Krówka robi muu

‚Podziwiam’ kobiety, które z wyżyn swego świętego macierzyństwa patrzą na całą resztę pospólstwa. Z pobłażliwością, z politowaniem, z pogardą. Różnie, ale z wyżyn. Dzielą inne na te, które już tę wiedzę tajemną posiadły i na te gorsze, które jeszcze nie. Jeśli ktokolwiek, kto nie posiada potomstwa ośmieli się w ich towarzystwie mieć zdanie na temat dzieci jako takich, bądź ich zachowania czy upodobań, wzrokiem miażdżą śmiałka na proch, albo co najmniej wbijają go w fotel, by całość zdarzenia spuentować krótkim ‚co TY możesz o tym wiedzieć’, które zamyka wszystko. Ja w ogóle nie znoszę stosunków lekceważących, już wolę ich brak. A coś takiego to mi po prostu otwiera czakram z młotkiem. I ustawia w komórce przypominacz.

Nie rozumiem tego zupełnie. Ja bym tak nie mogła. Jestem matką ale w związku z urodzeniem Dziecka, nie rozwarł mi się nagle w mózgu tajemny właz do sezamu, nie posiadłam zdolności właściwych tylko wybrańcom i nie stałam się kimś lepszym, ani nawet na sekundę nie zbliżyłam się bardziej do absolutu. Po prostu pomogłam przyjść na świat Komuś, kogo teraz kocham i hołubię ale to nie znaczy, że jestem świętą krową i wolno mi wszystko. I zamierzam być odpowiedzialna za Jego wychowanie przez najbliższy wiek. To wszystko. Ni mniej, ni więcej. W dodatku postąpiłam egoistycznie, bo mam Dziecko dla siebie. Póki co. Dopiero za jakiś czas będzie dla świata, dla innych. Teraz jest dla mnie i jest mi z tym piekielnie dobrze.

Ale to nie znaczy, że inni się nie znają na dzieciach i tym, co one lubią, czy też co powinny a czego nie tylko dlatego, że nie mają własnych. Mogą się nie znać dlatego, że nie mają o tym pojęcia i nigdy się tą tematyką nie interesowali, ale na litość wszelką nie dlatego, że nie nosili przez dziewięć miesięcy w brzuchu hormonalnej burzy, którą następnie wypchnęli w towarzystwie położnej w mało cudowny sposób na zewnątrz.

Lepsza mogę się stać przez to jakim jestem człowiekiem i co robię, ale urodzenie Dziecka się w tym zbiorze nie zawiera. A nawet jeśli jest jednym z elementów, to o nim nie przesądza. Mogę być lepsza jeśli będę pamiętać o innych, pomagać przyjaciołom w ich codziennych zmaganiach ze światem i dzielić się szczęściem z tymi, których cenię. Nie dlatego, że wypełniłam obywatelski obowiązek i przysporzyłam państwu kolejnego statystycznego czytelnika czy konsumenta parówek.

Cała masa ludzi nie ma dzieci, a zna się na ich psychice, upodobaniach czy zachowaniach lepiej niż niektóre mamusie. A dwudziestoletni chłopak, który fascynuje się pedagogiką i opiekuje dzieciakami w przedszkolu będzie o prawach rządzących buntem sześciolatka wiedział znacznie więcej niż zapracowana matka, która właśnie spostrzegła, że za chwilę trzeba bedzie kupić córce szkolny tornister. Ja sama więcej o dzieciach nauczyłam się z obserwacji i podczas pracy jako opiekunka w czasach szkolnych niż dużo później, gdy urodził się Igor. Przy Igorze już tylko po kolei potwierdzam swoje tezy i umacniam się w poglądach, które miałam. Jasne, że nie ze wszystkim tak jest i część rzeczy po prostu trzeba ‚przerobić’ w praktyce i na własnym małoletnim, ale nic nie daje mi prawa do dyskredytowania innych, którzy mają coś do powiedzenie w tej kwestii, tylko dlatego, że ja urodziłam a oni nie. Nie wszyscy gadają pierdoły. Czasem ktoś, kto widzi z zewnątrz, spostrzeże więcej niż ten, który tkwi w samym środku. Wewnątrz trąby powietrznej też jest cisza. I nie ma tu miejsca na lepszych i gorszych.

