Poszłam naciągać Achillesy, czyli jaka to ulica

Poszłyśmy z Hal po wino.
Do Tesco.
Znaczy taki był gry-plan.

Oczywiście przez wzgląd na mój absolutny introwertyzm z mutacją skromności (ekhem) nie wspomnę o tym, że najpierw zaliczyłyśmy przystojną panią Szeryf w Pizzy Hut bo znowu byłam głodna i odczułam nieprzepartą żądzę wchłonięcia największej porcji spaghetti pomodoro by potem z ukontentowaniem i dzikim błyskiem w lewym oku ziać czosnkiem w środkach komunikacji miejskiej ku niewątpliwej uciesze gawiedzi spragnionej tegoż aromatu jak sawanna gradobicia.

Nie wspomnę również wcale o naszych gościnnych występach w autobusie linii 517 (z tego miejsca pragnę serdecznie pozdrowić pomnych tych wydarzeń współpasażerów), gdzie Hal naciągała tego co to ma wszystko w pięcie (joł i pozdro ziom Achilles!) a potem po moim rechocie ogólnym a wielopasmowym opowiedziała mi jak to z koleżankami zawsze po treningu biegły naciągać Achillesy.

Nic w tym nadwyczajnego oczywiście by nie było gdyby nie moja, bujna jak mchy i porosty u Tolkiena, wyobraźnia, która to podsunęła mi w mig najpierw obraz Bradleja O Pięknej Łydce łamanego kołem z obuwiem przebitym, gustownie i zgodnie z panującymi kanonami mody, szczałom – zatrutom oczywizda a następnie zestaw młodych prężnych Achillesów, którzy witają wbiegające ochoczo do szatni dziewczęta potreningowe (z Halką na czele) okrzykiem ‚Jesteśmy gotowi do naciągania’, po czym wszyscy zgodnie oszukują w rozbieranego pokera.

Nie powiem również o tym jak to głupawka sięgnęła zenitu gdy nagle Hal wrzasnęła: – O! Jaka fajna ulica! – wskazując mi paluchem autobusowy wyświetlacz. Na prostokątnym ekranie nazwy ulicy nie było za to goniły się po nim jakieś naspidowane mrówki uwięzione w psychodelicznym labiryncie. Całość oczywiście wybitnie mi się skojarzyła i ochoczo odparłam, że ona to gupia jest bo to nie ulica tylko film nam wyświetla ten miły pan kierowca… tyle, że w paśmie kodowanym Canal+. W dodatku z dubbingiem. Naszego autorstwa.

Przemilczę też zachowanie zdezorientowanych pasażerów 517, którzy nie bardzo wiedzieli czy wypada im rechotać od razu czy dopiero jak wysiądziemy. Opcje były różne i pokątne ale oczywiście wszystkie wypatrzyłam bystrym okiem sprawiedliwości i odnotowałam w stosownej czarnej teczce. Tak, tak. Pan z książką powinien uważać na czarne Wołgi i Baby-Jagi na skraju lasu.

Gdy wreszcie dotarłyśmy do Tesco by kupić to nieszczęsne wino i zasiąść w halkowej kuchni, byłyśmy już wesolutkie jakbyśmy wcześniej jedno w jakiejś ciemnej bramie organoleptycznie zutylizowały.

Tak. Kupiłyśmy wino. Bardzo dobre. Czerwone. Kadarkę oczywiście.
Ale zajęło nam to chyba jakieś dwie godziny. Bo zanim doszłyśmy do stoiska wysoce statystycznego zdążyłyśmy wynaleźć jakieś tekstylia. Za grosze. Cóż. Baby.

Koniec końców wyszłam z Tesco z winem, dwiema parami damskich bokserek (gaci, nie z czterema lalami prosto z ringu i w gustownych rękawiczkach) i swetrem.

Gacie są ciepłe i ładnie leżą na… tym… no… miejscu przeznaczenia. Jedne są zielone a drugie czerwone, mogę zatem wystąpić na łączce w charakterze świeżej paszy lub na pochodzie pierwszomajowym… bez charakteru.

Wino piłyśmy do drugiej z minutami, grubo po trzeciej położyłam się spać a wstałam o siódmej, więc moje powieki żyją obecnie własnym życiem i w głębokim poważaniu mają to, że próbuję pracować i nie zasnąć w 1/8 sekundy.
Zaraz je normalnie przykleję taśmą klejącą do czoła i będę udawać, że to trędi i glamur.

Sweter jest długi za kolana.. ciepły.. miękki jak marzenie.. rozpinany.. nieziemsko piękny.. z wywijanym kołnierzem.. bajecznie długimi rękawami a przy tym w absolutnie przecudnym kolorze – taki melanż fioletu jasnego z ciemnym. Przy odrobinie skurczu łydek mogłabym w nim bez problemu zamieszkać. Cała. Jest bardzo przytulny i jak patrzę na siebie w nim w lustrze to się uśmiecham. Najchętniej zatonęłabym w nim i spała do wiosny.

A teraz zrobię sobię kawę i będę pięknie wyglądać.

Czy mamy na sali jakieś okno?

4 uwagi do wpisu “Poszłam naciągać Achillesy, czyli jaka to ulica

  1. wrrr znowu ten twój dżawajski ochroniarz co mi spod prawego klawisza imputuje, że Cię chcę orżnąć z treści.
    Achillesa se zaraz posłucham, Kadarkę najlepiej wspominam znad Wisły pod Wawelem. luuubie takie autobusowe weselne dzieci, ech.
    męskie moje bokserki kłaniają się twoim damskim. choć czy ja wiem, czy ukłon to najwłaściwsza forma uszanowania w tekstylno-bokserskim środowisku?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s