Obywatelu, zrób sobie dobrze sam…

Mamut poranny bywa rzadko. Bo Mamut poranny zmywa się szybciej niż Bajek otworzy lewe oko w malignie budzikowej. Kiela piątej. O tej porze normalni i przyzwoici ludzie dopiero do domu wracają. A nie idą do roboty. Ta jest! Dziś Mamut był drugozmianowy więc poranna jego obecność dała się zarejestrować nagłym świergotaniem przedsionków i wszelkich połączeń nerwowych. Synapsy mi prawie eksplodowały pod czułym ćwierknięciem na zbyt wysokich dla przeciętnego śmiertelnika częstotliwościach:

Mamut – Wstaaaaaaawaaaj! Za 10 siódma!!
Głos Mamuta ma specyficzną właściwość. Nikt nie chce usłyszec tego porannego okrzyku powtórnie. Dlatego właśnie powieki rozwierają się błyskawicznie a nasza rozespana przytomność osiąga prędkość światła.
Ja – Hmmm… czyli za 10 minut zadzwoni budzik. Po cóż więc mnie budzisz tak tragicznie przedwcześnie o wyrodna matko? – zagrzmiałam spod szczelnego kokona kołdrowego
Mamut – Nie chciałam żebyś tragicznie zaspała moja niewdzięczna córko – przywołała mnie do porządku moja wyrodna matka
Ja – I właśnie dlatego nastawiam ten cudowny wynalazek – budzik moja cudownie upierdliwa matko – wytłumaczyłam najgrzeczniej jak o tej porze potrafię
Mamut – Budzik-srudzik a budzenie osobiste jest o niebo lepsze – z przekonaniem ćwierknęła Krycha
Ja – Z rewizją osobistą to i się zgodzę… jak najbardziej ale co do budzenia to mamy inne normy wytrzymałościowe – jęknełam rozpaczliwie próbując powrócić do przystojnego Bradleya i jego łydki pozostawionej w sennych majakach na pastwę poranka
Mamut – Wstawaj i już, raz raz – rzekła nie znoszącym sprzeciwu tonem – Przynajmniej zjesz śniadanie jak cywilizowany człowiek
Ja – Ja nie jadam śniadań od przedszkola. Nie pamiętasz? I tak lądowały za kaloryferem albo w doniczkach – przekonująco dodałam powracając w mniej cywilizowane za to bardziej historyczne klimaty
Mamut – To się kakao napijesz – nieustający poranny melanż
Ja – Wstanę punktualnie o siódmej. – nieustający poranny wkurw – Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Mamut – No to już za moment – radośnie uśmiechnięta oddelegowała się do kuchni
Ja – I właśnie dlatego wczesnym rankiem wszystkie budzikowe matki powinno się kneblować marynowanym śledziem – stęknełam wyłączając włączający się właśnie budzik
Mamut – Słyszałam – poinformowała mnie włączając kuchenkę
Ja – To bardzo dobry objaw. Znaczy, że laryngolog zbędny – zauważyłam rzeczowo
Mamut – Zrobię ci coś dobrego – włączyła się opcja – matka śniadaniowa
Ja – Eeee, dzięki – sama sobie zrobię – śpiesznie wycofałam się z wizji dorodnych pajd chleba z zawartością połowy lodówki, któych nijak nie mogłabym zmieścić do ust

Nie lubię jak mi się zabiera 10 minut snu o poranku, kiedy to właśnie ów sen należy się każdemu bardziej niż kiedykolwiek indziej.
😉

3 uwagi do wpisu “Obywatelu, zrób sobie dobrze sam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s