Generalnie strasznie mnie wpienia jakiekolwiek wywyższanie się, oceny, które nie wiedzieć czemu i jakim prawem jedni pozwalają sobie wystawiać innym, łatki, które im naklejają, pomimo ich machania rękami w sprzeciwie, że jak to tak i że nie wolno. Wpienia jak cholera. Bo to przecież świadczy tylko o tym, że sami są tacy mali i płytcy, że muszą się dowartościowywać na siłę. Kosztem innych. A pod tym wszystkim puści są… jak wiadro.

Znam kobietę, która choć nie ma dziecka, wie wszystko o tym, co lubią jeść dzieci i co mogą w jakim wieku, co im wolno a czego robić nie powinny, jakie czynności kształtują ich zdolności najlepiej i jaką zabawkę wybrać dla mojego Syna, w jakim proszku i w jakiej temperaturze pierze się tetrowe pieluchy i jak je złożyć by było najwygodniej po nie sięgać, jak sobie poradzić z gorączką u noworodka i kaszlem u dziecka czteromiesięcznego, jak sprawdzić temperaturę i gdzie, ile kresek odjąć by wynik nie był zafałszowany, jak się używa aspiratora do małego noska i jak wykąpać małego alergika by w nocy nie drapał się po czole, które swędzi, ile cierpliwości trzeba włożyć w krówka robi muu zanim będzie można to muu usłyszeć, nieporadne jeszcze ale wyraźne … a przede wszystkim jak kochać dzieci i jak im pokazywać, że są ważne.
Igor ją uwielbia. Ja też.

_____________________
Ps. Małgoś, chodzi mi o patrzenie z góry typu: ‚Ty w ogóle nie mów przy mnie o dzieciach bo niby jakie masz do tego prawo’. I fakt, raczej o jednostki w kwestiach dzieciowych empatyczne się tu rozchodzi. Inne z reguły nie zabierają głosu tylko patrzą niezrozumiale, ewentualnie rzucą pytanie od czapy ale takie bez szczególnego oczekiwania na odpowiedź.

16 uwag do wpisu “Krówka robi muu

  1. Wszystko fajnie i pięknie jak Osoba-Która-Zna-Dzieci-Z-Reklamy-
    Bebiko jest empatyczna i po prostu potrafi się wczuć. Ale jak mnie kolega teoretyk zapytał czy naprawdę koniecznie musimy wyjść z pracy by odebrać dziecko z przedszkola(przed 17.00) Albo dlaczego ZNóW (w następnym miesiącu) jedziemy zapłacić za to szarpane przedszkole?
    To, mimo że nie patrzę na wszystkich z wyżyn, odpowiadam mu że jak sobie zafunduje dziecko zamiast tego kota co go ma, to dopiero możemy porozmawiać. A teraz coby raczej stulił dziób.
    Są ludzie i klamki.

    Polubienie

  2. ja się z tym wszystkim tutaj w zupełności zgadzam…
    ale mam ochotę powiedzieć pewnej pani wprost: nie odzywaj się w kwestiach rodziców i dzieci – bo jednych i drugich nie miałaś… to,ze rodzice są, nie znaczy, ze są idealni – a dziecko jest BE. zazwyczaj tacy ludzie swoje opinie wypowiadają pochopnie…

    Polubienie

  3. faktycznie, jak się czegoś nie przeżyje na własnej skórze, to potem bywa trudno dawać rady i być wiarygodną. Dlatego nie wchodzę na tereny mi nieznane. Na wszelki wypadek.

    A Ty, Bajka, jesteś wyjątkowa. Strasznie się dziwię, że taka „ludzia” gdzieś tu mieszka. Bo myślałam, że już takich osób nie ma 🙂

    Polubienie

  4. Nie mam. Bardzo bym chciała, robię wiele i nie mam. Za to studiuję literaturę, skończyłam studia pedagogiczne, obserwuję, mam o wiele lat młodsze rodzeństwo, opiekowałam się czyimś. Trochę wiem. I jak czasem widzę wzrok tych m a m…

    Polubienie

  5. Bajka, bo Ty nie jestes WYBRANCEM. Mam takie kolezanki-wybrańce, ktore po dziecku albo nawet po zamzpojsciu takiej iluminacji doznaly, ze pojecia nie masz. Ja tez nie mialam 😉

