Zabawy pozorne

Ludzie mawiają, że noc nigdy nie jest tak ciemna, byśmy nie mogli się w niej przejrzeć. Mądrzy ludzie dodają, że najlepiej przeglądać się w cudzych oczach. Bo prawda jest taka, że mało rzeczy w nas samych potrafimy dostrzec. A już najmniej gdy myślimy, że wiemy o sobie wszystko. O obiektywizmie nawet nie wspominam, bo te oceny innych też mocno subiektywne są – jak to oceny – ale fakt faktem, że bardziej miarodajne niż własne zdanie na swój temat. Chyba, że ktoś ma tak doskonałe zdolności kreacyjne i solidnie wyselekcjonowane otoczenie, że jest w stanie ‚wcisnąć’ ludziom siebie takiego jakim chciałby być. Bo nie jest. Nie musiałby udawać. Wtedy ma szansę na Oskara za najlepszą rolę pierwszoplanową w dziedzinie codzienności. Ale prędzej czy później wyłazi taka krzywo dopasowana podszewka jak wszystko co sztuczne i na pokaz. Najlepiej być naturalnym i nie udawać kogoś kim się nie jest. Pozerów i tak jest multum, więc zbędne jest dokładanie własnej osoby do takich łańcuszków. To co w nas siedzi z reguły widać. Jeśli nie od razu to zapewne przy bliższym poznaniu i konfrontacji. Kim więc jesteśmy i jacy jesteśmy? To może banalne ale najlepiej spytać innych. Takich co to już zdążyli nas poznać w różnych sytuacjach. Nie tylko w tych, które starannie zaaranżowaliśmy. Sami jesteśmy z reguły w stanie powiedzieć o nas w kwestii chęci, pragnień i oczekiwań. Mówić – jestem towarzyski i otwarty – bo takim stać się chcielibyśmy. Dążymy do tego i czasem się udaje ale nie zawsze. W tym wypadku powiedzenie: ‚jak cię widzą tak cię piszą’ nabiera dodatkowego wyrazu. Wystarczy odwrócić kolejność. Chcesz naprawdę wiedzieć jakim jesteś człowiekiem? Spytaj. A im więcej osób w grupie badawczej tym lepiej. Bo każdy widzi i ocenia nas nieco inaczej i w nieco innych kategoriach się do nas odnosi. A warto poznać czasem szerszy horyzont myślowy. Inna sprawa, że takie przeglądanie się w lustrze cudzych oczu też powinno się stosować z umiarem. Żeby ślepo nie sugerować się zdaniem jednej czy dwóch osób a pozostać sobą i umiejętnie wyciągać z takich sytuacji wnioski. A trzeba przyznać, że takie opinie potrafią niekiedy nieźle zaskoczyć. Ja to lubię ale są tacy co wolą łudzić się dorabianiem ideologii do papieru toaletowego. Kiedyś na studiach spotkałam się z opinią, że lepiej być nonkonformistą, nie ulegać wpływom i nie interesować się tym co myślą o nas inni. Dla mnie to mylenie pojęć i zwykły cykor bo a nóż widelec wyda się, że my nie tacy jakimi próbujemy innym się sprzedać. Nie znam osoby, której by to tak naprawdę kompletnie nie interesowało. Może tego nie przyjąć, może zignorować, ale zawsze jest ten element ciekawości i chęci poznania samego siebie z dystansu obcego organizmu. To akurat zdrowe i nie do końca rozumiem czemu tak wielu z nas wstydzi się do tego przyznać. Mechanizm zaprzeczania rozwinął się u ludzi niemal automatycznie i czasem tylko bawi mnie gdy uruchamia się jeszcze przed wybrzmieniem pytania. Dla chętnych co tak jak ja lubią widzieć i wiedzieć więcej niż minimum programowe nakazuje są bardzo interesujące zabawy, co tylko z pozoru są zabawami. Jedna z nich polega na tym by w gronie znajomych wytypować osobę zgadującą. Taki delikwent oddala się na chwilę a w tym czasie reszta ustala o kim będą rozprawiać. Może to być dowolna z zebranych osoba, nie wykluczając odgadującego. Potem ‚wygnaniec’ wraca i zadaje pytania porównawczo-opisowe, które mają mu ułatwić zadanie i naprowadzić na trop. Pytania mogą być przeróżne: gdyby ta osoba była kolorem to jakim? albo jakim drzewem, zwierzem czy zjawiskiem? jaką wodą, jaką muzyką czy potrawą? jakim domem, kształtem czy dniem tygodnia? w jakiej przestrzeni najlepiej by się czuła? jaki stanowiłaby charakter pisma? Przykłady można mnożyć bez końca. Zabawa ta jest nie dość, że bardzo cenna dla takiego ‚omawianego’ i sprawdza na ile dobrze znajomi się znają wzajemnie to jeszcze bywa fenomenalnie śmiechogenna. Pełne zaskoczenie i zwroty akcji gwarantowane.

