Jestę kapibarą

W weekend miałam na stanie czworo dzieci.
W piątek dołączyła do nas moja siostrzenica – cała gromadka ze szczęścia unosiła się nad ziemią.
 
Drugiego dnia wspólnych wygłupów zaczęłam lewitować. Trochę jestem tą kapibarą. Oraz mam w kuchni galerię sztuki współczesnej – malarstwo, rysunek, rzeźba i plastelina wszędzie. Plus cekiny i brokat. Ale za to zrobiliśmy wspólnie trzy chleby, dwa obiady i kilka podwieczorków. Hitem oczywiście był klasyczny budyń waniliowy z kostką gorzkiej czekolady na gorącym wierzchu. Rozchodzi się jak wypłata.
 
W tak zwanym międzyczasie lekcje z dwoma dżentelmenami, potem czytanie Janka, a u Igora sprawdzanie znajomości „Zemsty”, jak również wiedzy z biologii i fizyki. Przy geografii miałam ochotę odwiedzić jakąś miłą winnicę na południu Europy i poprosić o azyl klimatyczny. Jak tylko moje dzieci zakończą edukację, zamierzam oszaleć i tańczyć przy ognisku wznieconym z refundowanych podręczników z najcięższego papieru na świecie. Zamiast tego na koniec poćwiczyłam jeszcze z dziećmi kolędy. Śniła mi się śliczna panda…
 
Trzeciego dnia rano ochrypłam i rozbolało mnie gardło – mam cichą nadzieję, że to od czytania przygód Mikołajka.
12360238_1024368744251532_8446625084496209174_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s