Tiszert – lepszy wariant wolności słowa

Nadal mam na drugie imię Krążownik ale nie ma tego złego co by na zdrowie nie poszło. Przynajmniej na brak ruchu nie narzekam. A to przecież niebagatelna sprawa dwa tygodnie przed terminem eksmisji Lokatora Z Dolnego Piętra i skierowaniem go do zastępczego lokalu – świata zewnętrznego. W poczekalniach można poza tym podszkolić się z psychologii klinicznej czy społecznej lub dajmy na to spotkać same ciekawe typy. Babinki w moherowych beretach przy 20 stopniach to betka. Teraz zliczam właścicieli góralskich sweterków w połączeniu z sandałami. Obowiązkowo wzutymi na skarpety dziane poliestrowe. Po kilku godzinach spędzonych w takim towarzystwie atmosfera wyraźnie ulega zagęszczeniu. I to bynajmniej nie z uwagi na urok osobisty pań z rejestracji. Ale są też bardziej urokliwe widoki. Na przykład widziałam dziś interesującego młodego człowieka w bardzo interesującej czarnej koszulce zwanej w kręgach popisowo-lingwistycznych tiszertem. Tiszert ów prócz miłego aparycyjnie właściciela opatrzony był wściekle-pomarańczowym napisem. Napis głosił: ‚Moja żona odeszła z moim najlepszym przyjacielem… Bardzo mi go brak’. Rechot jaki uskuteczniłam przerósł nawet wytrzymałość Moherowego Beretu Z Sąsiedztwa. Pani pod pozorem zlustrowania tablicy ogłoszeń ukradkiem zmieniła miejsce tymczasowego pobytu na bardziej oddalone ode mnie. Musiała się nie na żarty przestraszyć tego niekontrolowanego wybuchu radości. To, że napisu nie widziała to pewne. Podejrzewam, że ilość dioptrii miała wprostproporcjonalną do wytrzymałości na ciepło. Najlepsze jednak było jak w końcu weszłam do gabinetu pana kardiologa, którego na potrzeby osobiste nazwałam umownie Janem Serce. Okazał się nim bowiem być właściciel wcześniej omawianego fragmentu garderoby. Oprócz śmiesznej koszulki, zakrytej obecnie gustownym kitelkiem, dochtor Jan okazał się także być posiadaczem wspaniałego użytkowego poczucia humoru. Użytkowe poczucie humoru w przeciwieństwie do jego teoretycznej wyłącznie odmiany pozwala pacjentowi na znacznie bardziej komfortowe warunki badania. Podejrzewam, że nawet Moher Z Trwałą Ondulacją się u niego wyluzował i kto wie, może nawet zdjął beret. W każdym bądź razie miło sobie z panem Serce pogwarzyliśmy, wymieniliśmy złote myśli i przepis na makowiec a następnie pożegnaliśmy się, życząc sobie braku żon i nadmiaru najlepszych przyjaciół. Patent z koszulką pochwaliłam jako wyborny ale to już wewnętrznie bo jeszcze by chłop w samozachwyt popadł. Mam się u niego zjawić jak już się ujednostkowię i przestanę stanowić liczbę mnogą, więc jeszcze zdążę wpłynąć na jego ewentualny narcyzm. Potem pognałam do domu, dokonałam brutalnego morderstwa na piersi z kury i pożarłam tygodniową rację żywnościową dla plutonu wojska. Po południu przyjechała Melissa i z żalem ale i niejaką ulgą pożegnałam szarego kociambra. Wiem, że trafił w dobre ręce ale i tak będę tęsknić. Mam nadzieję, że maluch będzie się dobrze chował i sprawiał nowym opiekunom wiele radości. Stefan jakoś mało przejęła się stratą dziecka ale to ponoć norma. W końcu została jej jeszcze wesoła kompania w postaci trójki urwisów. Ma zatem urozmaicenie i na brak zajęć nie narzeka. Pies jak zwykle świetnie się sprawdza w ulubionej mu roli obserwatora i nie zabiera głosu. Nawet gdy maluchy skaczą mu po głowie. No tak. Przecież minął sezon na ślimaki. Na marginesie miast peesa dodam, że Chuda ma bardzo ładny charakter pisma i jeszcze lepszy gust. Wielkie dzięki w imieniu Obywatela.

Z rzeczy pociesznych acz niewątpliwie w pewnych okolicznościach prawdziwych wyczytałam ostatnio maksymę godną każdego rasowego grzybiarza, harcerza czy leśnego spacerowicza:

– Co jest najważniejsze w lesie?
– Papier toaletowy, zwłaszcza w iglastym

5 uwag do wpisu “Tiszert – lepszy wariant wolności słowa

  1. przyzwyczajasz Mlodego do nocnego trybu zycia i na wpol rozumnego pozywienia. Myslisz ze to sie dobrze skonczy?

    Tez zycze Ci braku zony w najblizszym czasie. Chociaz docelowo podobno sa wcale praktyczne w obejsciu.

    Polubienie

  2. Kociak też za wami tęskni… ale poza tym jest śliczny i kochany i mruczy jak mały motorek.
    A na zabawy zbiera mu się o 4 nad ranem:)) Któreś z nas musi zmienić tryb życia i nie sądzę aby on miał na to ochotę:))

    Polubienie

  3. Serio mówisz dwa tygodnie??? Tak jesteś ruchliwa, że myślałam, że to ze 2-3 miesiące. Bohaterka. Wszystkiego dobrego Ci życzę z całego serca,jestem Twoją starą choć jednostronną znajomą. Ale pełną podziwu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s