Linię obsługuje zakład R-1 'Wola'

– Pieczenie to tyle radości – wysyczała Bajka oparzywszy się w palec przy dziecku.

Nie wypadało bowiem rzec nic ze stosownych słów cisnących mi się na usta. Były raczej niestosowne do nauki mówienia dla Lokatora. Co ja Go będę uczyć, koledzy Go nauczą w przedszkolu. Przynajmniej w oczach dziecka pozostanę nieskazitelna leksykalnie. Za to potem podczas zmywania w bardzo specyficzny sposób wspomniałam ukradkiem wszystkich świętych i każdego z osobna. Ktoś na pewno miał czkawkę.

Kupiłam sobie w końcu buty. Glany oczywiście. Krótkie bo wiosna. Mamut nie będzie rozczarowany. Choć tym razem nie czarne, smoliste a w kolorze burgund, rocznik bieżący. Całkiem mi się podobają choć oczywiście już się prawie w nich na słupie zabiłam bo jeszcze są sztywne jak Lenin w mauzoleum. Słupowi oczywiście powiedziałam ‚przepraszam’ – jak to mam w zwyczaju już chyba – sądząc, że znokautowałam przygodnego przechodnia. Słup oczywiście nie odpowiedział. I w sumie dobrze bo gdyby było inaczej musiałabym zacząć się martwić o moje zdrowie psychiczne nieco bardziej niż dotąd. Rowerzysta w dreadach zachichotał szpetnie i spytał czy nie potrzebuję pomocy. Nie potrzebowałam. Sama sobie dźwig zamówię jak nie dojdę do domu.

Zakupów nie lubię, zwłaszcza obuwniczych, więc kupowanie butów odbywa się w dość specyficzny sposób. Wchodzę, rozglądam się i jak coś mnie zainteresuje – przymierzam. Z reguły zawsze interesuje mnie jedna konkretna para i z reguły z nią właśnie ze sklepu wychodzę. Albo w niej. Nie cierpię szukać dlatego to buty mnie znajdują a nie odwrotnie. Stoją sobie na półce i spokojnie czekają a jak już się pojawię, krzyczą: ‚to my, tu jesteśmy, to właśnie o nas marzysz’.

A ja w skrytości ducha jestem dobrym człowiekiem, więc ulegam i kupuję. Na szczęście po nową parę wybieram się dopiero wtedy, gdy dotychczasowa w zasadzie umiera albo jest na obuwniczym OIOM-ie. W przeciwnym razie zbankrutowałabym w szybkim tempie a na pocieszenie zostałaby mi szafa pełna butów i sterta zaległych rachunków za czynsz.

Weszłam do sklepu. Pani z wyglądu nie podobna do nikogo za to wystylizowana na młodą, gniewną, z problemami i ogólnym weltszmercem z miejsca ruszyła mi z pomocą. Jakby wraz z wejściem do sklepu Dr M. ludziom zanikał w mózgu ośrodek odpowiedzialny za gust i podejmowanie decyzji.

– W czym mogę…
– Te.
– Eeee… te?
– Tak. Poproszę 39 do przymierzenia.
– Tak od razu?

A co ona się gry wstępnej spodziewała? Pewnie, że od razu.

– Pasują?
– Tak. Wezmę je. A stare proszę mi zapakować.

Lubię konkrety. Pięć minut to wystarczająco dużo czasu.

Siedzę więc sobie w pracy w brand nju szuzach, popijam kawę, wystukuję jakieś literki na klawiaturze – które pozornie bez ładu i składu zawsze się w jakąś dziwną całość ułożą i ktoś to potem nawet przeczyta – i nic nie jest w stanie popsuć mi dobrego nastroju. Ani fakt, że czwartego i piątego maja będę tkwiła w firmie sama jak opakowanie masła roślinnego w mojej lodówce (co przypomina mi, że muszę pilnie zrobić zakupy, bo na tym maśle długo raczej nie pociągnę), ani też Kasprowy usypany z rzeczy czekających na żelazko i moje matczyne dłonie (co mi przypomina, że chcę iść na wagary i żeby w tym czasie małe skrzaty o długich brodach – może być ZZ Top 😉 – poprasowały to wszystko za mnie), ani nawet sąsiad z wiertarą, który zakupił nowe wiertła i jak tylko uśpię Młodego, zechce powiesić sobie radosne stadko landszaftów akurat na ścianie przylegającej do obywatelskiego łoża.

Po prostu nic.

