Mieszane uczucia

Do tramwaju wsiadł młody chłopak. Zwyczajowe, w miarę czyste ubranie, na plecach standardowo pomazana markerem kostka. Nic zwracającego uwagę. Nagle wykrzyknął coś w stylu ‚ludzie!! potrzebuję pomocy!!’ po czym zaczął lamentować jaki to jest biedny, głodny i nieszczęśliwy. Dobry był. Aż za dobry. Ktoś z tyłu wyciągnął portfel. Chłopak w ułamku sekundy już był przy nim. Nie miałam drugiego śniadania, więc nie mogłam się z nim podzielić. Pieniędzy nie daję z zasady ale mogłam kupić mu bułki w spożywczaku za dwa przystanki. Myśląc o tym popatrzyłam na chłopaka… i niestety mój entuzjazm osłabł równie szybko jak się pojawił. Zmierzwiony kolega podchodził do każdego z osobna odmowę jałmużny traktując chyba jako osobisty atak. Jakaś kobiecinka powiedziała, że może dać mu chleb. Poszedł dalej. Do następnej osoby. Zupełnie jakby jej nie słyszał. Wkurw pierwszy. Przykry zapach przetrawionej nikotyny i nie umytych zębów rozległ się po wagonie równie nieproszony jak te namolne nagabywania. ‚No ale tylko 20 groszy. Przecież to pana/pani nie zbawi’. Wkurw drugi. Właśnie ta upierdliwość bywa czasem przyczynkiem do braku ‚finansowego współczucia’ obywateli. Każdy ma swoje własne sumienie i każdy ma prawo decydować sam czy chce czy nie chce komuś dać 20 groszy. Nikt nie powinien chcieć decydować za niego ani potępiać go za to, że dać ich nie chce. Jego portfel – jego decyzja. I całej reszcie wara od tego. Sama wiem co to znaczy, bo wystarczy kliknąć w okienko pop-upa pokazujące się w każdej odsłonie bloga, by zobaczyć ile osób dzieli moje problemy i nigdy nie znajdę sposobu by im za to podziękować. Chłopak stanął niedaleko mnie. Wkurw trzeci. Na rękach zrosty, na dłoni ropień po wkłuciach. Podniosłam wzrok. Nie musiałam mieć kierunkowego wykształcenia by poznać te oczy. Wystarczyło samo życie i kilka ‚znajomości’. Mam jedno i drugie. Narkoman. Współczuję nałogu, nie sposobu zdobywania kolejnych działek. Podszedł do mnie. Zanim sie odezwał usłyszałam własny głos. Brzmiał spokojnie, chłodno, metalicznie, obco: ‚Po prostu odejdź… widziałam twoją rękę’. Chłopak mocno się zmieszał, naciągnął rękaw. Zaczął krzyczeć, stracił panowanie nad sobą, nie bardzo wiedział co ma teraz powiedzieć. Krzyczał więc obelgi. Był wściekły. Ktoś go zdemaskował i wszyscy patrzyli na niego z pogardą. Dali się oszukać – byli źli na niego i na siebie. Nie zależało mi na tym. Powiedziałam to cicho. Chciałam żeby odszedł zanim powie coś więcej. Sam się pogrążył tymi wrzaskami. Zdziwiło mnie moje opanowanie. Jego też. Sądził, że sprawi mi przykrość, że mnie przestraszy. Zaczął mnie wyzywać, grozić pięścią. Jakiś starszy pan za mną podniósł głos, żeby już przestał robić wstyd sam sobie i innym, żeby dał mi spokój i wysiadł póki jeszcze od nikogo nie oberwał. Chłopak wysiadł obrażając po drodze jeszcze kilka osób. Pobiegł do pierwszego wagonu z tą samą śpiewką. Może tam się nabiorą. Wkurw ostatni. Wysiadam. Przy drzwiach ten sam starszy pan dziękuje mi za prawdę. On nie potrafi odróżnić potrzebujących od kłamców. Odpowiadam, że on też potrzebował… ale nie musimy przykładać ręki do czyjejś śmierci. Powiedział tylko ‚ma pani rację, ale inni by się bali powiedzieć, że to narkoman nawet gdyby to widzieli’. Może by się nie bali, tylko po prostu by ich to nie obchodziło…
Chodnik wita mnie z mieszanymi uczuciami. Dobrze czy źle. Pytanie retoryczne. Wszystko jest względne.
W windzie zauważam, że trzęsą mi się ręce. Tylko trochę. Prawie niezauważalnie. Zawsze gdy zostajemy sami opanowanie ustępuje. Nerwy? Nie. Raczej zrezygnowanie. Już coraz mniej się dziwię, że ludzie przestają pomagać innym. Nie potępiam – bo niby dlaczego. Ale i dziwię się coraz rzadziej. Jak mają pomagać skoro tak często okazuje się, że nie ma już komu…
Chyba właśnie sama zamknęłam kilka serc. Nie, nie dla tego chorego chłopaka. Dla innych, którzy być może w przyszłości będą potrzebować pomocy i nie dostaną jej, bo ‚kiedyś ktoś kogoś oszukał w tramwajowym wagonie’. Ludzie wyciągają wnioski. Portfeli już nie wyciągną. Mieszane uczucia. Czwarte piętro. Kolejny dzień.

4 uwagi do wpisu “Mieszane uczucia

  1. W takich sytuacjach zawsze się zastanawiam, czy ludzie kłamią…
    zapewne tak samo bym postąpiła jak Ty i nerwy by mnie poniosły już po…

    Polubienie

  2. historia numero uno: kiedys w podziemiach dworca centralnego (urocze miejsce) siedzial osobnik (nie wiem jakiej plci, nie dalo sie poznac) i plakal: „ludzie jestem glodny, dwa dni nic nie jadlem” – rozdzierajacy serce jek… codziennie… przez 2 tygodnie…
    nie wierze w petle czasowe, poczawszy od drugiego dnia zaczelam omijac osobnika lukiem szerokim…

    historia numero duo: kolega z ogolniaka, znany z zadkich wyjatkowo, ale odruchow ludzkich stwierdza ktoregos pieknego dnia: „wiesz, ja jestem chyba zlym czlowiekiem… dalem dzis drobniaka chlopakowi grajacemu na gitarze, co mial kartke: pic mi sie chce, zbieram na piwo; a w chwile potem pogonilem czepiajace sie rak rumunskie bachory, ale wiesz – on przynajmniej mowil prawde”

    bez komentarza…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s