Sobota, 25 lipca

Dzień, w którym Matka Dzieciom poczuła, że ma dość bycia Matką Dzieciom i zapragnęła pobyć Bajką Sobie.

Tydzień był burzliwy nie tylko w kwestii aury. Małoletnia trójka w wieku 1,5-4-10 potrafi zrobić tajfun z niczego, całkiem jak MacGyver bombę z zapałki. Tylko, że MacGyver był jeden i dość szybko się zmywał, by wrócić w odcinku za tydzień. A dziateczki zmyją się za lat dwadzieścia z hakiem, przy pomyślnych wiatrach.

Tymczasem Książę Małżonek wrócił z trasy, odczekałam zatem przepisowo aż ogarnie się i posili… po czym pobrałam torebkę oraz zamiar i wraz z nimi udałam się – jak oznajmiłam – spokojnie poczytać gazetę. Z zacięta i kategoryczną miną pod tytułem „idę po zapałki, nie szukajcie mnie przez najbliższe 20 lat”. Pozostawiając resztę licznej rodziny w rozdziawie paszczęk. Gdyż poczytać wybrałam się pociągiem i do kawiarni. Sama, ot tak. I jest mi z tym zajebiście. Wszak lektura najlepiej smakuje z kawą i ciastkiem. Czyż nie? No. Spokojnie poczytałam, odetchnęłam, popatrzyłam na ludzi, którzy niczego ode mnie nie chcą i już nie pragnę mordować tak bardzo.

Na uszach Deftones, Sia, 30 seconds i Brodka w kombinacji losowej. Tak. A wieczorem planuję pójść na rower. Sama ze sobą. Tak bardzo się za sobą stęskniłam.

image

8 uwag do wpisu “Sobota, 25 lipca

  1. A jak tak bardzo muszę być samo, że czasem pragnę, żeby ktoś czegoś ode mnie chciał. I nie był papużką.
    Też się za Tobą stęskniłom, więc wcale Ci się nie dziwię. ;>

    Polubienie

  2. No też tak mam 🙂 Więc dlatego w tym roku urlop biorę we wrześniu, jedno dziecie w przedszkolu drugie w szkole i kilka godzin dziennie przez 2 tygodnie tylko dla mnie, od nie pamietam ilu lat. Też pójdę do kawiarni, zmówię kawę i ciacho i będę gapić się na ludzi z błogim uśmiechem. Cóż za luksus 😉

    Polubienie

  3. BajAniu – imieninowo troszkę późnawo, ale baaardzo serdecznie za to: pozostań Jaka Jesteś :))) i niech Ci się darzy wszystko, czego zapragniesz!

    Polubienie

  4. Aaa, skąd ja to znam… Tyle mojego, że odkąd na świat przyszła Panna Dziedziczka, to mój osobisty małż wyganiał mnie na wychodne. Wkoło sami obcy, dorośli ludzie, którzy nic ode mnie nie chcą, a jeśli niedorośli to nie moje i guzik mnie obchodzi, że płacze, chce na ręce, z wózka/ do wózka itd. Tak, to jest bardzo zdrowy sposób odpoczywania i nawet można się stęsknić, w czasie podróży z Ursusa na Pragę i z powrotem.

    Polubienie

  5. Popieram, idealny sposób na odprężenie. Czasem po prostu trzeba pobyć w samotności, żeby spuścić trochę pary i móc wrócić z usmiechem do domu 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s