Idę dziś do kina na ‚Epokę lodowcową 2’, na uszach mam od rana Sepulturę ‚Chaos AD’ – to tak w kwestii wyciszenia 😉 – i prócz tego mam jeszcze w głębokim poważaniu resztę świata wraz ze wszystkimi problemami i dziurą ozonową na czele. Młody zostaje pod dobrą opieką a ja zamierzam się dobrze bawić, skorzystać z tego, że mnie los spuścił z łańcucha i wykorzystać każdą minutę do imentu. I będzie mi z tym bezczelnie dobrze 😉

Amen

21 uwag do wpisu “Linię obsługuje zakład R-1 'Wola'

  1. nowe buty, Epoka -jeszcze nie byłam – i 5 dni prawie wolnego… jakby tak każdy weekend miał 5 dni to może i Kasprowego byś nie zauważyła 🙂

    Polubienie

  2. a ja dzisiaj pierwszy raz Twoje zdjęcia sobie obejrzałam. Te co to Monika i Ania maja do nich prawa zastrzeżone;-) I muszę w związku z wiosną stwierdzić, że całkiem ładna z Ciebie Bajka:-)))
    Pozdrawiam

    P.S. tylko proszę mnie o nic nie podejrzewać!!!:-)mój Brat zagladał mi przez ramię i przyznam szczerze, że go prawie wprost zacytowałam:-)))

    Polubienie

  3. Oj, na epoce to moze cięzko być, bo czasem ludzie zagłuszaja smiechem kolejne dowcipy…
    Ale …
    „jeśli twój gatunek przetrwa klaśnij w dłoń” 😉

    Polubienie

  4. cholerka… a ja do północy pewnie będę klepać w klawisze powieść pt. „i_z_o_l_a_c_j_e f_u_n_d_a_m_e_n_t_ó_w i ś_c_i_a_n p_i_w_n_i_c” ale nic to, kiedys ta wiedza mi się przyda, jak będzie mi dane własny dom postawić 🙂

    Polubienie

  5. masło ma takie własciwości, e pomaga w wyciaganiu maluchów zwanych kleszczami.
    i nie powiesz mi, że miałabyś ochotę wyjmować np z obywatelowego naręcznika, hmm?

    dlatego lepiej masełko do lodówki (albo na kanapkę, jak kto woli), posiedzieć sobie w biurze zamiast w lesie zbierać kleszcze (wa tych potężny wysyp w tym roku) i na uszy wrzucić… własnie sobie odświerzam pamięc nad war for teritory (pierwszy utworek z chaos co mi przyszedł do głowy), ale nie zmienia to mojego nastawienia do swoistego przełomu sepultury po odejściu lombardo… ten to był garowy wymiatacz 🙂

    Polubienie

  6. gingery – niestety. miałam jakiś czas temu nadzieję, że się jakoś da cudownym sposobem ominąć ten piękny okres zrywania pięt do kości, ale nie:(

    ale mam koleżankę, co mówi, że jej się takie rzeczy nie imają i chciała mi rozchodzić, więc może też kogoś takiego masz pod ręką?

    a może grubaśne skarpetki?

    najbardziej mnie jednakowoż wkurza, że nie można się zawiązać dokładnie i paluchy też poobcinane są, niestety:(

    czas nas uczy pogody:D

    Polubienie

  7. Odciski od glanów przy rozchodzeniu? Nigdy nie miałam. Ostatnio miałam problemy, ale to dlatego, że za dużo tuptałam w te i we wte :).

    Ale burgund.. mmm. Wiem, co sobie na jesień sprawię :D.

    (na czyichś nóżkach widziałam kiedyś takie wiosennie zielone. nigdzie więcej, a właścicielka mi umknęła krokiem chyżym i żwawym :|)

    Polubienie

  8. A te glany to tylko takie sztywne sprzedają? Innych nie ma? W końcu nie każde nowe buty są sztywne. Rozumiem, że glany nie mogą być z cielęcej skórki ale może mogłabyś gdzieś znaleźć takie bardziej przyjazne ludziom…

    Polubienie

  9. Zazdroszczę, że tylko 4 i 5 musisz siedzieć w robocie, bo rozumiem, że 2 V pozwolili Ci wziąć urlop. Ja usłyszałam „Ktoś musi pracować”. I koniec dyskusji. Finito. 😦

    Polubienie

  10. a której części glanów nie rozumiesz? glany to taki pseudo-wojskowe buty, dr martensa albo kmm albo wszelkie inne. fajne, ale ciezkie jak jasna cholera, dlatego juz z nich zrezygnowalam calkowicie. aczkolwiek troche mi brakuje komfortu ktory zapewniaja jedne buty na caly rok 🙂 bo ja nienawidze kupowania butow. a glany twarde sa z reguly, szczegolnie nowe. w koncu to maja byc buty niezniszczalne. a polbuty zawsze obcieraja jak sa nowe i to nie tylko glany 😛
    i tym oto optymistycznym akcentem konczę moją tyradę na temat glanów. należy mi ją wybaczyć, ja ostatnio mózgu nie posiadam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s