Halucynogenna noc, rześki poranek…

Noc spędziłam z Halką.
Wybacz Alty ale jesteś daleko a czego oczy nie widzą to lepiej żeby nie zobaczyły i tak dalej 😉
Zaczęło się od pół mokotowskich, gdzie słynna już skądinąd Malinezja świętowała kolejny rok ataku wolnych rodników czyli urodziny. Dowlokłam się tam padnięta po chóralnych czwartkowych popisach wokalnych i z miejsca porwał mnie wir. Wir osób, tańca i ogólnej uciechy. Pląsałyśmy z Halą jak rasowe dziunie aż przyszła pora kiedy Bajka, choć o bycie grzeczną dziewczynką nikt by jej nie posądzał, musi wracać do domu. A to z tego prostego powodu, że komunikacja miejska nie przepada za błotnisto-bagiennymi i zalesionymi obficie terenami Rembridge (home sweet home) i autobusy traktują to miejsce wybitnie olewczo. Jeżdżą jak chcą i kiedy chcą a mnie nie uśmiecha się 25-kilometrowa wycieczka krajoznawcza albo czekanie na zapijaczony nocnik 605, od którego i tak potem czeka mnie urocza przebieżka. Na moje jęknięcia nieśmiałe, że muszę już iść, Halka-kusicielka zrobiła się stanowcza i męska: ‚Chodź do mnie maleńka… będzie fajnie’ – mówiły jej oczy a cała reszta pląsać na parkiecie chciała dalej. Moje argumenty nie okazały się zbyt przekonujące i tak to zostałam podstępnie zwabiona do jej domostwa… Nie powiem, że na siłę, o nie 😉 Ale skąd mogłam przypuszczać, że Halucyna zwabi mnie do siebie celem umęczenia ogólnego i tortur wymyślnych. Tego nie przewidziałam…
Dotarłysmy późną nocą (o dzięki Ci zmotoryzowany Krzysiu), narobiłyśmy szumu, pomęczyłyśmy psa, narozlewałyśmy herbaty, wykorzystałyśmy rozmówczo młodszego halkowego brata, pochichrałyśmy się smętnie z deczka bo już się pierwsza zrobiła i pojechałyśmy do ‚Hono lulu’ przez ‚Łazienki’. Zasnęłam tak szybko, że nawet nie pamiętam jak trafiłam do łóżka. Rano masakra dźwiękowa. Hala w pełnym rynsztunku wparowała do pokoju z radosnym świergotem oznajmiając ‚Uuu! Wstaaawaj! Już sióóódma!’ niszcząc większość moich szarych komórek nastawionych na opcję ‚błogi sen’. Jakim cudem mój budzik telefoniczny nie zadzwonił? Nie wiem… najwyraźniej byłam zbyt zaspana by go usłyszeć. Otworzyłam oczy z trudem, z jeszcze większym usiadłam a już wysiłkiem umysłowym niemałej klasy okazało się odnalezienie skarpetek. Skarpetki na stopach to podstawa. Można zacząć dzień. Potem zakłada sie zegarek… i człek głupieje. Bo na zegarku 6.12… a skoro miał wstać dopiero o 7.00 to po kiego grzyba teraz siedzi w tych skarach na brzegu łóżka i z głupią miną zaspanego rosomaka wpatruje się to w cyferblat to w komórkę? Błysk mojej błyskotliwej myśli powalił mnie na kolana. Nieśmiało baknęłam do nienaturalnie rozentuzjazmowanej o tej chorej porze Halki, że jest dopiero po szóstej… Na co ona, z lekka się zmarszczywszy, dała wyraz swemu zdziwieniu a następnie pogodnym tonem dodała ‚Eeee… taaak… to może się jeszcze prześpij’. Nie wiem czy skończyła bo skwapliwie skorzystałam z tego pomysłu wpadając w jeszcze ciepłą pościel z sobie tylko znaną rozkoszą i przywitałam fazę REM. Potem zobaczyłam, że też się zdrzemnęła… w opakowaniu 😉 Mój budzik zadzwonił o czasie informując bardziej i mniej zainteresowanych o tym, że minęła 7.00. Już wspominałam, że go nie lubię. Całkiem bardzo nawet. Powtórne wstawanie wyszło mi nieco lepiej niż za pierwszym razem. Już wiedziałam gdzie są skarpetki. Dalej poszło z górki.
Tylko Halce mogę wybaczyć podstepne zwabienie mnie na noc i uśpienie w okolicach drugiej jedynie po to by mnie o 6.12 postawić w stan gotowości bojowej i zmusić do szukania z obłędem w oczach swojego ja w zakamarkach snu. Pomijając oczywiście fakt, że byłam jakoś mocniej niż zwykle nieprzytomna i nie zraził mnie nawet halkowy czworonóg Bell porannym ‚kapciem’ chuchający mi w nos z radości, że może mi troche poprzeszkadzać w wiązaniu sznurówek.
A teraz skubane znowu się rozwiązują…
Nie krochmalcie nigdy więzadeł owsianką 😉

Bajka rozwiązła

9 uwag do wpisu “Halucynogenna noc, rześki poranek…

  1. a ja jestem poganiana przez psa do szybszego wyjścia, pomrukami, sapnięciami, warknięciami, jękami, po prostu aż się chce wychodzić rano z psem 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s