Starożytność na tapecie

– Och, jacy chłopcy są grzeczni – zachwyciła się Babcia ciszą, która z nagła zastąpiła nieustanny tupot i waleczne okrzyki.
– Uhm – upiłam łyk herbaty nie chcąc wyprowadzać jej z błędu.
– Lubię jak tak ładnie się bawią – kontynuowała Babcia – Aż miło popatrzeć.
W tym miejscu Książę Małżonek zepsuł babciną sielankę, gdy mijając pokój dzieci zawołał:
– Janek! Natychmiast przestań udawać trupa! Igor! Nie zawijaj go już!

Tak. Zabawa w trupa i mumię jest milsza oku, gdy nie zna się tych jakże wszak istotnych szczegółów. Mina Babci mogłaby służyć do samoobrony.

13.01

Po trzech dniach z zapaleniem gardła oto moja mała córeczka ma zapalenie płuc i szalone wyniki na termometrze. Plus całkiem nowe leki. W odróżnieniu od tych z poniedziałku.

Drogi Trzynasty, czy masz dla mnie coś jeszcze? Nie krępuj się. Świetny moment.

Smutno

E-mail z informacją, że już nie jestem chórzystą. Sądziłam, że przy stażu 12 lat i w obliczu trójki dzieci i pełnego etatu mam szansę na urlop trzyletni, niczym wychowawczy. A przecież to moja druga rodzina, przyjaciele, radości i smutki. Nie sądziłam, że tak po prostu ze mnie zrezygnują. No to chyba nie mam gdzie wrócić…

Nowe sprawności harcerza

Trasę od przejścia dla pieszych do przystanku autobusowego Matka Dzieciom pokonała dziś zaskakująco szybko.

Na szczęście w porę wczepiła się w reklamę szamponu do włosów.

Zawsze wiedziała, że jest tego warta ale żeby od razu nieoczekiwane lodowisko w cenie Karty Warszawiaka…

W każdym razie poniedziałek zaczął się aktywnie.

Obraz nieco śnieży

Zima jednak nie zna litości. Książę Małżonek w trasie, więc po zapakowaniu trojga nieletnich do łóżek ruszyłam z szuflą na zaśnieżony chodnik i okolice.

Odśnieżania nie ma w Endomondo ale i tak jest zabawnie.

Wychodzę i szuram. Szuram, sapię, przerzucam te szufle sarkając pod nosem, że pewnie o piątej czeka mnie powtórka. Wtem po kilku minutach wychodzi jeden sąsiad i też zaczyna szurać szuflą. I tak sobie szuramy radośnie, każdy klnie w myślach, bo w towarzystwie już nie wypada. Po kolejnych kilku minutach wychodzi mój drugi sąsiad, z szuflą, a jakże i do kompletu sąsiad pierwszego sąsiada. Odśnieżanie synchroniczne nową dyscypliną sportową.

Potem wróciłam do domu. Nie wiem czy dalsza część mieszkańców również wykonała pospolite ruszenie. Okaże się rano.

Zwyczajna jak kiełbasa

Jak ja się cudownie i beztrosko na tylu rzeczach nie znam.

Nie muszę błyszczeć, brylować, dobierać słów, napawać się oraz mogę w wyciągniętym swetrze po prostu być zupełnie nudną sobą. Lubię siebie bez tych wszystkich dodatków.

Polska gościnność

W oczekiwaniu na gości przygotowujemy obiad. Igo już od godziny co kwadrans pyta „kiedy przyjadą?”, „jak długo będą?” etc. Wobec braku zadowalającej odpowiedzi postanowił rozszerzyć wywiad:

– A przyjadą tylko na obiad? – zaniepokoił się widząc nasze działania

– Tak Synu – odpowiedział że spokojem Książę Małżonek – Przyjadą, zjedzą i natychmiast pojadą.

/A jak nie będą chcieli, to im Tatuś zaśpiewa…/

Na szczęście trochę jeszcze posiedzieli 🙂