Sześć lat na życie

Niektórym dzieciom nie dane jest poznać smaku szkolnych kanapek ani poganiać się korytarzem przed pokojem dyrektora czy wzniecać tumany kredowego pyłu rzucając po klasie gąbką do ścierania tablicy. Niektóre dzieci mają tylko sześć lat, by poznać smak życia… na zawsze.

Kasia i Mateusz mieli po sześć lat. Byli bliźniakami i choć Ona miała ciemniejsze, długie włosy a On krótkie i jasne jak len, spojrzenia niebieskich oczu i zadarte lekko noski zdradzały więzy krwi. Mieli dom, rodzinę, chodzili do przedszkola, rozrabiali jak inne dzieciaki i uśmiechali się szerokimi uśmiechami, gdy chcieli udobruchać swoją mamę.

W domu bywało różnie bo rodzice często kłócili się ze sobą ale Kasia i Mateusz zawsze wiedzieli, że oboje – i mama i tata – bardzo ich kochają. Bo dorośli rozwodzą się ze sobą… nie z dziećmi. Nawet po orzeczeniu separacji dzielili się obowiązkami, by maluchy nie odczuły zbyt mocno nieobecności ojca w domu. Zresztą On nie chciał zgodzić się na rozwód.

Rano do przedszkola dzieci odprowadzał ojciec, matka odbierała je po południu.
W środę bliźniaki zaginęły.
Nie wypiły nawet porannej herbaty przygotowanej jak co rano przez mamę. Nie dotarły do przedszkola.
Szukała ich cała Warszawa. Bezskutecznie. Matka – trzydziestoletnia Iwona – nie mogła przestać płakać. Martwiła się o dzieci, Mateuszek ciągle chorował a Jej mąż nie wziął żadnych lekarstw ani ubranek dla przedszkolaków. Zniknęli bez śladu… razem z samochodem. Na początku myślała, że ojciec zabrał dzieci do lekarza albo do rodziny. Nic z tego. Wszędzie odpowiadała głucha cisza i coraz większy niepokój. Iwona sądziła, że uprowadzenie dzieci mogło być jakąś formą nacisku na Nią samą, by wycofała się z pozwu o rozwód albo wzięła całą winę za rozpad ich związku na siebie. Apelowała w mediach, że zrobi wszystko… chce tylko by Kasia i Mateusz wrócili do domu, do Niej…

W niedzielne popołudnie dzieci wraz z ojcem odnalazły się…

Całą trójkę znaleźli w wędkarze w lesie kilkanaście kilometrów od Legionowa. W daewoo tico były ciała 53-letniego Jana i dwojga sześcioletnich bliźniąt. Dzieci zginęły od ciosów nożem… prawdopodobnie w sobotę.
Ojciec zadźgał własne dzieci a potem popełnił samobójstwo.

Nie wyobrażam sobie jaki to dramat.
Dla matki, do której jeszcze nie dociera, że straciła sens swojego życia, jakim były jej ukochane dzieci.
Dla Kasi i Mateusza, którzy pojechali na wycieczkę z tatusiem a zamiast zabaw i igraszek spotkała ich śmierć… z ręki najbliższej im osoby.
I wreszcie dla ojca tych dzieci… bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie co musiało dziać się w głowie tego człowieka, porywającego swoje dzieci, które kochał, by je potem zabić. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić tej tragedii. Na usta ciśnie się tylko pytanie o przyczynę tej zbrodni. Najprościej byłoby nie zastanawiając się nad niczym nazwać go zwyrodniałym dzikusem i wyzywając od najgorszych rozpaczać dalej ale ja myślę… DLACZEGO???
Czy tak bardzo bał się, że je straci, że wolał zginąć razem z nimi? Czy był chory psychicznie? Czy chciał w ten sposób ukarać żonę?

Odpowiedzi nigdy nie poznam, bo całą historię znamy tylko z jednej strony, ze strony matki, która będzie musiała nauczyć się przejść przez to wszystko i żyć dalej. Tylko czy to jest w ogóle możliwe… Tego też nie wiem…
Źle mi, bo dopóki takie rzeczy dzieją się na świecie, dopóty ciężko ludziom będzie uwierzyć w drugiego człowieka…

12 uwag do wpisu “Sześć lat na życie

  1. ejże, przeciez takie rzeczy dzieja sie caly czas na swiecie i to jest naturalny porzadek rzeczy, sa ludzie przez nas nazywani normalnymi, nienormalnymi i tak sami ustalamy mniej wiecej te normy, oczywiscie ze zabicie bezbronnego dziecka jest wstrzasajace ale przeciez to nic innego jak smierc, smierc jest naturalna, wszyscy umrzemy, czy tragedia jest wieksza jak umrze małe dziecko? jak małe? a nienarodzone? a staruszka? czemu staruszka jest mniej wazna? bo sobie pozyła? a moze bardziej kocha zycie bo je poznała? spokojnie moi drodzy, wszyscy umrzemy tak czy tak, to naturalne, na szczescie niektorzy wierzą w to że to nie jest całkowity koniec ich życia, duszy.. a jezeli to tylko początek to przecież dzieciaki i ojciec są już w krainie bez bólu cierpien i nienawiści…

