My też byliśmy dziećmi

Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze małą niesforną dziewczynką z warkoczykami, lubiłam siadać Mamutowi na kolanach i prosić Ją by opowiadała mi po raz tysięczny te same historie. O tym jak się urodziłam i jak bardzo się cieszyła, że mnie ma słuchałam wręcz pasjami za każdym razem znajdując jakiś inny powód do puchnięcia z dumy. W końcu byłam wtedy małym Pępkiem Świata i nawet to, że Siostrzyca nie bardzo była tym faktem ucieszona, nie zaburzał równowagi w relacjach między nami. Szybko bowiem okazało się, że prócz Mamuta, również Ona może być wspaniałą skarbnicą mądrości i wspomnień. W końcu pięć lat więcej zobowiązuje. No i oczywiście Siostrzyca była absolutnie bezkonkurencyjna w kwestii wymyślania nowych zabaw. Nie zawsze podobały się Mamutowi, ale kto by się tym wówczas przejmował…

Całość dostępna TUTAJ.

_________________

Napisałam ten tekst dawno temu. W myślach. Teraz zamknęłam go w słowach, bo nadarzył się temat. Jakbym po wielu latach odnalazła zagubioną rękawiczkę. Nadal pasuje. Nawet ta wykrzywiona od pióra kostka na środkowym palcu ma swoje miejsce.

Różnie nam się w życiu poukładało i przez jakiś czas wcale nie utrzymywałyśmy ze sobą kontaktu. Ale to jedna z osób, za które gdyby ktoś kazał pójść mi do piekła, spytałabym tylko ile razy. Całkiem od niedawna oswajamy się ze soba na nowo. Jakiś czas temu dostałam sms, że jest ze mnie dumna. I że mnie kocha. Pierwszy raz.

Nie jesteśmy przyzwyczajone do rozmów i do wyznań. Ale wzruszamy się wciąż tak samo.

12 uwag do wpisu “My też byliśmy dziećmi

  1. …eehhh Boże, jak Ty pięknie piszesz, ciarki po plecach latają jak wściekłe, łzy w oczkach się kręcą i jakis taki dziwny katar jest w nosie 😉 …rewelacyjnie, słowo harcerza 😉
    …a ja tak się szlajam po blogach i włażę przez balkon po rurze do co poniektórych, od ich osobistych znajomych 😉 …zwykle siedzę cichutko jak mysz pod miotłą, dziś to wyjątek, nooo 🙂 pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. Dobrze, że odnajdujecie tę wspólnotę. Ja jakoś nie mogę już do Brata trafić, ani on do mnie. Nerkę bym oddała w razie potrzeby, ale tak poza tym, to jest mi tak odległy, jak co najmniej Uran.

    Polubienie

  3. Nie wiem jak to jest między siostrami,bo nigdy takowej nie posiadałam. Ale pewnie jest tak, że jest jakaś niewidoczna nić czy srunek (jakby powiedział mój tato Jerzy Horhe), który łączy wasze myśli i sprawia, że zawsze jedna jest w myśli drugiej i na odwrót.
    Fajnie =).

    Polubienie

  4. Się wzruszyłam…:)
    Super,ze sie odnajdujecie.
    Miedzy mną a moją siostrą ten proces sie dopiero zaczyna. Dopiero powolutku zaczynam ją rozumieć. Ale wszystko na dobrej drodze.
    Mam nadzieje.

    Polubienie

  5. Nie tak bardzo dawno pisałam sobie o moich Braciach. To prawdziwie wyjątkowa więź (szczególnie z Wielkim Bratem). Tylko że słowa pod palcami nie umieją być tak wyjątkowe. Jak u Ciebie :).

    Polubienie

  6. też ostatnio po wielu latach mam kontakt z moim bratem…myślałam, że to nie będzie już możliwe…szkoda, że musiał pojechać do innego kraju, aby łatwiej nam było zrozumieć…że mamy siebie…teraz za nim tęsknię i rozmawiamy godzinami przez telefon…

    Polubienie

  7. Bajko, bardzo podoba mi się, jak piszesz, znalazłam się na tym blogu przypadkiem i z przyjemnością tu zostanę :0 Jesteś bardzo ciepłą, silną, dzielną i wrażliwą kobietą i mam nadzieje, zę szybko zmieni sie twoja sytuacja na łatwiejszą. Jesteś tez wspaniałą mamą ślicznego Igorka, który na pewno jest z ciebie dumny 🙂 Trzymaj sie ciepło 🙂

    Polubienie

  8. jestem starszą siostrą. i, cholera, nić porozumienia jest tak nikła, że czasami się zastanawiam czy w ogóle istnieje. choć zdarzają się momenty magiczne. szkoda, że nie ma noralnej relacji, w zasadzie się nie znamy… 😦

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do aura_ Anuluj pisanie odpowiedzi