'Pokażę ci strach w garstce prochu'

Siedzę sobie po turecku, czyli bardziej trędi teraz – w pozycji lotosu czy innej maciejki i obserwuję. Podejrzewam, że gdybym miała lornetkę, zapominałabym o obiedzie. Notorycznie. W sumie to zawsze niezła oszczędność. A zawsze śmiałam się z babć spędzających w oknie dwadzieścia na dwadzieścia cztery godziny. Chyba się starzeję. Nie ma co. Siedzę więc sobie z tą jogą co to o niej pojęcia nie mam a uprawiam od dziecka jak dzikusy bataty i patrzę. Obok na podwórzu potrójnie łaciata kotka miauczy rozgłośnie. Ma do wykarmienia sporą gromadkę ślepego szczęścia i najwyraźniej domaga się pozostałości po pstrągach z grilla. Czemu nie. Starczy dla każdego. Patrzę dalej. Czyjeś pranie suszy się od trzech dni. Mimo częstego deszczu. Patrzę dalej. Obok na podwórku jest studnia. Studnia jest głęboka i przykryta jedynie drewnianą pokrywą przywaloną kamulcem. Kamień wygląda na solidny. Tylko wygląda. Tuż obok bawi się trójka dzieci. Mają od dwóch do pięciu lat.

Na szczęście nie zauważają ani kamulca ani studni. Bawią się młotkiem. Dwulatek taszczy go z trudem. Ten starszy uderza nim w plastikowe figurki i samochodziki. Dziewczynka w roli samozwańczego narratora wymyśla dialogi. Dzieci bawią się w pogrzeb. Najpierw zginął Supermen i jego auto. Tragiczną śmiercią przez zamłotkowanie. Potem pochowano go pod płotem ale wystawała mu ręka. Trzeba było przysypać bardziej. Potem przyszła kolej na lalkę z wielkim brzuchem.

– Urodziła ale dziecko jest martwe…
– Trzeba je zakopać…
– Ale żeby nikt nie widział…
– Bo przyjedzie policjant i cie wsadzi…
– Eoeoeo…
– Uciekajmy. Będzie na niego…

Na podwórzu najedzona potrójnie łaciata kotka wygrzewa się w prostokącie słońca, które właśnie przypomniało sobie, że w zasadzie mogłoby trochę poświecić. Czyjeś pranie suszy się z nadzieją. Jest studnia. Dzieci bawią się w pogrzeb. Młotek nic nie robi sobie z bliskiej obecności dwulatka. Zachowuje ciężar właściwy. Zastanawiam się ile przyjdzie poczekać na pierwszy ryk. I nie tylko nad tym się zastanawiam. Ale to już inna opowieść.

Ciekawe kto wie, kim jest autor tytułowych słów. Ładne prawda? Działa…

PS. W Tally Weijl jest piękna sukienka w kolorze czekolady. Wygląda pysznie. Ale nawet gdybym nie występowała teraz w rozmiarze znacznie przewyższającym wszystkie sukienki z Tally Weijl, nie szastnęłabym stu dzięwięcioma zetami z dzięwięćdziesiątką po przecinku. Z różnych przyczyn. Przeczytałabym za to ‚Zakazane gry’ i ‚Wejść tam nie można’. Mniej i bardziej banalnie ale sądzę, że obie miałyby szansę mi się spodobać.

Życzę sobie słońca.
Dobranoc

3 uwagi do wpisu “'Pokażę ci strach w garstce prochu'

  1. ‚Zakazane gry’ – Oliwka przypomina mi mnie,( też niedawno czytałam…) OMW tylko do mnie nie pisze, ale kto wie, co przyniesie jutro…

    dzieci, dzieci, dzieci i jeszcze raz dzieci… Jedno nawet rośnie we mnie, będzie miało na imię ‚szczęście’…
    Mój OMW prywatnie wybierze imię.

    pozdrawiam Ciebie i obywatela szczególnie:) wpadnij czasem do mnie, papa:*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s