche znam), spanie w najtanszych hotelach, jedzenie tego co tubylcy. Kocham to. Szkoda ze pomiedzy musze pracowac co by na nastepny bilet na samolot zarobic.

    Polubienie

  18. 1. Chodzenie (albo jeżdżenie rowerem) na skróty. Bez względu na teren (hałdy, chaszcze, niebezpieczna dzielnica, trasa szybkiego ruchu) i porę doby.
    2. Autostop.
    3. Włażenie na drzewa – to jest ryzyko, bo ja ważę ponad 80 kg.
    4. Miganie się od etatu – ryzyko dotyczy ubezpieczenia zdrowotnego, finansów i emerytury.
    5. Obrażanie elity miejscowej – dziennikarzy i polityków. Łatwo się obrażają na poglądy inne niż ich własne.

    Polubienie

  19. Moze to malo extremalne hobby, ale jakies tam mam.

    1. Zbieranie podstawek od piwa z roznych miejsc na swiecie, czasami z narazeniem zycia i zdrowia (niekiedy trzeba je zwinac z knajpy, bo nie chca dawac)
    2. Od ponad 16 lat uprawianie sportu, w tym wiele lat zawodowe. Efekt – szereg kontuzji, naderwan, wybic, zwichniec, pekniec, przesuniete stawy. Sa jednak plusy – bardzo dobra kondycja, elastycznosc, zwinnosc i sprawnosc
    3. Uwielbienie do zwierzat i podchodzenie do wielu napotkanych zwierzakow. Bez pewnosci, czy aby na pewno jest zaszczepiony
    4. W mlodosci podkradanie bulek i oranzady ze sklepu

    Polubienie

  20. Kiedyś, to włażenie tam, gdzie mnie nie swędzi, byle wyżej, byle niebezpieczniej i byle bez asekuracji: kominy, dachy, wysokie drzewa, ruiny… Przechylanie się przez barierki iokna na 10 piętrach, latarniach morskich, itp.

    Potem mi się odkręciło i na zwyczajnych klatkach schodowych chodzę przy ścianie, bo mam miękkie nogi. Pomocna to ja raczej nie będę :(((

    Polubienie

  21. 1.snowboard
    2.skoki spadochronowe
    3.prowadzenie samochodu-każdego i w każdych warunkach
    ale deska zdecydowanie na pierwszym miejscu…freeride albo skoki ze śmigłowca-kocham to, zwylke nie mogę doczekać się zimy

    Polubienie

  22. Widzę, że nie tylko horrory, no to ja napiszę.
    Nie ma w tym mojej zasługi, ale przyciągam b. dziwnych ludzi, najczęściej w wielkiej potrzebie i nie odmawiam. Dzisiaj ratowałam lecącego faceta, to tak dla przykładu.
    Poza tym uwielbiam, nałogowo uwielbiam czytać nekrologi. Zwłaszcza przy śniadaniu. Łomatko, jak ja to kocham:)

    Polubienie

  23. ja tam jestem niesłychanie spokojny człowiek. wobec czego zbieram tylko cukier po kawiarniach. czasem polecę na mont blanc albo inny everst. i tak się żyje panie dziejku.

    Polubienie

  24. Ja ‚się bawię’ w fire dance:), czyli tańczę z poi -są to kule ognia na łańcuchach. Taniec polega na wykonywaniu sekwencji skomplikowanych figur, Trenuję to od trzech lat. Zdarzały się otarcia, poparzenia, ale uwielbiam tą adrenalinę na występach. No i zdjęcia z takiego pokazu wychodzą niesamowicie.
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  25. zjazdy na linach z duzych wysokosci 🙂 mialam lek wysokosci, ale dzieki tej przygodzie pozbylam sie go! a teraz stalo sie to moja pasja 🙂
    w tajemnicy zdradze ze bedac jeszcze czy juz w 2 m-cu ciazy jeszcze zjezdzalam 🙂

    Polubienie

  26. ja trenuję lenistwo wyczynowe. A wyczynowe dlatego, że ryzykuję regularnie, że mnie na przykład wywalą ze studiów. Albo, że świeżo nabyty mąż mnie udusi poduszką, za niezmywanie naczyń w dzień mojego dyżuru. Albo, że od wylegiwania się w łóżku z książką dostanę zwiotczenia mięśni.
    To trudny sport, takie lenistwo absolutne 🙂

    Polubienie

  27. Będąc młodym dziewczęciem zbierałam nałogowo papeterie. Nie był to sport ekstremalny… ale była to zamierzchła przeszłość i znalezienie, ukradzenie, wyproszenie od kogoś kolorowej koperty z równie kolorowym karteluszkiem w środku graniczyło z cudem. Raz nawet księdza uprosiłam, żeby mi jedną dał. Te prehistoryczne czasy to niewielu tu obecnych pamięta (niemowlęctwo, jak również wiek przedszkolny się nie liczą). Teraz to sobie w dowolnym sklepie można kupić jaką się chce.

