Dziś też się kocham

Fart utrzymuje się w dalszym ciągu. Rozważam możliwość nawiedzenia pobliskiej kolektury albo przynajmniej przejścia obok. Z przyczyn całkowicie ode mnie niezależnych bowiem (bo to przez Obywatela zaspałam przecież) zmuszona byłam dziś jechać do pracy pociągiem. Takim co to jedzie po szynach i stuka a prócz zwyczajowego Złego Pana Konduktora i Maszynisty O Dziwnym Spojrzeniu ma na składzie zatkane lub/i zamknięte na głucho wucety oraz spocony tłumek różnego autoramentu.

Na peron wpadłam oczywiście gdy rzeczony pociąg już wjechał podśmiardując miarowo spoconym tłumkiem, więc biletu w kasie – rzecz oczywista – nie zanabyłam. Nie chcąc jednak ryzykować spotkania ze Złym Panem Na Ka ruszyłam na podbój wagonu pierwszego, w którym w razie konieczności jak wieść gminna głosi można przydatne uprawnienie do przejazdu kupić. Przydatne jak diabli, bo pamiętna jestem swego nieustającego szczęścia, gdy zawsze, ilekroć zdarzało mi się bez biletu jeździć, wpadał radośnie wyżej wzmiankowany Pan Na Ka i jeszcze radośniej obdarzał mnie mandatem w odpowiedniej wysokości. O szczęście niepomierne.. jeszcze tego tylko byłoby mi trzeba.

Ruszyłam więc przepychając się pomiędzy siatami rozmaitymi i ich właścicielami do tego nieszczęsnego wagonu a łatwe to nie było, choćby z uwagi na fakt, że wsiadając znajdowałam się w wagonie ostatnim, który jest – jak można łatwo i dość logicznie wywnioskować – oddalony od lokomotywy długością solidnego spacerku. Spacerek przebyłam lekko świńskim truchtem, bo jakoś nie chciałam się natknąć przypadkiem na Złego Pana Na Ka już sprawdzającego bilety. Wtedy to wszystkie moje dobre chęci wzięły i by sobie w łeb palnęły, bo już by było tu lejt i dostałabym papierek.. tylko jakby nieco inny.

Do przedziału dla Pana Maszynisty i jego Wesołej Kompanii dotarłam dysząc i sapiąc jak ranny łoś tylko w trochę gorszym stylu. Oblicze czerwone, włos rozwiany, Obywatel bezczelnie rozwalony na przednim siedzeniu. Zastukałam grzecznie w szybkę a Zły Pan Konduktor mi pomachał. Fajnie – myślę sobie – no to bawimy się w machanie. To ja mu też pomachałam. Po chwili jednak mu się znudziło i podszedł do drzwi a ja znalazłam się w Świętym Przedziale Służbowym z najmilszą miną Sierotki Marysi po pożarze jaką udało mi się przywołać na spocone oblicze.

– Dzień dobry. Chciałam kupić bilecik.
– Aale to będzie dopłata.
– No trudno. Co zrobić.
– I dokąd?
– Do Powiśla.
– Aale to szkolny??
– Nie… normalny

W tym miejscu nastąpiło bezbrzeżne zdziwienie Pana Na Ka, mocno zmienna mimika, szybkie oglądnięcie Lokatora z dolnego piętra, podrapanie się w czoło i kontynuacja.

– Aale to będzie 7 złotych.
– O rety! Tak dużo?
– Noo. Niestety
– Szkoda…

Tu z kolei nastąpiła kolejna moja mina z cyklu Sierotka Marysia na Dzikim Śniadaniu, bezradny uśmiech numer 5 i mryganie rzęskami w stylu jelonka Bambi na ślizgawce. Chcąc nie chcąc chwyciłam za portfel. Na to Pan Na Ka łypnął porozumiewawczo na mnie i na Obywatela i wskazał nam miejsce w kącie świętego służbowego przedziału uśmiechniętym szeptem dodając:

– Pani siada.. Może ‚Renoma’ nie wpadnie.

Tym oto sposobem poznałam pierwszego, iście renomowanego Pana Na Ka, który okazał się Dobrym Panem Konduktorem i odbyłam całkowicie bezpłatną podróż pociągiem w komfortowych warunkach siedząc w pustym przedziale z wyrazem olbrzymiego zdumienia i głupawej szczęśliwości na twarzy.