    Polubienie

  2. Mimo tłumaczenia sobie tego w jak najbardziej filozoficzny sposób, to jest po prostu POTWORNE !
    Ojciec tych dzieci na pewno nie był przy zdrowych zmysłach, i nie da się dorobić „depresji poporodowej”, nieprawdaż?
    (bo pod takie kretyństwo podciąga się zabójstwa na dzieciach, jeśli chodzi walnięte w mózg mamusie)

    Polubienie

  3. Nie chcę tu wyjść na nieczułą babę,co to niejedno w życiu widziała i nic nią nie wstrząśnie.Czytałam o tym w onecie i zwyczajnie po ludzku zrobiło mi się przykro.Ale rację ma starcu:takie rzeczy się niestety zdarzają.Nie będę tu plotła o samobójstwie rozszerzonym,bo to się tak fachowo nazywa.
    Ludzki umysł kryje straszliwe tajemnice-pozostaje wierzyć,że nas i naszych bliskich takie potworności ominą.
    Tu nie ma dobrych słów w takiej chwili.

    Polubienie

  4. ktoś napisał tu o naturalnym porządku rzeczy.
    odmawiam takiego porządku rzeczy, bo:
    1. chaos nie jest porządkiem;
    2. natura gwałtu jest zbyt gwałtowna, bym mogła uznać ją za naturalną;
    3. dzieci nie są rzeczmi.

    tyle.
    nocnie pozdrawiam.

    Polubienie

  5. interesuje sie psychologia, psychiatria. Po to, zeby rozumiec. Nie usprawiedliwic, ale zrozumiec powody, dla ktorych czlowiek, ktory JEST Z NATURY DOBRY, postepuje okrutnie. Nie wiem, nie rozumiem dlaczego, ale w glowie tego ojca musialo dziac sie cos strasznego. Nie wierze, ze mozna zabic dziecko majac pelna swiadomosc. Wybaczcie, ale nie wierze.

    Polubienie

  6. taaaak…..starcu ma racje…w calej rozciaglosci. co by tu nie napisac, z ktorej strony na to nie spojrzec, ze strony winnego czy ofiary, jak dlugi elaborat by na ten temat nie napisac, starcu ma racje i tak bedzie zawsze, az do konca swiata, jesli taki kiedys nastapi. i nikt ani nic tego nie zmieni.

    Polubienie

  7. „ktoś napisał tu o naturalnym porządku rzeczy.
    odmawiam takiego porządku rzeczy, bo:
    1. chaos nie jest porządkiem;
    2. natura gwałtu jest zbyt gwałtowna, bym mogła uznać ją za naturalną;
    3. dzieci nie są rzeczmi.”

    1. są różne definicje porządku, porządek w moim pokoju jest na pewno inny niż w Twoim, nie myśl stronniczo – jakie to przykre, że na filmie przyrodniczym ginie zajączek.. dziecko płacze nad zajączkiem a potem je pasztet z królika
    2. jeżeli nie potrafisz uznać czegoś za naturalne (w sensie zachodzące w naturze) to anczy , że nie jest to naturalne dla Ciebie, tak naprawde i gwałt występuje na naszej Ziemi, taka zatem jej natura, oczywiście, że go nie pochwalamy ale po prostu zdarza się w jakimstam malym procencie
    3. mówiąc „natura rzeczy” mam na myśli właściwość danego zdarzenia, fakt, że takie zajścia mają miejsce – a nie że dziecko to przedmiot

    Polubienie

  8. było to już dawno. ale nie mogę się nie wypowiedzieć. muszę.

    mam sytuację zakręconą.bo byliśmy my razem, teraz jesteśmy osobno. córka jest przy matce. I o ile był moment, że matce dziecka życzyłem jak najgrzej (to było jakieś 20 sekund, zresztą decydujące o rozstaniu), o tyle nie wyobrażam sobie żeby cokolwiek miało stac się dziecku. nigdy. i nie rozumiem tego faceta. rozumiem że związki mogą być złe, uzależniające itd. ale tak jak potrafimy się ze sobą schodzić, musimy też umieć się rozstawać. nie nie i jeszcze raz nie zwyrodnialcom

    Polubienie

  9. Kto Cie upoważnił pisać o moich dzieciach. Co Ty możesz wiedzieć o naszym życiu? Skąd masz idiotyczne informacje o okolicznościach śmierci mojej córeczki i synka. Czy to była rządza sensacji czy zarobiłeś na tym marnym artykule?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s