Z pamiętnika matki

Dzień pierwszy. Słyszeć w przedszkolu szczekające dzieci – bukuj miejsce w przychodni. Widzieć w żłobku gil do pasa u sąsiada – dodaj jeszcze jedno. W szkole pierwsza dwója. Z historii. Oraz zestaw uwag. „Proszę porozmawiać z synem”. Tak. Dialog nasz widzę nieustającym.

Dzień drugi. Jan wspomina, że po jedną dziewczynkę przyjechała mama, gdyż albowiem dziewczynka miała gorączkę. Lena w szczytowej formie, acz kolega, z którym bawiła się wczoraj, wyglądał dziś niezbyt kwitnąco i kaszlał. Igo po wczorajszym treningu dziś chce iść do szkoły w bluzie. Wszak wczoraj na boisku trener pozwolił zdjąć im kurtki. Mówię żeby koniecznie przekazał trenerowi, że skoro tak, to paragon z apteki prześlę mu pocztą.

Dzień trzeci. Po dniu w przedszkolu Jan raczył zasnąć na dywanie. Puchatym. Wzgardził nawet pierogami. W nocy gorączka. Lena póki co trzyma się dzielnie. Igo jako naczelny panzerfaust chce iść na trening bez czapki. Ojciec grozi mu konfiskatą dóbr i wyłączeniem dostępu do WiFi. Na wieki wieków.

Dzień czwarty. Książę Małżonek nie popracuje zanadto w przyszłym tygodniu. Jan z infekcją oznacza co najmniej tydzień w domu, trzy inhalacje dziennie, pół kuchennego blatu lekarstw, maruda wielopoziomowego i przemożne pragnienie by skoczyć z okna. Z racji dość niskiego pierwszego piętra chyba tylko celem udania się po bułki i gazetę.

Dzień piąty. Jan nadal chory. Cierpi srodze gdyż akurat pobawiłby się z dziećmi w przedszkolu. Lena bez zmian. Gryzie nas po nogach jak terier. Rozważamy czy nie wziąć jej na polowanie. Wprawdzie nie polujemy ale może to błąd. Wystarczyłoby znaleźć dość sprytnego dzika i go śledzić. Mam wizję zagłębia trufli. Sprawdzam czy nie mam gorączki. Igo przyniósł że szkoły trzy piątki. Uwag brak. Sprawdzam czy termometr działa.

Dzień szósty i siódmy. Weekend z rozszalałymi dziećmi, piździawą za oknem i marznącym na oknach deszczem. Zrobienie obiadu to Mount Everest. Igo chce łososia i ziemniaczki, chociaż właściwie spaghetti, a może tylko ziemniaczki. Lena nie wie czego chce i bardzo głośno nam o tym przypomina. Jan wie czego nie chce – obiadu. Jak również śniadania, podwieczorku i kolacji. My, rodzice chcemy pilnie wyjechać na Mauritius. Last minute. Żadnych dzieci. Możemy tylko z podręcznym, albo i bez.

Dzień ósmy. Lena budzi nas kaszlem. Janek kaszle cały czas. Patrzymy badawczo na Igora, który mówi żebyśmy sobie poszli bo on tu czyta. Idziemy sobie. Nasłuchujemy czy czyta. Owszem, nie, gdyż albowiem czyta po cichu.

Dzień piętnasty. Jan na antybiotyku. Lena na inhalacjach. Żelazko na gazie. Dziadek na rzepkę. Igo na treningu albo u kolegi – nie chcemy by się zaraził. My na rzęsach.

Dzień, a raczej wieczór. Oglądamy z Księciem Małżonkiem w tv Żony Hollywood. Miałam go wysłać do Biedronki po wino ale i bez tego zwijamy się ze śmiechu. Dzieci śpią, nikt nie kaszle, nie charczy, spokój. Jutro kontrola, więc pewnie się dowiemy, że jeszcze tylko dwa tygodnie w domu i będą mogły pójść do placówek.

Ha ha hahaha.
Sezon jesienno-zimowy uważam za otwarty.

6 uwag do wpisu “Z pamiętnika matki

  1. jak co prawda tylko z jednym dziecięciem, ale sezon też otworzyliśmy pełnym blatem leków – w październiku: początek w placówce, tydzień w domu, tydzień w placówce, znowu tydzień w domu, no i teraz poszła, ale to dopiero środa jutro więc się okaże co się wykluje…. na kaszel to smarowanie na noc klatki piersiowej smalcem z gęsi pomaga – młodej zniknął mniejszy kaszel, a mnie większy i to taki którego 2 syropy nie pokonały i tak sobie trwał i trwał… 2 wieczory smarowania i przeszedł mi całkowicie 🙂 byłam w szoku – może Ci się ta rada przyda a może już znasz ten sposób 🙂
    trzymaj się ciepło Baj :*

    Polubienie

  2. czyli norma widzę. Myślę sobie: dobrze, ktoś ją musi wyrabiać. A że akurat padło na nas, no gdzieś kiedyś musi nam to być nagrodzone, nie?
    U nas jeszcze o tyle ciekawiej, że infekcja jak sztafeta, jedno wylezie, przejmuje drugie, drugie odzyska status quo, zaraz trzecie testuje termometr. Gdyby nie babcia to musiałabym na zwolnieniu siedzieć z 1,5 miesiąca non stop.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s