    Polubienie

  6. Z opowieści psiapsiółki znam WYBRANĄ, która podobne uwagi czyni również tym, co już mają własne potomstwo. Ona wie jednak lepiej: czym dziecko karmić i jakie witaminy podawać.
    Jedyna oświecona, która obraża się za inne poglądy. No pewnie, że wkurza najbliższych znajomych, ale za to jak świetnie się o niej plotkuje.
    ;-)))

    Polubienie

  7. A co powiesz, na takie, ktore sa lepsze, bo WYSZLY za maz? Ja mam taka teorie, ze te kobiety okreslaja swoja wartosc jedynie poprzez „posiadanie” czy przynalezenie do drugiego czlowieka, co nie zmienia faktu, ze sa nieznosne.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  8. o, w patatajowy sposób ujęłaś temat podobny temu, który ja chciałem ugryźć kwaśnym zębem melancholii 😉
    dobrze napisane!
    i ja już nie muszę 😉

    Polubienie

  9. och, ja mam odwrotnie, do szału mnie doprowadza, jak się ktoś mądrzy, bo „miał już kiedyś w życiu do czynienia z dziećmi”. W godzinach 12-16 na przykład. i już mu się zdaje, że może rad udzielać i autorytatywnym tonem się wypowiadać, co z dzieckiem należy a czego nie i gdzie robię źle, bo PRACOWAŁ Z DZIEĆMI I JEGO DZIECI LUBIĄ.
    Normalnie mi adrenalina skacze.
    Kiedys mnie taka jedna koleżanka NAPOMNIAŁA, że za mało uwagi poświęcam dziecku a za bardzo się skupiam na swoim życiu uczuciowym. Bo ona się dziećmi opiekowała i chciałaby miec dziecko więc WIE JAK NALEŻY.
    Japiergole, ludzie to normalnie są bez wyobraźni, albo im się wydaje, że są miszczami świata we wszystkim ZAOCZNIE

    Polubienie

  10. Podoba mi się strasznie to: „Czasem ktoś, kto widzi z zewnątrz, spostrzeże więcej niż ten, który tkwi w samym środku. Wewnątrz trąby powietrznej też jest cisza. I nie ma tu miejsca na lepszych i gorszych.”
    Ludzie są tak różni i wiedzą wiele na różne tematy, że wydaje mi się, że ocenianie nie ma prawa występować. Tym bardziej gdy kogoś nie znamy.
    Ps. Byłam obecna od urodzenia poprzez całe wychowanie przy moim 6-letnim siostrzeńcu. Wydaje mi się, że miałabym też prawo się wypowiedzieć w pewnyh kwestiach…

    Polubienie

  11. Dobrze, że ktoś to wreszcie zauważył. Sama jestem mamą siedemnastomiesięcznej córeczki i wiem, jak wiele zmienia się po urodzeniu dziecka w życiu rodziców. Nigdy jednak nie uważałam za stosowne roztaczać wokół siebie aury heroizmu, czy wszechwiedzy z powodu bycia mamą – to śmieszne. Każdy żyje jak chce i lubi. Kto pragnie dziecka, ma je i wychowuje, a kto nie chce powiększać populacji ludzkiej – ten nie ma.

    Jest jednak druga strona medalu, o której warto tu wspomnieć. Dostrzegłam ją jakiś czas temu czytając komentarze pod jakimś onetowskim artykułem o macierzyństwie. Często to właśnie wolne, dobrze zarabiające kobiety sukcesu, które z wyboru postawiły na karierę, mają w pogardzie tzw. matki polki. Mam też dwie takie koleżanki, które są singlami, a które pouczają mnie, co powinnam robić, żeby moje dziecko robiło to, czy tamto lub nie robiło czegoś. Zwracają mi uwagę, komentują i oceniają w sposób świadczący o braku podstawowej wiedzy na temat psychologii dziecka, jak również niedoborze wyczucia co do sposobu wypowiadania takich poglądów. Jak powinna byc moja reakcja, żebym nie została oceniona jako matka wszechwiedząca i pojechana na punkcie swojego dziecka do granic możliwości?
    Na razie w 99% ignoruję takie nietrafione i mało grzeczne komentarze, ale kiedyś nerwa mi puści…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s