Ostatnio troszkę biegam

Ale nie żeby jogging czy coś. Raczej przez płotki, na przełaj i z językiem powiewającym na wietrze jak sztandar. O tak patriotycznie. Tak tak.

No więc – bo ja uwielbiam zaczynać zdanie od „no więc” – najpierw biegam na te konsultacje, a z konsultacji na rentgeny, bo nowe być muszą, a z rentgenów znów do Dochtora i od Dochtora do pracy.

Czyli zwyczajowo ostatnio wygląda to tak, że się wstaje o tej piątej, o szóstej.trzydzieści Obywatela zakwaterowuje się w Żłobku i biegnie się na autobus, który zawiezie nas do… no niestety nie do Włoch a na Włochy ale stojąc w malowniczym korku mam nieodparte wrażenie, że to taka sama odległość. Jak już o ósmej melduję się na miejscu, uprzejmy pan Dochtor – nie no kochany jest, że się podjął i obiecał nie spierdolić jak kilka poprzednich osób za granicę albo się zwyczajnie wycofać – doprowadza mnie do bólu głowy i okolic wiercąc mi dziury w szczęce. Ale poza tym jest czarujący. I w sumie dobrze bo będziemy się widywać przynajmniej raz w tygodniu (choć na początek po dwa) przez ładnych kilka miesięcy, dobrze byłoby więc się przynajmniej tolerować. Ale miły jest i w ogóle. I zawsze bardzo przeprasza, że z tymi odwiertami ale wiadomo – musi.

Generalnie jest czarownie.

Dobrze, że wymyślili te wszystkie środki znieczulające. W życiu nie sądziłam, że będę wzdychać z ulgą na widok strzykawki…

Potem wracam do świata żywych bo wsiadam w autobus – jeden z trzech – który dowozi mnie do metra, metrem jadę minut pięć i już jestem prawie prawie w Firmie. W tak zwanym miedzyczasie schodzi znieczulenie i zaczyna się ostra jazda bez trzymanki.

Wtedy faktycznie robi się jakby gorzej. I chodzę sobie z tymi dziurami i mam w nich takie metalowe ćwieki i czuję się jak Arnie Terminator. Tyle, że nie mogę nikogo dwadzieścia pięć razy zastrzelić, następnie spalić, zrobić mu z losowo wybranej części ciała jesieni średniowiecza i na koniec powiedzieć czegoś zabawnego, co by potem mogły powtarzać pokolenia narwańców science-fiction. Albo sobie łypiąc to jednym do drugim zaspanym okiem jeżdżę na retgeny do WCS tuż przy Wiśle – piękne widoki zaiste – i znów na Włochy. A z tego wszystkiego najbardziej dramatyczna jest niemożność normalnego jedzenia. Kanapki w strzępkach, kaszki dla niemowląt, jogurty, kisielki. Matko! Minęły dopiero dwa dni a ja już marzę o kotlecie. Już zapomniałam jak to jest. W końcu od poprzedniego razu minęło parę lat. No ale nic, damy radę.

Po pracy biegnę już tylko do domu, gdzie czeka stęskniony Lokator i trzy bramki do wyboru: pranie, prasowanie, obiad na jutro.

Albo trasa Żłobek-Chór, w zależności od dnia tygodnia.

Miałam tego wszystkiego nie pisać bo jakoś wcześniej się nie wywnętrzałam zabiegowo – taka super_hiper_dzielna chciałam być – ale pomyślałam sobie, że może taki jeden lub drugi ktoś nie ma bladego pojęcia jak to wygląda. A chciałby. Bo w końcu chcieć może. Niestety próbek bólowych nie zamieszczam. A akurat tego niezmiernie żałuję bo sporo fajnych gmerań robi się bez znieczulenia. Jest na ten przykład takie miejsce gdzie końcy się światło kanału i następuje przebitka do okostnej. I bynajmniej nie chce mi się śpiewać w takich momentach pląsając niczym rącza łania „merci, że jesteś tu”, tylko całkiem inne rzeczy chce mi się robic i to z udziałem różnych dziwnych narzędzi. Widzi się wtedy całe galaktyki i czuje się człowiek jak w obserwatorium.

Zawsze chciałam studiować astronomię…

Ach… powinnam jeszcze znaleźć sobie w trybie pilnym czas na angielski, Firma chce mi zafundować z ramach funduszu szkoleniowego i ja oczywiście bardzo chętnie. Tylko jak Milutka Pani zez Recepcji Jednej Szkoły zadzwoniła żebym się z nią umówiła na rozmowę i spytała kiedy mam czas, to zachichotałam szpetnie. Bo co jej miałam powiedzieć? Między pierwszą a czwartą mam.

