W co się bawić w co się bawić

Spędziłam dziś bite dwie godziny buszując na piętrze z zabawkami w Smyku. Niebo do wynajęcia. Pamiętam, że jako dziecko marzyłam, żeby mnie choć raz rodzice zapomnieli i na noc zostawili w takim rajskim przybytku uciech i barw wszelakich. Mogłabym do woli oddać się marzeniom. Huśtawki, hamaki, skakanki, piłki, olbrzymie pluszowe miśki, zestaw młodego piromana, modele do sklejania, statki w butelce, samochody, motocykle, puzzle… lalki ominęłabym szerokim łukiem pędząc w kierunku farb i kredek… Tylko jednego by mi brakowało. Słodyczy. Ale teraz są przy każdej kasie. Czad komando.
Może zostanę dziś na noc w pracy? W końcu nadgodziny wypracować trzeba…
Znalazłam to czego szukałam 🙂
Z wypiekami na twarzy udałam się do kasy, gdzie… hmmm… zostawiłam obraz tej sukienki z wystawy co to mi się tak podobała.
Właściwie to wcale nie była taka fajna…
i butów bym do niej nie miała…
bo przecież do takiej sukienki glany to jak seppuku zardzewiałą obieraczką do ziemniaków…

Są rzeczy ważne… i ważniejsze.
Zaraz jadę do Zuzi.
Wczoraj skończyła 5 lat.
Spełnienia marzeń słońce moje.
Kocham Cię… najbardziej na świecie 🙂

9 uwag do wpisu “W co się bawić w co się bawić

  1. 5 lat piękny wiek
    w sam raz na małego piromana.
    chociaż z tego co pamiętam ja w tym wieku najbardziej lubiłam się bawić błotem, patykami itp produktami naturalnymi i ekologicznymi.
    A nowa sukienka jest doskonałym pretekstem do nabycia nowych butów. No, bo skoro trzeba…

    Polubienie

  2. zabawa się udała jak nie wiem co. zuzia piszczała i skakała po moim najedzonym brzuchu, mlodsza dama narobila mi malinem na ramionach ze wygladam jak po kilku ‚goracych’ randkach na raz, a ja opowiadalam tyle bajek ze ochryplam 😉

    ps. pieciu tal to juz bym nie chciala miec bo bylam wtedy gorsza niz sam diabel i kota bym dostala jak bym miala jeszcze raz sama ze soba wytrzymac w tym wszystkim, ja glownie bawilam sie kamieniami i inna bronią oraz nabywalam nowe kolekcje siniakow i zadrapan (zostalo mi do dzis) a co do butow – chlopcem nie jestem, czasem sie nawet da zauwazyc a sukienki nie bedzie wlasnie dlatego (o czytaczu nieuwazny) ze prezent zuziny stal sie prezentem absolutnie najdrozszym w historii moich prezentow i do konca miesiaca zeby w sciane… ale raz sie zyje 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s