Wkurw kontaktowy wielopoziomowy

Poszłam zapisać Wrzaskuna do żłobka. Myślałam, myślałam i wymyśliłam, że innej możliwości nie ma. Pewnie, że wolałabym być wzorcową matką z hamerykańskich podręczników wielkich i bogatych dochtorów, co to nie musi łamać sobie głowy i obgryzać pazurów w poszukiwaniu drzwi z napisem ‚wyjście’. Ale nie jestem. Mało tego, wzorcowego to u mnie nie ma nic. Nawet dłonie mam niewymiarowe bo za małe na ‚dorosłe’ rękawiczki. Tak. No to żłobek. Na zatrudnienie opiekunki mnie nie stać. Zresztą po opłaceniu tego wynajmowanego mieszkania zostaje mi całe 500 złotych. Byczo. Zwłaszcza, że bilet miesięczny kosztuje 66. Babcia ze względów oczywistych odpada a innych wersji planu brak. Poszłam więc do tego przybytku dla dzieci, którym starsze panie w beretach straszą młode matki w autobusach.
Pogoda piękna, Młody w wózku, w drogę. Punkt docelowy okazał się bliższym niż przypuszczałam bo o cały przystanek tramwajowy od domu. Bomba. Już się napaliłam jak szczerbaty na zwietrzałe suchary, już sobie zaplanowałam gry-plan, już witałam się z gąską namalowaną na szybie…
Niestety moje zapędy w mig ostudziła Miss Piguła. Ale po kolei. Najpierw drzwi otworzyła Mała Zasuszona. Otworzyła i znikła gdzieś za drzwiami by kontynuować rozmowę telefoniczną. Stałam sobie więc piętnaście minut na korytarzu dzierżąc szczelnie opakowanego Lokatora i czekając na Zasuszoną, co znikła szybciej niż powiedziałam ‚dzień dobry’. W tym czasie zdążyłam się dowiedzieć co będzie jadła, w co będzie ubrana i jak się uczesze na Sylwestra ona, jej mąż, dzieci, teściowa, sąsiadka i pies. Nie wiem czyj bo się pogubiłam. Świetnie. Może skorzystam. Jak już Mała Skwarka paplaninę skończyła i raczyła wyjść, powiedziałam zgodnie z prawdą po co przyszłam.

– Kierowniczki nie ma – fachowo zaskrzeczała Sucha – jest na urlopie – zgromiła mnie wzrokiem, bo jak ja śmiem w ogóle tak przed tym Sylwestrem – ale zawołam pielęgniarkę…

Tu nastąpiło małe deja vu, bo znów musiałam czekać. Tym razem krócej i na kogo innego. Przyszła Miss Piguła. Obejrzała mnie ze znawstwem z każdej strony aż się zastanowiłam czy pod tą czapką to aby na pewno ja mam czyste uszy. Potem zajrzała Obywatelowi w nos i zaprosiła mnie do pokoju zwierzeń. Pokój zwierzeń miał na drzwiach napis ‚sekretariat’ i wystrój ala wczesny Gierek, ale za to Miss Piguła była bez napisu (w przeciwieństwie do mnie się nie przedstawiła) i miała wystrój ala późny Picasso. Sądząc po twarzy bardzo późny. Ruszyłam więc do ataku i wyłuszczyłam cel moich odwiedzin. Trwała Ondulacja zaśmiała się kpiąco półgębkiem i pomachała przed nosem kartką formatu A4:

– Pani wypełni wniosek to pani przyjdzie ALE uprzedzam, że to nie takie proste – zawiesiła głos by spotęgować napięcie. Chyba przedmiesiączkowe.
– A co trzeba zrobić, żeby było? Może dla samotnych matek są przewidziane jakieś udogodnienia? – spytałam.
– Proszę pani, teraz trzy czwarte to samotne – zaśmiała mi się w nos. Ugryzłam się w język żeby nie zdziwić się, że w państwie Romka, Andrzeja i Kaczorów to chyba raczej niemożliwe, bo jak to tak, ale się udało i opanowałam ów myślotok.
– A jakie są realne szanse na przyjęcie dziecka? – zadałam rzeczowe pytanie
– WIE pani, cóż, my mamy AŻ Z WRZEŚNIA dzieci NIE PRZYJĘTE… ale trzeba być dobrej myśli – pocieszyła mnie Piguła
– To może ja od razu tutaj wypełnię ten wniosek – sapnęłam zrezygnowana
– A nie, nie. Bo TU musi być pieczątka zakładu pracy – tu zawiesiła głos i oglądnęła mnie raz jeszcze dodając – pracuje JUŻ pani?
– JUŻ jakiś czas…