Możecie zacząć ode mnie 😉

7 uwag do wpisu “Zabawy pozorne

  1. z jednej strony racja, zas z drugiej:
    zwroc uwage, ze inni widza tylko to, co pokazesz, obraz, ‚efekt koncowy’. Zbior cech, mysli, reakcji, ktore po zmieszaniu daja akurat ciebie, nie zna nikt. Dlatego w innych oczach mozesz zobaczyc tylko obraz, wynik zmieszania, nic wiecej..
    Prawda jest rowniez to, ze inni przechwytuja zdanie-nasza autoopinie i patrza na nas tak, jak my sami na siebie.

    Polubienie

  2. Pecha – ale nikt, nikt nawet przez minute nie zdoła utrzymać absolutnej kontroli nad sobą, zapanować nad wszystkimi słowami i gestami zwłaszcza gdy jest między ludżmi i ma co robić (nie przez minutę siedzieć na krześle bez ruchu). Język ciała jest rozpoznawany w większości podśwaidomie. Większość ocen powstaje na tej podstawie.
    Pamiętam, Bajko, podobne zabawy z warsztatów GSA (Gdańskie Stowarzyszenie Akademickie). Pamiętam też te z zaufaniem, kiedy trzeba było przewrócić się z zamkniętymi oczami i zaufać grupie że nas złapie, te z podchodzeniem coraz blizej i szeptaniem, by określić osobistą granicę „sfery osobistej”… A najbardziej te, kiedy mieliśmy opowiedzieć komuś ważne zdarzenie ze swojego zycia, a potem ta osoba miała opowiedzieć nam je z powrotem tak, jaki je zrozumiała… pamiętam zaskoczenie wielu osób, w tym i moje, że osoba słuchająca zrozumiała zupełnie inaczej, właściwie jeśli chodzi o rzeczy ważne nie zrozumiała nic… rzecz dająca wiele do myślenia jeśli chodzi o dobór słów i wieloznaczność języka.

    Polubienie

  3. cenię tę zabawę. Nie tylko ze względu na własciwości ekhem…rozrywkowe. Jak dla mnie to i psychologia i przede wszystkim zbiór świetnych metafor.
    Na marginesie – pamiętasz, Bajko, foksterierka? 😉

    Polubienie

  4. Wyjęłas mi tą notke spod palców. Własnie chciałam napisać o tym, że powinno się mieć świadamość jak się jest odbieranym. Bo to jacy chcemy być, jacy nam się wydaje że jesteśmy – wcale nie oznacza że tak jest. A różnica w odbiorze moze dawać opłakane skutki. To samo zdanie wypowiedziane przez dwie różne osoby, może wywołać zupełnie inny efekt. Chociażby mała uszczypliwa uwaga – u kogoś lubianego, to będzie zart – u kogoś nie lubianego – obelga.
    Najgorsze są osoby, którym się wydaje ze są fajne, ciekawe, inteligentne i lubiane – a nie są. A nie są najczęściej własnie dlatego, ze za bardzo chcą być tak odbierane. Łatwo z tym przesadzić. Łatwo się wywyższać. Gorzej z podstawami do tego. No i takim osobom własnie się powinno to wszystko uświadamiać. Ale to jest baaaaardzo trudne….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s