Sporty ekstremalne w weekend

Dziś triathlon: jeżdżę na szmacie, gotuję, ganiam z i za dziećmi. Konkurencja dodatkowa: jeździectwo. Z elementami akrobatyki. Pieczenie chleba z uwieszoną nogawki Córką i wzywającym mnie co chwilę z toalety Synem Młodszym.

A już strzałem w dziesiątkę były zakupy z całą trójką.

Ten moment, gdy już witasz się z gąską i układasz na taśmie ostatni produkt, a na trzy-cztery jedno chce siku, drugie pić a trzecie po prostu zmienia kolor.

I masz dokładnie pięć sekund na dotarcie do toalety oraz postanawiasz zignorować kolejkowy pluton egzekucyjny, który powita Cię po powrocie.

Życie to sztuka wyboru.

Teraz usiądę i zjem lody. A potem do końca weekendu planuję zajmować się wyłącznie trawieniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s