Pomyśleć, że trzydziestka za pasem, a jakieś Klempy Urzędnicze nadal biorą mnie za zwykłą siksę po gimnazjum i próbują zbyć byle czym. Tylko jakim prawem. W końcu takim ‚zwykłym siksom’ państwo również powinno zapewnić pomoc.

I znów mi się przypomina kawałek Kazika ‚Polska’… A jeszcze te żłobki i przedszkola, co to i tak tylko dla wybranych, wielcy i możni chcą pozamykać. No ale przecież zostaną prywatne, nie? Brawo.
Nic tylko wybrać się na Wiejską i trenować rzuty pieluchami w dal. Pełnymi oczywiście.

10 uwag do wpisu “Wkurw kontaktowy wielopoziomowy

  1. nie zawsze tak jest, niemniej współczuję. w tym mieście pewnie wszędzie jest wyższy, tfu, „standard”, a to, co lepsze, nie zawsze jest lepsze:(

    Polubienie

  2. Czyżby czasowe przejmowanie opieki nad wnuczkiem przez drugą babcię było trudniejsze od przyjęcia Igora do żłobka? Czy też „teściówka” jest zdania, że matka powinna siedzieć w domu z potomkiem do 18 roku życia? Na tyle na ile Cię znam to powinno Ci się udać „przestawić ją na właściwe tory”. ;)))

    Polubienie

  3. problemy z żłobkiem, za chwilę pojawią się problemy z przedszkolem… uroki macieżyństwa w Polsce. Ale nie łam się Baj, walcz… trzymam kciukasy 🙂

    Polubienie

  4. Droga Właściwielko Bloga!
    Chciałabym powiedzieć (w tym wypadku napisać), że masz rację… władze mamy do kitu i najlepiej zasypać Wiejską dziecięcymi wytworami z jelit – inaczej amunicją, którą chcesz rzucać.
    Siksa po gimnazjum… Wiesz… czasem tam bywa, że jak Ty nazwałaś te siksy też mają ciężkie życie i czasem mając po gimnazjum 16 lat, czują się na 26. Ja po gimnazjum wcale nie czułam się siksą, bo pracowałam od 15 roku życia, nie narzekając oczywiście na swój los, bo dzięki temu szybciej wydoroślałam. Wiesz co może znaczyć siksa?
    „Dziewczyna, nawet już kobieta
    , która wyzej sr*** niz tylek ma”. Czyli udaje, że jest odpowiedzialna i radzi sobie w świecie bez pomocy. Siksy są niestety częstym objawem w społeczeństwie, ale pozwolę sobie podkreślić, że SIKSY zdarzają się chyba najczęściej po ukończeniu sześciu lat podstawówki w lat dwanaście na ten przykład. Bo siksa kojarzy mi się z niewiastą jak nazwa z lekka wskazuje posiusianą… Czyli niedojrzałą obasolutnie. Troszkę bezmózgie są takie lale… Cóż począć. Są i tyle. Jak te bakterie w łazienkach…

    POzdrowienia!
    PS – ucaluj Igora!

    Polubienie

  5. ooo to ja się pozwole nie zgodzić z przedmówczynią.
    Wg takiej jednej mądrej definicji, która szczegółowo omawia funkcje cewki moczowej oraz pęcherza, mianem „siksy” określa się ni mniej ni więcej tylko chichotliwą nastolatkę. Taką co to …ekhem khem popuszcza ze śmiechu.
    Mądrze to sobie twórca definicji wykoncypował, nie? ; )

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s