Czy dziś jest jakiś Dzień Dobroci Dla Ciężarówek?

Ps. ‚….’ podaj mi na pasztetowa_raz@gazeta.pl numer swojego konta – z chęcią wpłacę Ci te 7 złotych, żebyś tak nie obrywał po kieszeni w przypadku podwyżek. Trzeba sobie w końcu jakoś pomagać. Pozdrawiam.

22 uwagi do wpisu “Dziś też się kocham

  1. a fotkę panu czasłaś? takich panów Ka nie ma na świecie, trafiłaś na pekapowską dobrą wróżkę, zdjęcie by się przydało, coby wyłudzić od niej jeszcze parę innych cudów o których słyszałem w bajkach – toaletę z której można skorzystać i nie zwymiotowac z obrzydzenia przy okazji, zestaw woda+mydło+papierowy ręczniki a nie ten, który zawsze spotykam – woda LUB mydło LUB ręcznik Lub ,preferowana, figa z makiem, grzejnik który grzeje normalnie i tylko wtedy gdy trzeba. Eh, rozmarzyłem się

    Polubienie

  2. z tymi kanarami w podmiejskich PKP to nic specjalnego, zadna tam wróżka, większość takich jest. przymkną oko na brak biletu albo sprzedadzą, gdy juz odkryją ze nie masz. A juz jazda za darmochę , na ładne oczy, w ‚swiętej słuzbówce’ to klasyk chyba.

    Polubienie

  3. Myślę, że wcale nie ma takich więcej. A akurat tej Pani w ciążach się należało 🙂
    A drogie bilety to mamy przez huliganów przede wszystkim co to pociągi dewastują.

    Polubienie

  4. Wierz lub nie, ale doskonale Cię rozumiem! Niespełna rok temu z swoją ‚Obywatelką’ tworzyliśmy całość(teraz już jesteśmy jak ten tandem!) i jakoś tak zdażyło nam się kilkakroć umknąć różniastym Panom spod litery Ka! :] Jakoś tak łaskawsi byli, jakby milsi… może coś było w powietrzu wtedy. Bardzo miło mi się czyta Twojego bloga, to tak baj-de-łej…ahhh …czuje się trochę tak jak bym Cię znała a przecież nie znam Cię wogóle! :] Co nie zmniejsza samego mego poczucia, że może…gdzieś w równoległym świecie…;-P Pozdrawiam i podziwiam z ukrycia.

    Polubienie

  5. spóźniona – bo nie czytałam Cię trzy albo dwa dni i już pół tony notek – a moze sobie uszyj coś? zamiast się wślipiać w wystawy – ja ostatnio przyobiecałam sobie solennie, że będę szyła (jak mówi Agnieszka Chylińska) – kiedy ujrzałam ciążową szmatkę na ramiączkach, co kosztowała 45 zeta. to jej pokazałam wała i teraz już idę wypinać mój bembzon (jak z kolei mówi Kiszczak) przed egzaminatorem. a może, a może.

    Polubienie

  6. rrany, jak mi się miło zrobiło, bo poprzedniego komenta trzasłam nie ytając tej notki, żeby to, co miałam w głowie, nie uciekło. no i proszę, jak ślicznie. teraz to te złe baby i dziady ze śrdoków komunikacji mają nieciekawe dni:> – tak prawem odbicia. ja wiedziałam, że tak będzie. aa, co do kabaretonu – czyż Mumio nie był uroczy? ten taki z filiżaneczką – nonononono. i myślałam, że padnę, kiedy Kryszak demonstrował napad energii u Mazowieckiego.

    Polubienie

  7. aha, jeszcze, bo widzisz, jak zapominam, jak nie pamiętam. po hasło pisz do Kiszczuna albo pod lenn9@poczta.onet.pl. z przyczyn niezależnych MUSIAŁAM. nie dość, że sesja, że siedzenie 10 ha w czytelni, to jeszcze inne hopki. jestem psychiczną meduzą.

    Polubienie

  8. Chciałem powiedzieć, że drogie bilety mamy nie przez miłych panów ani przez wandali tylko przez to że kolej jest PAŃSTWOWA a nie PRYWATNA.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s