W nocy.

Na sprzątanie jakoś chwilowo nie mam siły. Roztocza czują się zapewne jak w niebie. Czyli u mnie ogólna sielanka. Uśmiecham się jak ta cizia w „Dźwiękach muzyki”, głaszczę jelonki i zrywam na łące kwiaty. Ach, och.

Co u Was?

18 uwag do wpisu “Ostatnio troszkę biegam

  1. U nas niezabardzawo. Ino bez odwiertów i znieczuleń. Znieczulamy się jakby inaczej. Jesień panie tego. I takie tam.
    BTW, czy bęa jakieś huczne Lokatorsie obchody? Bo Gwiazda pytała. Ona lubi młodszych.

    Polubienie

  2. O rany, już mnie zęby rozbolały… Ze dwa razy w życiu przebijano mi się do okostnej – raz w czasach zamierzchłych, gdy znieczulenie było niezalecaną fanaberią – i głowę dam, że gdy już zapomnę, jak się nazywam, to to wiercenie będę pamiętał jakby miało miejsce wczoraj.

    A korki Ochota/Włochy – Wola są rzeczywiście pokazowe. Jechałem niedawno rano z okolic Dw. Zachodniego na Bemowo – 75 minut w autobusach, podczas gdy na rowerze tę samą trasę pokonuję w 20-25 minut…

    Trzymamy kciuki; pomyślę przez weekend nad kotletem instant puree – jak wyjdzie coś sensownego, dam znać.

    Polubienie

  3. U Alquanów nauka i nauka. I oczywiście nauka. A móiłam już, że nauka?
    Taaa.
    Dziękuję za szczegółowy i detaliczny opis – za parę łądnych latek tez mnie czeka chirurgia szczęki (tyłozgryz makabryczno-straszliwy i w ogóle za małą ją mam), to przynajmniej wiem, na co się przygotować.
    Już dziś gromadzę morfinę…
    Przesyłam pozytywną energię i siłę do wytrzymania bólu. I przyznam, zżera mnie ciekawość widoku Bajki z imidżem a’la Terminator ;D

    Polubienie

  4. u nas tak średniawo. ale jak to mówią: jest źle, ale jutro może być jeszcze źlej.
    w każdym razie nikt nie przebija mi sie do okostnej, wiec chyba nie moge narzekać.

    jesteś super hiper dzielna. dasz radę !

    Bajka Terminator? ;D

    Polubienie

  5. Bajeczko podczytuję Cię po cichutku, ale notka w swej treści boleśnie porażająca sprowokowała mnie do odezwania się. Serdecznie i gorąco Cię przytulam i z chęcią bym Ci część bólu zabrała!!! W Gdańsku pogoda wietrzne słoneczna, a z korkami zaczynamy doganiać Stolycę. Ucałowania dla przemiłego Lokatora. I trzymaj się jak dotąd dzielnie

    Polubienie

  6. a u mnie bez więkzych zmian i to nie znaczy ,że dobrze,ale i nie że aż bardzo żle:)
    no i ta jesień,zapach mokrych liści ,mgły i gorąca herbata przed snem

    Bajko teraz sie nacierpisz(bardzo ,bardzo współczuję) ale za to potem będzie superekstra luz.

    Polubienie

  7. a u mnie wczoraj resekcja wierzchołka korzenia…chociaz raczej to powinno się nazywac sekcja i nie korzenia tylko pacjenta albo wiwisekcja. rezultat – parę szwów , gęba spuchnięta i zimna kawa przez słomkę:)
    tak więc łączę się w bólu i polecam tramal:)

    Polubienie

  8. Czytając tą notkę przypomniała mi sie scena z komedii Barei „Nie lubię poniedziałku”:

    „- Ja, to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony. Bo golę się wieczorem,śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
    – No, ubierasz się pan.
    – W płaszcz, jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
    – A fakt.
    – Do PKS mam 5 kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
    – I zdążasz pan?
    – Nie… ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni, to jest godzinka… i potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w Elektryczny do stadionu. A potem to już mam z górki. Bo tak. W 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, znaczy w robocie i jest za piętnaście siódma to jeszcze mam kwadrans to sobie obiad jem w bufecie. To po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu… I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać.”

    🙂

    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
    – K.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s