Dom

Mieszkamy sobie. On i ja. Ja i On. Chwilowo to ja dyktuję warunki ale tylko pozornie. W końcu wytrzymałość usznych bębenków też ma swoje granice. I lokatorski nos bezbłędnie zdaje się to wyczuwać. Generalnie z każdym dniem jest nam ze sobą lepiej. Oswajanie w toku. I to bez czytania instrukcji obsługi. Jak zawsze. Przestaliśmy się wytrzeszczać a zaczęliśmy patrzeć. Patrzeć i widzieć.

Mieszkanie znalazła Siostrzyca. I chwała jej za to bo w zasadzie alternatywy sensownej nie było. Nie wiem co prawda na jak długo starczy mi funduszy aby wiązać te oba końce co to się przez portfel przewijają ale chwilowo i tak nie mam na to wpływu, więc szamotać się w rozpaczy nie zamierzam. Poszukam dodatkowego zajęcia. Może akurat ktoś będzie mnie i moich rozlicznych ‚talentów’ potrzebował. Ja się chętnie nimi podzielę.

Póki co w naszym małym gniazdku króluje minimalizm i dopiero odkrywam gdzie mam na ten przykład skarpetki ale wierzę, że z czasem jakoś przewiozę sobie z Mamutowa to czego jeszcze brak i będzie nam tu całkiem przytulnie. Już mi się podoba a co dopiero jak pojawi się cała reszta osobistych szpargałów. Cieszy mnie zwłaszcza spora półka na książki stojąca w pokoju i czekająca na zasiedlenie pod sam sufit. Mam tu też bardzo przytulną kuchnię, w której miło będzie pić herbatę, mały przedpokój i schowek pełniący rolę garderoby. No i łazienka, w której jest wanna. To już w ogóle luksus. A na okiennych parapetach stoją sobie w doniczkach kwiaty. Ciekawe czy przeczuwają już zasuszenie gdy o nich w ferworze macierzyńskich obowiązków zapomnę.

Mieszkam w pobliżu pięknego parku. Tak słyszałam. Sama nie wiem bo uwięziło mnie dziecko. Jak zaczniemy się rozspacerowywać to ów fakt skonfrontuję. Z okna widzę drzewa i sklep spożywczy. Znak, że tuż obok cywilizacja. Może siłą woli teleportuję się tam gdy chleb zrobi się już zbyt sędziwy nawet do wbijania nim gwoździ. Poza tym przez ścianę słyszę czasem sąsiada. Ale wolę radio. On pewnie też by wolał ale ostatnio słyszy głównie Wrzaskuna. Zwłaszcza nocną porą. Nie wiem na jak długo starczy mu cierpliwości zanim w odwecie zacznie borować dziury wiertarką ale póki co jest dzielny. Albo przygłuchy. Albo też zawczasu zaopatrzył się w stopery i teraz zgrywa twardziela.

Mieszkamy więc sobie wespół z Lokatorem. On i ja. Ja i On. I choć wiem, że będzie ciężko, to zrobię wszystko by zapewnić mu Dom. Taki prawdziwy i ciepły. Bo każde dziecko na to zasługuje. Na Dom najlepszy pod słońcem. Uda się. Musi.

5 uwag do wpisu “Dom

  1. Dzięki Bajko za ten wpis.Uswiadomił mi na nowo to, co niby wiem, ale może nie zawsze pamietam? Też mieszkam ja i on w niewielkim mieszkaniu, tyle że on nieco starszy od Twojego stworka- ma dwa lata.I czasem zatracam się w tym kołowrocie, zmeczeniu, nie mam ochoty na zabawę czytanie książeczek, wolę wgapić się bezmyślnie w telewizor lub leżeć od tak i patrzeć w sufit.A ten maluch ma tylko mnie, tak jak Twój Ciebie.I cały czas jest ze mną.Dopiero teraz to dostrzegam, bo kiedyś mimo że był wciąż czułam się sama.Chciałabym mu dać dom inny od mojego- pachnacy, ciepły, wesoły, bezpieczny.Mam nadzieję, że się uda.Dziękuję Bajko.

    Polubienie

  2. Na pewno się uda Bajeczko. Wspieram Cię jak mogę sama siedząc okrawkiem tyłka na krześle. Za chwilę kolejne karmienie.
    No i moje spóźnione gratulacje pięknego Lokatora 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s