    Polubienie

  28. obcinanie grzywki samodzielnie.tak żeby jej wogóle nie było. wogóle samodzielne obcinanie włosów. a dreszczyk emocji dodają zardzewiałe nożyczki do paznokci (bo innych nie mam i jakoś do kupna mi niespieszno) albo i nóż obiadowy kiedy cywilizowane nożyczki daleko a potrzeba skrócenia grzywy nagła i ogromna:)
    bywa i tak że adrenalina wzrasta kiedy znowy światła w łazience nie ma…a potrzeba cięcia determinuje ehhhh uwielbiam to spojrzenie w lustro z biciem serca zachłyśniętym adrenalina i ciekawościa czy będę ryczeć, że nigdy więcej czy też pomyślę sobie – udane autofryzjerstwo 🙂
    pozdrawiam bajko – sopran po sąsiedzku z próby sobotniej na warsztatach w Krakowie 🙂

    Polubienie

  29. pierwsza sprawa obserwowanie reakcji poszczegolnych osobnikow na moje przedstawianie sie. jest to ryzykowne bo wszyscy mysla ze zartuje , kiedys jak mnie policja spisywala to malo brakowalo a doszloby do rekoczynow,,, uwierzyc bowiem nie mogli… trzecia sprawa , to od dziecka , hobby: mam nadzieje do konca zywota: rysuje wszystkich ciekawych ludzi i zwierzyne jaka napotkam ,nosze szkicowniki, to tez wiaze sie z ryzykiem reakcji agresywnej wiec bywa i ze musze sie kryc albo opedzac. nigdy nie wiem co sie zdarzy… 🙂 troszke przygod zaliczylam w ten oto sposob. czwarty temat podnoszacy mi adrenaline to chodzenie w szpilkach na budowe , a bywam na roznych budowach czesto. znowu reakcje bywaja rozne i nie do przewidzenia… i piate najfajniejsze , lecz klopotliwe: zgarnianie zwierzyny wygladajaca na nieszczesliwa do domu w celach azylowych badz na zawsze… i to wiaze sie z ryzykiem wywalenia z domu , wysmiania przez lokatorow, pukania sie w czolo przez sasiadow. zapchlenia dywanu tudziez braku przytomnosci w pracy po nieprzespanych-opiekunczych nocach… dzieki temu mamy juz czwartego kota, szynszyle, swinke morska i inne roznie stacjonujace tu chwilowo istoty 🙂 to tak zamiast cieplych kapci, i telewizora :)myslalam o skalkach ale mi odradzili w pracy twierdzac ze kazdego dnia mam tyle wrazen ze martwia sie iz to by mnie zabilo…:) milego dnia

    Polubienie

  30. No to że tak powiem chęć pochwalenia się jest silniejsza niż onieśmielenie czy wstyd bo zawyczaj nie komentuję. A więc moim hobby jest sztuka walki zwana capoeira. Reklamuję i polecam 😉 I pozdrawiam przy okazji.

    Polubienie

  31. paralotniarstwo jak najbardziej 🙂
    to jest miłość mojego życia. naprawdę. od szczeniaka mam pierdolca na punkcie powietrza i wszystkiego, co lata, więc musiało do tego dojść… lot jest IMHO to najpiękniejszy stan pod słońcem. pomijając wypadki, których efekty na własnej skórze już przetestowałam, oraz dość wąski słownik pilotów (3 wiadome słowa na zmianę – te, co bodaj Wańkowicz o nich pisał, że można opowiedzieć nimi wszystko) glajciarstwo to najbardziej romantyczny sport na świecie. i już lepiej się zamknę, bo mogę o tym gadać godzinami, oczy mi się jarzą i czuję się zakochana. i wszystkim polecam.
    poza tym mam zadatki na spottera – gapię się na samoloty.
    lubię się wspinać. w ogóle lubię wysokość. na wiosnę kurs skałkowy obowiązkowo.
    strzelam. całkiem dobrze podobno, chociaż od niedawna.
    i ubóstwiam sztuki walki. uprawiałam jujutsu przez kilka lat, teraz zabieram się za kickboxing.
    i chodzę na mecze rugby 😉

    Polubienie

  32. oj
    to chyba moj drugi czy trzeci komentarz tutaj …
    no to dziendobry powiem 🙂
    a hobby??
    koncerty 😀
    wypady typu
    1. myśl „musze byc na koncercie jakiejs tam kapeli” ( i niekoniecznie gwaiazdy, ostatnio byl to malo znany zespol z RPA :P)

    2. telefon do znajomych z miasta w ktorym jest koncert, w celu zaklepania biletu tudziez zalatwieniu noclegu i umowienia sie na piwo/wino/herbatke/zapiekanki ( do wyboru, do koloru )

    3. urwanie sie jak najwczesniej z roboty, autobus na wylotowke i lapanie stopa :)czasami z kolezanka, czasami sama, zalezy od tego jak daleko i jak dobrze znam trase 🙂

    w weekendy oraz w sezonie letnim praktykuje maratony ( ostatnio byla to wyprawa ze Szczecina do Katowic, z Katowic do Wiednia i z Wiednia przez Warszawę do Szczytna pod Olsztynem :))))

    pozdrawiam
    Mi

    Polubienie

  33. Gra w bilard, ewidentnie.
    Dwukrotnie widziałem jak koleś jechał z klubu bilardowego na ostry dyżur.
    Raz było oberwanie kulą w łeb i raz mojemu koledze wlazła w nogę drzazga ze stołu bilardowego. Oprócz napradę skomplikowanego zabiegu odbyła się jeszcze zabawna rozmowa z właścicielem klubu na temat wynoszenia stołu w kawałkach.
    Pozdrawiam tomek

    Polubienie

  34. 1. decuopage – trening dla cierpliwości (14 warstw lakieru? mało…) i nieco zdolnności
    2. snowborad – dla mnie przełamanie całego mojego strachu, prędkość, adrenalina, i duma, kiedy uda się na centymetr podnieść deskę, bo jakaś pinda wjeżdża z boku…

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do rbk Anuluj pisanie odpowiedzi